23.10.2024, 16:46 ✶
To wesele się jeszcze nie skończyło, a on już chciał o nim zapomnieć. Ktoś definitywnie rzucił na dzisiejszy dzień jakąś klątwę, albo może to martwi mężowie Vespery domagali się jakiegoś zadośćuczynienia i próbowali uchronić od podobnego im losu kolejnego nieszczęśnika. Bulstrode więc miał szczerą nadzieję, ze absolutnie nikt nie zrobił mu zdjęcia, kiedy zmienił się w kapibarę, chociaż próba wjechania w Sauriela była całkiem ciekawym doświadczeniem. Tak samo też pragnął, by nigdzie nie krążyła jego fotografia kiedy szanowna prababcia Perseusa postanowiła odwiedzić prawnuczka i z tego powodu wyszła z fontanny czekolady, zalewając go niemal całkowicie. Na całe szczęście zaklęcia czyszczące dały radę i wyglądał znowu przyzwoicie, ale niesmak pozostał. Tym bardziej ze obsługa nie zabrała fontanny ze stołu i wciąż można było w niej maczać owoce.
Jeden z prezentów który dostał nóżek wyrwał się przed siebie i rzucił pod stół, znikając pod obrusem. Inny natomiast kokardką w przód zaszarżował pod szatę stojącej nieopodal czarownicy, a ta pisnęła spłoszona, nie wiedząc co się dzieje. Niewiele było tutaj potrzebne, żeby zaraz zrobił się dookoła chaos, szczególnie kiedy bardzo ładny - i nikomu do niczego nie potrzebny - dzbanek potłukł sobie pokrywkę, próbując zrobić salto.
Atreus złapał wreszcie za różdżkę, chociaż gotowy był spojrzeć na Louvaina i łaskawie mu odpowiedzieć, ze teraz to niech radzi sobie sam, skoro taki był chętny do poganiania go. Ale przecież nie mógł zostawić przyjaciela w potrzebie, szczególnie kiedy nawet trochę chłopak się starał przy organizacji swojej części imprezy. Dlatego wreszcie, chociaż może z pewnym złośliwym ociąganiem, auror wreszcie wycelował w rozbiegające się przedmioty, rzucając zaklęcie w te znajdujące się najdalej.
rozpraszam uciekające prezenty
Jeden z prezentów który dostał nóżek wyrwał się przed siebie i rzucił pod stół, znikając pod obrusem. Inny natomiast kokardką w przód zaszarżował pod szatę stojącej nieopodal czarownicy, a ta pisnęła spłoszona, nie wiedząc co się dzieje. Niewiele było tutaj potrzebne, żeby zaraz zrobił się dookoła chaos, szczególnie kiedy bardzo ładny - i nikomu do niczego nie potrzebny - dzbanek potłukł sobie pokrywkę, próbując zrobić salto.
Atreus złapał wreszcie za różdżkę, chociaż gotowy był spojrzeć na Louvaina i łaskawie mu odpowiedzieć, ze teraz to niech radzi sobie sam, skoro taki był chętny do poganiania go. Ale przecież nie mógł zostawić przyjaciela w potrzebie, szczególnie kiedy nawet trochę chłopak się starał przy organizacji swojej części imprezy. Dlatego wreszcie, chociaż może z pewnym złośliwym ociąganiem, auror wreszcie wycelował w rozbiegające się przedmioty, rzucając zaklęcie w te znajdujące się najdalej.
rozpraszam uciekające prezenty
Rzut Z 1d100 - 11
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 34
Akcja nieudana
Akcja nieudana