24.10.2024, 00:46 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.10.2024, 00:47 przez Erik Longbottom.)
Przychodzą takie momenty w życiu, że człowiek zaczyna doceniać, że w domu było więcej treningów szermierki niż wycieczek do lokalnej biblioteki, pomyślał przelotnie Erik, wybałuszając oczy na Anthony'ego, gdy ten zaczął się dzielić z resztą zebranych swoją ekspertyzą na temat serii znaków zaprezentowanych przez egipskiego badacza. Kompletnie nie rozumiał, o co w tym wszystkim chodziło. Bełkot w obcym alfabecie? Zamienne litery? Co to miało być, poważne badania archeologiczne czy historia rodem z mugolskich powieści przygodowych, jakie Brenna znosiła do domu w ostatnich latach?
— Nie, ale wy sobie nie przeszkadzajcie — odparł Longbottom na sugestię starszego czarodzieja, skłaniając ponownie głowę przed całą grupą.
Gdyby faktycznie się do nich dosiadł, to być może zbyt szybko zacząłby się dzielić z nimi swoimi wymyślonymi naprędce teoriami, a to... To nie mogło skręcić w dobrym kierunku, skoro nie posiadał żadnej przydatnej wiedzy. Nie był klątwołamaczem, z językami obcymi też było u niego na bakier w większości przypadków, a nie mógł też się pochwalić specjalistyczną wiedzą na temat run czy historii magii. Zwłaszcza zagranicznej historii magii. Wprowadzałby tylko niepotrzebny chaos do całej dyskusji.
Erik przesunął się bliżej następnego okna, pozwalając Guinevere, Antoniuszowi oraz ich przewodnikami wrócić do toczonej rozmowy. W najmniejszym stopniu nie czuł się wykluczony z tego etapu ''delegacji''. Mądry człowiek wiedział, kiedy milczeć, a praca w Brygadzie Uderzeniowej dosyć szybko nauczyła młodego czarodzieja, że kiedy nie ma się bladego pojęcia na temat jakiejś sprawy, to lepiej było pozwolić przejąć wodze pierwszeństwa bardziej obytym z tematem osobom. Tak jak w tym przypadku.
Longbottom wypuścił powoli powietrze z ust i splótł dłonie za plecami, wyglądając na zewnątrz. Jego wzrok mimowolnie powędrował do najbardziej wyróżniającej się w polu widzenia osoby. Wuja Morfeusza. A przynajmniej takie w pierwszej chwili odniósł wrażenie, gdy jego zielone oczęta zainteresowały się brodatym mężczyzną pochylonym nad zapiskami zawartymi na jakimś zwoju. Gdyby nie postura wyglądałby dokładnie jak wuj. Czarodziej pochylił się do przodu, przyglądając się uważniej obcemu.
— Nie, ale wy sobie nie przeszkadzajcie — odparł Longbottom na sugestię starszego czarodzieja, skłaniając ponownie głowę przed całą grupą.
Gdyby faktycznie się do nich dosiadł, to być może zbyt szybko zacząłby się dzielić z nimi swoimi wymyślonymi naprędce teoriami, a to... To nie mogło skręcić w dobrym kierunku, skoro nie posiadał żadnej przydatnej wiedzy. Nie był klątwołamaczem, z językami obcymi też było u niego na bakier w większości przypadków, a nie mógł też się pochwalić specjalistyczną wiedzą na temat run czy historii magii. Zwłaszcza zagranicznej historii magii. Wprowadzałby tylko niepotrzebny chaos do całej dyskusji.
Erik przesunął się bliżej następnego okna, pozwalając Guinevere, Antoniuszowi oraz ich przewodnikami wrócić do toczonej rozmowy. W najmniejszym stopniu nie czuł się wykluczony z tego etapu ''delegacji''. Mądry człowiek wiedział, kiedy milczeć, a praca w Brygadzie Uderzeniowej dosyć szybko nauczyła młodego czarodzieja, że kiedy nie ma się bladego pojęcia na temat jakiejś sprawy, to lepiej było pozwolić przejąć wodze pierwszeństwa bardziej obytym z tematem osobom. Tak jak w tym przypadku.
Longbottom wypuścił powoli powietrze z ust i splótł dłonie za plecami, wyglądając na zewnątrz. Jego wzrok mimowolnie powędrował do najbardziej wyróżniającej się w polu widzenia osoby. Wuja Morfeusza. A przynajmniej takie w pierwszej chwili odniósł wrażenie, gdy jego zielone oczęta zainteresowały się brodatym mężczyzną pochylonym nad zapiskami zawartymi na jakimś zwoju. Gdyby nie postura wyglądałby dokładnie jak wuj. Czarodziej pochylił się do przodu, przyglądając się uważniej obcemu.
(Percepcja) Coś... zauważam? x2
Rzut Z 1d100 - 61
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 51
Sukces!
Sukces!
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞