25.10.2024, 02:04 ✶
Thomas nie miał zamiaru naśmiewać się czy z wyższością odnosić się do pomysłów Peregrinusa, po prostu wolał stawiać sprawę jasno, żeby potem zaoszczędzić sobie reklamacji. Pomysły osób, które nie siedzą w biznesie zawsze były przydatne, bo pomagało to nie raz wpadać na nowe, świeże rozwiązania. Chyba żadna branża nie lubiła stagnacji, a ciągły rozwój wpisany był w zabezpieczenia, bo zawsze znajdował się ktoś kto chciał i potrafił je złamać.
- Cieszę się, że mogliśmy dojść do zadowalającego konsensusu - odpowiedział Trelawney'owi z uśmiechem i skinął mu głową na potwierdzenie kolejnych słów. - Ależ oczywiście, z jednej strony wejście będzie zaplombowane, aby nie ułatwiało dostania się do Praw Czasu od tak zwanej piwnicy, to ma być zabezpieczenie, a nowa droga wejścia - zaplombowanie wyjścia, aby nie dało się z niego wejść do środka budynku było dość oczywiste, inaczej nie byłoby to w żadnym wypadku zabezpieczenie.
Przyglądał się Peregrinusowi chwilę, nim ten mu odpowiedział. Przez moment zastanawiał się zapytać o to całe jasnowidzenie i przepowiadanie przyszłości, ale postanowił jednak zostawić ten temat. Wystarczyło już, że prowadził dysputy na ten temat z wujem Morpheusem, nie było potrzeby zawracać innej osobie czasu, by wypytywać o coś w co sam powątpiewał. Może i próbował rozumieć to całe wróżbiarstwo, ale z drugiej strony nie potrafił. Bo to by oznaczało, że wydarzenia z jego przeszłości były do przewidzenia dla kogoś zanim się wydarzyły.
- Oczywiście, to nie jest temat, do którego by powinno podchodzić się pochopnie - zgodził się bez wahania, dobrze rozumiał potrzebę zabezpieczenia, to powinna być dobrze przemyślana decyzja, dlatego też nie dziwił go fakt, że musiał to skonsultować ze swoim przełożonym. Ba Thomas by się bardzo zdziwił, gdyby mężczyzna z miejsca mu zaakceptował pomysły, które przedstawił i miałby już teraz przystąpić oddziałania. Pochopność przy decydowaniu się w kwestiach bezpieczeństwa sprawiało nie byłą wskazana i często wtedy Thomas wręcz wstrzymywał się z działaniem aż nie przegada tego tematu dogłębnie z daną osobą. Może i była to dla niego praca i głownie miała nieść dochód, to jednak z drugiej strony nie lubił, jeżeli ktoś w nieodpowiedzialny sposób podchodził do kwestii bezpieczeństwa, zwłaszcza biorąc pod uwagę wydarzenia targające magiczną Anglią. Dlatego też Peregrinus zapulsował w oczach klątwołamacza, brak pośpiechu był dobrym podejściem.
- Jeżeli w budynku jest roztocza osłona antyteleportacyjna to można oczywiście schronienie z niej wykluczyć, choć moim zdaniem fizyczne wyjście jest idealnym rozwiązaniem, mało spodziewanym i odpornym na ewentualne rozciągnięcie bariery antydeportacyjnej. - dobrze wiedział, że mało który z czysto krwistych czarodziejów pomyśli o tym, że ktoś mógłby świadomie uciekać do niemagicznego Londynu. To byłą zdecydowana przewaga jeżeli chodzi o planowanie miejsca ewakuacji. - Im mniej oczywista droga ucieczki, tym lepiej działa na korzyść osoby, która z niej korzysta. A mało kto by przewidywał, że właściciel Praw Czasu będzie salwować się ucieczką do mogolskiego Londynu - dodał jeszcze w kwestii wyjaśnienia, aby przedstawić to co kierowało nim podczas sugerowania takiej, a nie innej drogi ewakuacyjnej.
Wracając do poczekalni zerknął jeszcze na gabinet, który opuszczali, chciał zapamiętać jak najwięcej na temat pomieszczeń, co do których będzie miał przygotować zabezpieczenia - to był dość kompleksowa zabawa, ale nie zamierzał narzekać.
- Dziękuję to będzie bardzo przydatne - podziękował oczekując na plany parteru, w myślach błogosławił Peregrinusa, bo sam ani na chwilę o tym nie pomyślał, a to znacząco ułatwi mu późniejsze planowanie tego wszystkiego. - Muszę tylko wiedzieć na jakie rozwiązania się Państwo decydują, żeby móc przedstawi nie tylko ofertę ale i ramowy czas wykonania tego w taki sposób, aby nie odstraszać klienteli i ukryć działania przed wzrokiem niepowołanych osób - odpowiedział jedynie, bo tak naprawdę to nie mieli jeszcze jasno wytyczonych celów. - Dlatego jak tylko otrzymam preferencje pana Dolohova, będę mógł tego samego dnia przygotować finalną ofertę - dodał jeszcze z uśmiechem, mieli ustalone większość szczegółów, teraz tak naprawdę pracodawca Trelawney'a musiał zdecydować o konkretach, aby mogli działać. W duchu już jednak wiedział, że jego problemy ze snem mogą okazać się zbawienne, bo zaczynał mieć do zrobienia coraz więcej rzeczy.
- Cieszę się, że mogliśmy dojść do zadowalającego konsensusu - odpowiedział Trelawney'owi z uśmiechem i skinął mu głową na potwierdzenie kolejnych słów. - Ależ oczywiście, z jednej strony wejście będzie zaplombowane, aby nie ułatwiało dostania się do Praw Czasu od tak zwanej piwnicy, to ma być zabezpieczenie, a nowa droga wejścia - zaplombowanie wyjścia, aby nie dało się z niego wejść do środka budynku było dość oczywiste, inaczej nie byłoby to w żadnym wypadku zabezpieczenie.
Przyglądał się Peregrinusowi chwilę, nim ten mu odpowiedział. Przez moment zastanawiał się zapytać o to całe jasnowidzenie i przepowiadanie przyszłości, ale postanowił jednak zostawić ten temat. Wystarczyło już, że prowadził dysputy na ten temat z wujem Morpheusem, nie było potrzeby zawracać innej osobie czasu, by wypytywać o coś w co sam powątpiewał. Może i próbował rozumieć to całe wróżbiarstwo, ale z drugiej strony nie potrafił. Bo to by oznaczało, że wydarzenia z jego przeszłości były do przewidzenia dla kogoś zanim się wydarzyły.
- Oczywiście, to nie jest temat, do którego by powinno podchodzić się pochopnie - zgodził się bez wahania, dobrze rozumiał potrzebę zabezpieczenia, to powinna być dobrze przemyślana decyzja, dlatego też nie dziwił go fakt, że musiał to skonsultować ze swoim przełożonym. Ba Thomas by się bardzo zdziwił, gdyby mężczyzna z miejsca mu zaakceptował pomysły, które przedstawił i miałby już teraz przystąpić oddziałania. Pochopność przy decydowaniu się w kwestiach bezpieczeństwa sprawiało nie byłą wskazana i często wtedy Thomas wręcz wstrzymywał się z działaniem aż nie przegada tego tematu dogłębnie z daną osobą. Może i była to dla niego praca i głownie miała nieść dochód, to jednak z drugiej strony nie lubił, jeżeli ktoś w nieodpowiedzialny sposób podchodził do kwestii bezpieczeństwa, zwłaszcza biorąc pod uwagę wydarzenia targające magiczną Anglią. Dlatego też Peregrinus zapulsował w oczach klątwołamacza, brak pośpiechu był dobrym podejściem.
- Jeżeli w budynku jest roztocza osłona antyteleportacyjna to można oczywiście schronienie z niej wykluczyć, choć moim zdaniem fizyczne wyjście jest idealnym rozwiązaniem, mało spodziewanym i odpornym na ewentualne rozciągnięcie bariery antydeportacyjnej. - dobrze wiedział, że mało który z czysto krwistych czarodziejów pomyśli o tym, że ktoś mógłby świadomie uciekać do niemagicznego Londynu. To byłą zdecydowana przewaga jeżeli chodzi o planowanie miejsca ewakuacji. - Im mniej oczywista droga ucieczki, tym lepiej działa na korzyść osoby, która z niej korzysta. A mało kto by przewidywał, że właściciel Praw Czasu będzie salwować się ucieczką do mogolskiego Londynu - dodał jeszcze w kwestii wyjaśnienia, aby przedstawić to co kierowało nim podczas sugerowania takiej, a nie innej drogi ewakuacyjnej.
Wracając do poczekalni zerknął jeszcze na gabinet, który opuszczali, chciał zapamiętać jak najwięcej na temat pomieszczeń, co do których będzie miał przygotować zabezpieczenia - to był dość kompleksowa zabawa, ale nie zamierzał narzekać.
- Dziękuję to będzie bardzo przydatne - podziękował oczekując na plany parteru, w myślach błogosławił Peregrinusa, bo sam ani na chwilę o tym nie pomyślał, a to znacząco ułatwi mu późniejsze planowanie tego wszystkiego. - Muszę tylko wiedzieć na jakie rozwiązania się Państwo decydują, żeby móc przedstawi nie tylko ofertę ale i ramowy czas wykonania tego w taki sposób, aby nie odstraszać klienteli i ukryć działania przed wzrokiem niepowołanych osób - odpowiedział jedynie, bo tak naprawdę to nie mieli jeszcze jasno wytyczonych celów. - Dlatego jak tylko otrzymam preferencje pana Dolohova, będę mógł tego samego dnia przygotować finalną ofertę - dodał jeszcze z uśmiechem, mieli ustalone większość szczegółów, teraz tak naprawdę pracodawca Trelawney'a musiał zdecydować o konkretach, aby mogli działać. W duchu już jednak wiedział, że jego problemy ze snem mogą okazać się zbawienne, bo zaczynał mieć do zrobienia coraz więcej rzeczy.