24.10.2024, 13:58 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.10.2024, 14:09 przez Brenna Longbottom.)
– W takim razie możemy je poćwiczyć – zgodziła się Brenna, chociaż samo zaklęcie to było oczywiście za mało. Thomas mógł jej pokazać kilka trików z magii rozpraszającej, wciąż jednak nie mogła doścignąć klątwołamacza, nie była więc i pewna, na ile jemu wyjdzie rzucanie takich zaklęć, ale… trwała wojna. Powinni trenować, póki mieli ku temu szanse. Dopóki w kraju trwało jeszcze coś, co dało się nazwać normalnym życiem i ich egzystencja nie stała się ciągłym pasmem ucieczek i utarczek.
Żeby tak zostało, musieli radzić sobie z różnymi dziedzinami magii.
– Na szkoleniach mieliśmy magię rozpraszającą. Obawiam się, że przestępcy z jakichś powodów bardzo lubią nawalać w Brygadzistów zaklęciami – powiedziała, posyłając Thomasowi uśmiechem. Kładki na to dość duży nacisk, większy nawet niż na aktywność fizyczną, która z kolei dla Brenny zawsze była dość istotna. – Ale w sumie po tych pierwszych szkoleniach… potem uczysz się w locie sam, więc chętnie coś poćwiczę.
Obserwowała ruchy nowej różdżki Figga, a potem uniosła własną, próbując powtórzyć rzucone przez niego zaklęcie, którym strącił kamień z powrotem na ziemię.
rozproszenie
- W ten sposób? - spytała, gdy czar rozpraszający chyba zadziałał… ale nie mogła być całkowicie pewna. Znów więc wycelowała różdżką…
...tym razem wyczarowując takie same pnącza, jak wcześniej, gdy zaatakowała Thomasa.
- To zaklęcie w sumie jest dość podobne do wiążącego, tylko bardziej... spektakularne. Mają same chwytać ofiary - powiedziała, gdy te uniosły się i poruszyły, i jeszcze raz, tym razem bardzo wolno, poruszyła ręką, skoro prosił, aby pokazać mu, w jaki sposób je rzuciła.
I potem powtórzyła ponownie czar, zademonstrowany jej przez Figga.
rozproszenie
- Niezła sztuczka - stwierdziła z pewnym zadowoleniem, kiedy pnącza znikły. - To głupie, ale miewam problem z cofnięciem w ł a s n e g o czaru - wyznała. Zawsze specjalizowała się w pojedynkach, ale magia kształtowania była dla niej bardzo naturalna, a poza tym z nią mógł jej pomóc ojciec, doskonały w tej dziedzinie: i w konsekwencji powstała pewna dysproporcja. Nie umiała czasem odwrócić skutków zaklęcia, które rzuciła.
- To co? Chcesz spróbować z czymś innym, czy jeszcze rozproszenie? - spytała, próbując unieść głaz.
translokacja
- To zaklęcie to chyba muszę poćwiczyć albo rozproszyłeś magię wokół niego tak skutecznie, że teraz nie mogę go zakląć - oceniła z westchnieniem, bo o ile wszystkie poprzednie czary zadziałały świetnie, tak teraz głaz podskoczył sobie tylko, zamiast zawisnąć grzecznie w powietrzu.
Żeby tak zostało, musieli radzić sobie z różnymi dziedzinami magii.
– Na szkoleniach mieliśmy magię rozpraszającą. Obawiam się, że przestępcy z jakichś powodów bardzo lubią nawalać w Brygadzistów zaklęciami – powiedziała, posyłając Thomasowi uśmiechem. Kładki na to dość duży nacisk, większy nawet niż na aktywność fizyczną, która z kolei dla Brenny zawsze była dość istotna. – Ale w sumie po tych pierwszych szkoleniach… potem uczysz się w locie sam, więc chętnie coś poćwiczę.
Obserwowała ruchy nowej różdżki Figga, a potem uniosła własną, próbując powtórzyć rzucone przez niego zaklęcie, którym strącił kamień z powrotem na ziemię.
rozproszenie
Rzut Z 1d100 - 79
Sukces!
Sukces!
- W ten sposób? - spytała, gdy czar rozpraszający chyba zadziałał… ale nie mogła być całkowicie pewna. Znów więc wycelowała różdżką…
Rzut W 1d100 - 55
Sukces!
Sukces!
...tym razem wyczarowując takie same pnącza, jak wcześniej, gdy zaatakowała Thomasa.
- To zaklęcie w sumie jest dość podobne do wiążącego, tylko bardziej... spektakularne. Mają same chwytać ofiary - powiedziała, gdy te uniosły się i poruszyły, i jeszcze raz, tym razem bardzo wolno, poruszyła ręką, skoro prosił, aby pokazać mu, w jaki sposób je rzuciła.
I potem powtórzyła ponownie czar, zademonstrowany jej przez Figga.
rozproszenie
Rzut Z 1d100 - 85
Sukces!
Sukces!
- Niezła sztuczka - stwierdziła z pewnym zadowoleniem, kiedy pnącza znikły. - To głupie, ale miewam problem z cofnięciem w ł a s n e g o czaru - wyznała. Zawsze specjalizowała się w pojedynkach, ale magia kształtowania była dla niej bardzo naturalna, a poza tym z nią mógł jej pomóc ojciec, doskonały w tej dziedzinie: i w konsekwencji powstała pewna dysproporcja. Nie umiała czasem odwrócić skutków zaklęcia, które rzuciła.
- To co? Chcesz spróbować z czymś innym, czy jeszcze rozproszenie? - spytała, próbując unieść głaz.
translokacja
Rzut N 1d100 - 34
Akcja nieudana
Akcja nieudana
- To zaklęcie to chyba muszę poćwiczyć albo rozproszyłeś magię wokół niego tak skutecznie, że teraz nie mogę go zakląć - oceniła z westchnieniem, bo o ile wszystkie poprzednie czary zadziałały świetnie, tak teraz głaz podskoczył sobie tylko, zamiast zawisnąć grzecznie w powietrzu.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.