23.10.2024, 15:25 ✶
- O, okej. - nie potrzebowała zastanawiać się nad tym czy mówił prawdę czy nie, bo z miejsca mu uwierzyła. Nie miał przecież powodu, żeby ją tutaj okłamywać, a nawet jeśli ten strach na wróble by się jakoś zbuntował to był to problem jutrzejszej Dory.
- No więc, na Lammas to głównie coś związanego ze zbiorami? Ze słońcem, jego bóstwami, laleczki ze zboża, kosze z owocami, wianki, stroiki... - zaczęła wyliczać, wykorzystując do tego palce. - Ogólnie co ci się kojarzy ze świętem zbiorów. Ale tak, mamy stroiki i girlandy i w sumie możemy nimi udekorować o tutaj. Zewnętrze w sensie. Powiesi się coś na płotku, postawi stroik przy wejściu do Warowni. Jest taki ładny koszyczek wypełniony zaklętymi owocami, które śpiewają jak się obok nich przejdzie - opowiadała i opowiadała, troszkę niegrzecznie chyba ignorując wzmiankę o podsadzaniu, ale skupiła się teraz na czymś innym.
Znalazło się więc pudło, gdzie były kolorowe girlandy, przypominające trochę pnące rośliny, które można było zawiesić na płotku, dokładnie tak jak wcześniej powiedziała. Były też stroiki, małe i duże, zbożowe wieńce czy tańczące jabłka. Chociaż te ostatnie chyba bardziej nadawały się do wnętrz. I wszystko to powoli za ich sprawą znajdowało swoje miejsce, przystrajając całą Warownię w towarzystwie wesołego paplania Dory.
W czasie wieszania ozdób Dora zaproponowała Samuelowi zapalenie z nią świeczki, zaznaczając jednak że musi się to stać po północy. A kiedy ta wybiła, dziewczyna wyciągnęła cały komplet prostych, rytualnych świec, dając McGonagallowi znać, że to już czas.
- No więc, wszystko sprowadza się do tego że zapalasz świecę prosząc o wstawiennictwo - uśmiechnęła się odrobinę może zakłopotana, bo sprowadzała to do absolutnych podstaw. - Ja nie stosuję jakichś konkretnych modlitw, chociaż wiem że niektórzy lubią tego typu... strukturę. Po prostu dziękuję za wszystko co dobre w roku i proszę o ochronę. - położyła świeczki na stoliku przy oknie, przygotowując zapałki i wcześniej upieczony tego dnia chleb. - A chlebek to też jest opcjonalny. Po prostu lubię coś dać. To jak chodzenie w gości - bez upominku nie wypada w przypadku niektórych osób albo sytuacji.
- No więc, na Lammas to głównie coś związanego ze zbiorami? Ze słońcem, jego bóstwami, laleczki ze zboża, kosze z owocami, wianki, stroiki... - zaczęła wyliczać, wykorzystując do tego palce. - Ogólnie co ci się kojarzy ze świętem zbiorów. Ale tak, mamy stroiki i girlandy i w sumie możemy nimi udekorować o tutaj. Zewnętrze w sensie. Powiesi się coś na płotku, postawi stroik przy wejściu do Warowni. Jest taki ładny koszyczek wypełniony zaklętymi owocami, które śpiewają jak się obok nich przejdzie - opowiadała i opowiadała, troszkę niegrzecznie chyba ignorując wzmiankę o podsadzaniu, ale skupiła się teraz na czymś innym.
Znalazło się więc pudło, gdzie były kolorowe girlandy, przypominające trochę pnące rośliny, które można było zawiesić na płotku, dokładnie tak jak wcześniej powiedziała. Były też stroiki, małe i duże, zbożowe wieńce czy tańczące jabłka. Chociaż te ostatnie chyba bardziej nadawały się do wnętrz. I wszystko to powoli za ich sprawą znajdowało swoje miejsce, przystrajając całą Warownię w towarzystwie wesołego paplania Dory.
W czasie wieszania ozdób Dora zaproponowała Samuelowi zapalenie z nią świeczki, zaznaczając jednak że musi się to stać po północy. A kiedy ta wybiła, dziewczyna wyciągnęła cały komplet prostych, rytualnych świec, dając McGonagallowi znać, że to już czas.
- No więc, wszystko sprowadza się do tego że zapalasz świecę prosząc o wstawiennictwo - uśmiechnęła się odrobinę może zakłopotana, bo sprowadzała to do absolutnych podstaw. - Ja nie stosuję jakichś konkretnych modlitw, chociaż wiem że niektórzy lubią tego typu... strukturę. Po prostu dziękuję za wszystko co dobre w roku i proszę o ochronę. - położyła świeczki na stoliku przy oknie, przygotowując zapałki i wcześniej upieczony tego dnia chleb. - A chlebek to też jest opcjonalny. Po prostu lubię coś dać. To jak chodzenie w gości - bez upominku nie wypada w przypadku niektórych osób albo sytuacji.
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.