23.10.2024, 23:02 ✶
Przemieszczamy cię z Atre w stronę Erika, dalej się rozglądam po drodze, czy coś się nie dzieje
– Zimno? Kiedy zapowiadają się takie fajerwerki? – spytała Brenna. Może i było chłodno, gdy wylądowała w jeziorze, ale teraz organizm momentalnie zaczął pompować adrenalinę i nie czuła tych zimnych powiewów wiatru znad jeziora, całkowicie skupiona na otoczeniu. – Wolałabym, żeby Jenkins zabrał stąd Carrow. Na wszelki wypadek. I tak, lepiej znajdźmy Erika – zdecydowała po szybkim zastanowieniu, gdy nie dostrzegła nigdzie (jeszcze przynajmniej) stada postaci w czerni z różdżkami, które mogłyby rozproszyć barierę.
Byli tu oczywiście ten francuski hrabia nie wiadomo skąd i paru konserwatystów, ale czy ktokolwiek z nich wiedziałby, w jaki sposób zdjąć szybko i dyskretnie to zaklęcie? Kto zaniepokoił Eden Lestrange – ojciec, obok którego siedziała, hrabia, matka, a może ktoś jeszcze inny? Co takiego wzbudziło jej czujność? Polter rozmawiający z Francuzem. Teleportująca się chyba na boku Camille. Nieobecność Shafiqa. Avery, która w pewnym momencie odeszła od reszty gości. Fortynbras, który nigdzie nie wychodził, a pojawił się tutaj, choć chyba nie był wielbicielem sztuki, a wręcz przeciwnie. Rzeczy, które mogły oznaczać wszystko i nic. Co z tego było przypadkiem, co powinna traktować jako podejrzane?
Skierowała się ku bratu bez zbędnej zwłoki, chociaż gdy się zbliżyli, wciąż nie patrzyła na niego, wodząc wzrokiem pomiędzy gośćmi.
– Erik, kto mógłby zdjąć tę barierę? – zapytała od razu, bez zbędnych przywitań czy wyjaśnień, całkowicie samolubnie woląc to wiedzieć, obojętne, czy coś miało się wydarzyć, czy nie. Nie widziała jakiś czas Avery, obstawiała więc, że być może ona, ale dlaczego organizatorka miałaby psuć koncert Muzy – zwłaszcza gdy wydawała się tak niesamowicie dumna z tego, jak ten wypadł?
– Zimno? Kiedy zapowiadają się takie fajerwerki? – spytała Brenna. Może i było chłodno, gdy wylądowała w jeziorze, ale teraz organizm momentalnie zaczął pompować adrenalinę i nie czuła tych zimnych powiewów wiatru znad jeziora, całkowicie skupiona na otoczeniu. – Wolałabym, żeby Jenkins zabrał stąd Carrow. Na wszelki wypadek. I tak, lepiej znajdźmy Erika – zdecydowała po szybkim zastanowieniu, gdy nie dostrzegła nigdzie (jeszcze przynajmniej) stada postaci w czerni z różdżkami, które mogłyby rozproszyć barierę.
Byli tu oczywiście ten francuski hrabia nie wiadomo skąd i paru konserwatystów, ale czy ktokolwiek z nich wiedziałby, w jaki sposób zdjąć szybko i dyskretnie to zaklęcie? Kto zaniepokoił Eden Lestrange – ojciec, obok którego siedziała, hrabia, matka, a może ktoś jeszcze inny? Co takiego wzbudziło jej czujność? Polter rozmawiający z Francuzem. Teleportująca się chyba na boku Camille. Nieobecność Shafiqa. Avery, która w pewnym momencie odeszła od reszty gości. Fortynbras, który nigdzie nie wychodził, a pojawił się tutaj, choć chyba nie był wielbicielem sztuki, a wręcz przeciwnie. Rzeczy, które mogły oznaczać wszystko i nic. Co z tego było przypadkiem, co powinna traktować jako podejrzane?
Skierowała się ku bratu bez zbędnej zwłoki, chociaż gdy się zbliżyli, wciąż nie patrzyła na niego, wodząc wzrokiem pomiędzy gośćmi.
– Erik, kto mógłby zdjąć tę barierę? – zapytała od razu, bez zbędnych przywitań czy wyjaśnień, całkowicie samolubnie woląc to wiedzieć, obojętne, czy coś miało się wydarzyć, czy nie. Nie widziała jakiś czas Avery, obstawiała więc, że być może ona, ale dlaczego organizatorka miałaby psuć koncert Muzy – zwłaszcza gdy wydawała się tak niesamowicie dumna z tego, jak ten wypadł?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.