• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[29.06 Brenna & Anthony] Przechodniu, powiedz imię

[29.06 Brenna & Anthony] Przechodniu, powiedz imię
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#6
23.10.2024, 14:01  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.10.2024, 14:03 przez Brenna Longbottom.)  
Nie była pewna, czy powinna złożyć kondolencje: informacje o śmierci Shafiqa obiły się jej o uszy pod postacią zasłyszanej plotki, wzmianki przeczytanej w gazecie, nic ponadto to, podobnie jak wcześniej o jego wydziedziczeniu. Za słabo znała tę rodzinę, aby wiedziała, jakie stosunki dokładnie łączyły braci i jakie słowa powinny zostać wypowiedziane.
Odpowiedź na te kolejne było znacznie bardziej.
– Czy gdyby tak było, odszedłby ze śmiercią jak równy z równym, w momencie, który sam wybrał? – spytała, wpatrując się w Shafiqa ciemnymi oczyma. Z pewną ciekawością po prostu, bo taka też była nieodłączna część baśni – każdy widział w nich coś innego. Miały przedstawiać pewne prawdy uniwersalne, ale okazywało się, że nawet to nie było takie proste, bo interpretacja leżała już często w gestii słuchającego. – A nie pokonany jak bracia, przeklęty darem, o który poprosił, bo tak naprawdę odciął go tylko od życia? Pierwszy przegrał, bo musiał ciągle walczyć i szybko zginął. Drugi zapatrzył się w przywołanego ducha i zapragnął się z nim połączyć, bo zapomniał o życiu. Trzeci dożył sędziwego wieku i przywitał śmierć jak starego przyjaciela. Nie przepełniał go żal.
A jej zdaniem powinien, jeżeli całe życie przeszło mu koło nosa. Na pewno byłaby w takiej sytuacji okropnie rozgoryczona. Zawsze była kimś, dla kogo ważne było branie wszystkiego, co się z życia wziąć dało. Może nie potrzebowała przypomnienia pod postacią baśni, bo jej sny od zawsze wypełniały widma umarłych, a ich głosy odbijały się w jej głowie, echa przeszłości, osiadające na miejscach i przedmiotach.
– Zresztą, to tylko bajka – skwitowała jednak zaraz. Śmierć nie była kimś, kogo można spotkać o zmierzchu nad rwącą rzeką. Różdżka, kamień i peleryna były wytworami genialnych, potężnych czarodziejów, o ile w ogóle istniały. Trzej bracia też zapewne nie istnieli albo zainspirowano ich jakimiś magami. – Jeżeli pozwala panu doceniać to, co tu i teraz, to oczywiście bardzo dobrze.
Kiwnęła mu głową, lekko, w standardowym dość geście, dokładnie takim, jaki dać wypadało na kondolencje. Było za śmiercią Derwina wiele rzeczy, które bolały: puste miejsce przy stole, którego nikt nie ośmielał się zająć, kurtka na wieszaku. Którą Brenna zdjęła stamtąd dopiero po kilku dniach, nasłuchiwanie charakterystycznego śmiechu, nigdy nie mającego już rozbrzmieć. Spakowane walizki Danielle i Lucy, czekające w przedpokoju ledwo przed paroma dniami, na właścicielki, których kroki ostatni raz rozbrzmiały na schodach. Nieobecne spojrzenie Mavelle, gdy wciągały ją wspomnienia wuja, i chłód, który wkradał się między nie, nie mający nic wspólnego z Zimnem Limbo. Złość na siebie, że nie potrafiła żadnej z nich pomóc. Gorzkie wyrzuty sumienia, że pozwoliła, by tam był. Proch przyniesiony do kostnicy zamiast ciała. Obraz, ujrzany w Kniei, w kręgu świec, wuj chwiejący się na tle płonącego lasu.
To były rzeczy, o których jednak się nie mówiło, które nie obchodziły tak naprawdę innych, i które w całej tej swojej niezwykłości były czymś zupełnie zwykłym.
Bo wszystko przemijało, jak powiedział Shafiq, wszyscy doświadczali swoich strat.
– Przyniosłam kwiaty dla niego i innych krewnych. Nie spodziewałam się, że pan przyjdzie odwiedzić jego grób. Nie wiedziałam, że się znaliście.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (1732), Brenna Longbottom (1543)




Wiadomości w tym wątku
[29.06 Brenna & Anthony] Przechodniu, powiedz imię - przez Anthony Shafiq - 14.10.2024, 10:57
RE: [29.06 Brenna & Anthony] Przechodniu, powiedz imię - przez Brenna Longbottom - 15.10.2024, 12:10
RE: [29.06 Brenna & Anthony] Przechodniu, powiedz imię - przez Anthony Shafiq - 18.10.2024, 14:16
RE: [29.06 Brenna & Anthony] Przechodniu, powiedz imię - przez Brenna Longbottom - 21.10.2024, 16:04
RE: [29.06 Brenna & Anthony] Przechodniu, powiedz imię - przez Anthony Shafiq - 22.10.2024, 14:36
RE: [29.06 Brenna & Anthony] Przechodniu, powiedz imię - przez Brenna Longbottom - 23.10.2024, 14:01
RE: [29.06 Brenna & Anthony] Przechodniu, powiedz imię - przez Anthony Shafiq - 23.10.2024, 14:21
RE: [29.06 Brenna & Anthony] Przechodniu, powiedz imię - przez Brenna Longbottom - 25.10.2024, 09:52
RE: [29.06 Brenna & Anthony] Przechodniu, powiedz imię - przez Anthony Shafiq - 28.10.2024, 11:58

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa