23.10.2024, 23:15 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.10.2024, 18:20 przez Atreus Bulstrode.)
idziemy z brenną w stronę erika i się rozglądam
Atreus bardzo chciałby powiedzieć, że jemu też zrobiło się trochę cieplej na sam widok znikającej bariery, albo i nawet wcześniej, przy próbie utopienia Brenny, ale tak naprawdę nie czuł w tym zakresie żadnej różnicy. Nie kiedy zimno wciąż krążyło po jego ciele i nie dało się zwalczyć.
- Bletchey tkwi z nią od samego początku, prędzej on to zrobi - mruknął, niby to usmiechając się wciąż w ten właściwy dla siebie sposób, ale był to raczej wyraz przyklejony na pokaz i dla innych gości. Jakby do samego końca chciał zachowywać pozory że niewiele się działo i nie było czym przejmować. Bo ostatnie czego by tutaj chcieli to paniki. Bez oporów też podążył za nią, kiedy wyłowiła z tłumu brata i skierowała się w jego stronę, bo tym samym on przerzucił swoją uwagę na Ministrę i ewentualnie francuskiego wampira, o ile ten gdzieś krążył w pobliżu.
Mieli tutaj zbyt wiele niewiadomych, że teoretyzować co właśnie mogło się dziać. Równie dobrze bariera mogła puścić sama, jeśli ktoś kto był za nią odpowiedzialny spartaczył sprawę i nie postarał się przy jej zakładaniu. Ale zatrzymanie się przy Longbottomie, który był odpowiedzialny za tę imprezę od strony ochrony, wcale nie było złym pomysłem. Bo nawet jeśli sam nie wiedział co się działo, to przynajmniej byli blisko źródła kolejnych poleceń dla reszty brygadzistów. Atreus uśmiechnął się tylko do Longbottoma lekko, przystając obok Brenny, a potem wracając do patrzenia w tłum.
Atreus bardzo chciałby powiedzieć, że jemu też zrobiło się trochę cieplej na sam widok znikającej bariery, albo i nawet wcześniej, przy próbie utopienia Brenny, ale tak naprawdę nie czuł w tym zakresie żadnej różnicy. Nie kiedy zimno wciąż krążyło po jego ciele i nie dało się zwalczyć.
- Bletchey tkwi z nią od samego początku, prędzej on to zrobi - mruknął, niby to usmiechając się wciąż w ten właściwy dla siebie sposób, ale był to raczej wyraz przyklejony na pokaz i dla innych gości. Jakby do samego końca chciał zachowywać pozory że niewiele się działo i nie było czym przejmować. Bo ostatnie czego by tutaj chcieli to paniki. Bez oporów też podążył za nią, kiedy wyłowiła z tłumu brata i skierowała się w jego stronę, bo tym samym on przerzucił swoją uwagę na Ministrę i ewentualnie francuskiego wampira, o ile ten gdzieś krążył w pobliżu.
Mieli tutaj zbyt wiele niewiadomych, że teoretyzować co właśnie mogło się dziać. Równie dobrze bariera mogła puścić sama, jeśli ktoś kto był za nią odpowiedzialny spartaczył sprawę i nie postarał się przy jej zakładaniu. Ale zatrzymanie się przy Longbottomie, który był odpowiedzialny za tę imprezę od strony ochrony, wcale nie było złym pomysłem. Bo nawet jeśli sam nie wiedział co się działo, to przynajmniej byli blisko źródła kolejnych poleceń dla reszty brygadzistów. Atreus uśmiechnął się tylko do Longbottoma lekko, przystając obok Brenny, a potem wracając do patrzenia w tłum.