24.10.2024, 00:15 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.12.2024, 18:26 przez Erik Longbottom.)
Wypuścił powoli powietrze z ust, rozważając słowa wypowiedziane przez Thomasa. Czy na pewno powinien się skupiać tylko na jednym aspekcie? W tych czasach wielozadaniowość była nadzwyczaj przydatną umiejętnością, więc może i jemu powinna się udzielić? Zwłaszcza przez pracę w Brygadzie Uderzeniowej, skomentował bezgłośnie Erik, nabierając powietrza w usta i nadymając dolną wargę, jakby w jakiś sposób miało mu to dać więcej czasu na zastanowienie się nad omawianym akurat tematem.
— Nie mogę po prostu przełączać się z jednego trybu na drugi? — Uniósł wymownie brwi na komentarz Figga. — Może na początku byłoby trudno, ale w końcu opanowałbym do perfekcji sztukę ignorowania pewnych rzeczy, tylko po to, aby zainteresować się nimi pięć minut później. Wprawdzie nie byłoby to zbyt efektywne, gdyby nagle się okazało, że ta zignorowana sprawa nagle okazuje się kwestią równej wadze bezpieczeństwa krajowego, ale całkiem możliwe, że... — Rozchylił usta, jakby chciał kontynuować, jednak w ostatniej chwili się rozmyślił. — Dobra, nieważne. Chyba muszę po prostu napełnić żołądek waszymi specjałami.
Longbottom rozsiadł się na wolnym miejscu, gotów w każdej chwili zabrać się za pałaszowanie przygotowanego przez brata swojej najlepszej przyjaciółki posiłku. Rzadko kiedy miał próbować tworów Thomasa, toteż nawet cieszył się, że ponownie ma ku temu okazję. Poza tym zwykły obiad i tak dość mocno różnił się od tego, co wcinał, kiedy wpadał z wizytą do klubokawiarni. Kiedy wpadał tutaj z innymi Brygadzistami podczas patrolu lub prywatnie, to zazwyczaj łapał tylko kubek herbaty i jakieś ciacho na drogę, nie chcąc zmuszać blondyki do tego, aby brała się za poważne gotowanie, tylko dlatego, że wpadł z wizytą.
Jego uwagę dosyć szybko pochłonęła jednak wymiana zdań między Mabel i Samuelem. Uśmiechnął się pod nosem. Może jego sugestie faktycznie zaowocowały pozytywną zmianą, skoro czarodziej z Kniei Godryka był już stałym gościem w mieszkaniu Figgów? Zwłaszcza, że tak dobrze wpasował się w rolę opiekuna młodej czarownicy. Jak z obrazka. Tym bardziej zaskoczyła go poruszona sprawa, bo nagle poinformowano jego i Brennę o tym, że Figgowie porwali dziecko. Erik odłożył widelec na stół.
— Ukradłaś komuś dziecko? — Jego rysy twarzy od razu się wyostrzyły, a oczy zabłyszczały poważnie, gdy przez głowę mężczyzny przelała się fala najróżniejszych scenariuszy. Z czego ten najgorszy sugerował, że Figg zamordowała przy okazji kogoś z zimną krwią, a Samuel i Thomas pomogli jej pozbyć się dowodów. Pokręcił stanowczo głową, odsuwając od siebie tę myśl. Norę było stać na wiele, jeśli się ją sprowokowało, ale chyba nie była zdolna do tego, aby pozbawić kogoś życia. Nie. Na pewno nie. — Ty?
Nie oderwał wzroku od twarzy blondynki, nawet gdy Samuel postanowił wycofać się z konwersacji i opuścić pomieszczenie. Bywały takie dni, że żałował, że nie znał Samuela tak dobrze jak innych. Nie łączyła ich wieloletnia, a ledwie kilkutygodniowa znajomość, a to poniekąd utrudniało nawiązanie odpowiednio silnej więzi. Dopiero się poznawali i nie znali wszystkich swoich dziwactw, możliwych reakcji na pewne incydenty. To chyba był jeden z tych przypadków. Pytanie tylko, czy była w tym towarzystwie chociaż jedna osoba, która byłaby w stanie zdecydowanie powstrzymać mężczyznę z Kniei Godryka przed tym, aby ewakuować się do innej części mieszkania Nory? I nawet jeśli by spróbowała, to czy wyszłaby z tego starcia zwycięsko?
— Nie mogę po prostu przełączać się z jednego trybu na drugi? — Uniósł wymownie brwi na komentarz Figga. — Może na początku byłoby trudno, ale w końcu opanowałbym do perfekcji sztukę ignorowania pewnych rzeczy, tylko po to, aby zainteresować się nimi pięć minut później. Wprawdzie nie byłoby to zbyt efektywne, gdyby nagle się okazało, że ta zignorowana sprawa nagle okazuje się kwestią równej wadze bezpieczeństwa krajowego, ale całkiem możliwe, że... — Rozchylił usta, jakby chciał kontynuować, jednak w ostatniej chwili się rozmyślił. — Dobra, nieważne. Chyba muszę po prostu napełnić żołądek waszymi specjałami.
Longbottom rozsiadł się na wolnym miejscu, gotów w każdej chwili zabrać się za pałaszowanie przygotowanego przez brata swojej najlepszej przyjaciółki posiłku. Rzadko kiedy miał próbować tworów Thomasa, toteż nawet cieszył się, że ponownie ma ku temu okazję. Poza tym zwykły obiad i tak dość mocno różnił się od tego, co wcinał, kiedy wpadał z wizytą do klubokawiarni. Kiedy wpadał tutaj z innymi Brygadzistami podczas patrolu lub prywatnie, to zazwyczaj łapał tylko kubek herbaty i jakieś ciacho na drogę, nie chcąc zmuszać blondyki do tego, aby brała się za poważne gotowanie, tylko dlatego, że wpadł z wizytą.
Jego uwagę dosyć szybko pochłonęła jednak wymiana zdań między Mabel i Samuelem. Uśmiechnął się pod nosem. Może jego sugestie faktycznie zaowocowały pozytywną zmianą, skoro czarodziej z Kniei Godryka był już stałym gościem w mieszkaniu Figgów? Zwłaszcza, że tak dobrze wpasował się w rolę opiekuna młodej czarownicy. Jak z obrazka. Tym bardziej zaskoczyła go poruszona sprawa, bo nagle poinformowano jego i Brennę o tym, że Figgowie porwali dziecko. Erik odłożył widelec na stół.
— Ukradłaś komuś dziecko? — Jego rysy twarzy od razu się wyostrzyły, a oczy zabłyszczały poważnie, gdy przez głowę mężczyzny przelała się fala najróżniejszych scenariuszy. Z czego ten najgorszy sugerował, że Figg zamordowała przy okazji kogoś z zimną krwią, a Samuel i Thomas pomogli jej pozbyć się dowodów. Pokręcił stanowczo głową, odsuwając od siebie tę myśl. Norę było stać na wiele, jeśli się ją sprowokowało, ale chyba nie była zdolna do tego, aby pozbawić kogoś życia. Nie. Na pewno nie. — Ty?
Nie oderwał wzroku od twarzy blondynki, nawet gdy Samuel postanowił wycofać się z konwersacji i opuścić pomieszczenie. Bywały takie dni, że żałował, że nie znał Samuela tak dobrze jak innych. Nie łączyła ich wieloletnia, a ledwie kilkutygodniowa znajomość, a to poniekąd utrudniało nawiązanie odpowiednio silnej więzi. Dopiero się poznawali i nie znali wszystkich swoich dziwactw, możliwych reakcji na pewne incydenty. To chyba był jeden z tych przypadków. Pytanie tylko, czy była w tym towarzystwie chociaż jedna osoba, która byłaby w stanie zdecydowanie powstrzymać mężczyznę z Kniei Godryka przed tym, aby ewakuować się do innej części mieszkania Nory? I nawet jeśli by spróbowała, to czy wyszłaby z tego starcia zwycięsko?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞