26.10.2024, 12:58 ✶
Scylla szła obok Peregrinusa, jej kroki ciche i pewne, choć co jakiś czas uciekały jej spojrzenia ku poszczególnym zakątkom polany. O tej porze wydawała się niemal oniryczna, przesiąknięta dziwną energią, która koiła i jednocześnie budziła coś pierwotnego. W swoim zwyczajnym, spokojnym tonie Trelawney wyrażał swoje myśli, a ona słuchała go z powagą. Czasem wydawał się jedynym, kto potrafił ująć dziwne idee w słowa, i doceniała ten jego sposób - tak inny od jej własnych rozmyślań. Może dlatego teraz, w tej ciszy, wolała bardziej słuchać niż mówić.
Słysząc o Limbo i odwróceniu porządku świata, uniosła brwi w wyrazie spokojnego zamyślenia. Zerknęła na profil Trelawneya, a potem wzniosła wzrok na wyciągnięte w stronę nieba korzenie drzewa. W jego słowach było coś niepokojąco trafnego, jakby łączyły się w nich wszystkie dziwności, które napotykała, odkąd przybyli na polanę.
- Słyszałam o zimnych - powiedziała cicho, kontynuując jego rozważania. - Tylko zastanawia mnie, czy jeśli doszło do przemieszania świata żywych i umarłych, to czy natura w swojej prostocie nie dążyła w tej wymianie do balansu? Jeśli żywi weszli do Limbo, czy w istnieje szansa, że nie tylko jego drzewa, ale i umarli kroczą pośród nas? - Rzuciła krótkie spojrzenie na Peregrinusa, którym uciekła równie szybko, ale nie było w oczach Scylli śladów zmartwienia. Była tam dziecięca ciekawość, chęć znalezienia tego, co nie umiało znaleźć drogi powrotnej na drugą stronę.
Przyglądała się drzewu przez chwilę, jakby próbując wyobrazić sobie to, co mogło kryć się w cieniu jego rozłożystych korzeni.
- Myślisz, że Lyssa byłaby w stanie dojrzeć, skąd wzięło się tutaj wzięło? - Zagaiła, odwracając się powoli od drzewa. Miała wrażenie, że widmowidz bardziej by się im tutaj przydał.
Zanim zdążyła wyjaśnić, czemu pyta, dostrzegła, że przy jednym z naukowych stanowisk czeka na nich staruszek - pomarszczony, z rękami jak gałęzie starego dębu. W jego oczach dostrzegła błysk zainteresowania i być może coś na kształt wiedzy, jaką nabywa się po wielu latach obcowania z takimi miejscami. Wskazał na nich dłonią, jakby już od jakiegoś czasu czekał, by podzielić się tym, co wie.
- Chyba macha do nas - rzuciła, nieśmiało ruszając w kierunku nawołującego mężczyzny. Rzuciła jedynie przelotnym spojrzeniem przez ramię na Peregrinusa, aby się upewnić, że podąża za nią.
!Scylla
Słysząc o Limbo i odwróceniu porządku świata, uniosła brwi w wyrazie spokojnego zamyślenia. Zerknęła na profil Trelawneya, a potem wzniosła wzrok na wyciągnięte w stronę nieba korzenie drzewa. W jego słowach było coś niepokojąco trafnego, jakby łączyły się w nich wszystkie dziwności, które napotykała, odkąd przybyli na polanę.
- Słyszałam o zimnych - powiedziała cicho, kontynuując jego rozważania. - Tylko zastanawia mnie, czy jeśli doszło do przemieszania świata żywych i umarłych, to czy natura w swojej prostocie nie dążyła w tej wymianie do balansu? Jeśli żywi weszli do Limbo, czy w istnieje szansa, że nie tylko jego drzewa, ale i umarli kroczą pośród nas? - Rzuciła krótkie spojrzenie na Peregrinusa, którym uciekła równie szybko, ale nie było w oczach Scylli śladów zmartwienia. Była tam dziecięca ciekawość, chęć znalezienia tego, co nie umiało znaleźć drogi powrotnej na drugą stronę.
Przyglądała się drzewu przez chwilę, jakby próbując wyobrazić sobie to, co mogło kryć się w cieniu jego rozłożystych korzeni.
- Myślisz, że Lyssa byłaby w stanie dojrzeć, skąd wzięło się tutaj wzięło? - Zagaiła, odwracając się powoli od drzewa. Miała wrażenie, że widmowidz bardziej by się im tutaj przydał.
Zanim zdążyła wyjaśnić, czemu pyta, dostrzegła, że przy jednym z naukowych stanowisk czeka na nich staruszek - pomarszczony, z rękami jak gałęzie starego dębu. W jego oczach dostrzegła błysk zainteresowania i być może coś na kształt wiedzy, jaką nabywa się po wielu latach obcowania z takimi miejscami. Wskazał na nich dłonią, jakby już od jakiegoś czasu czekał, by podzielić się tym, co wie.
- Chyba macha do nas - rzuciła, nieśmiało ruszając w kierunku nawołującego mężczyzny. Rzuciła jedynie przelotnym spojrzeniem przez ramię na Peregrinusa, aby się upewnić, że podąża za nią.
!Scylla
i poklękli spóźnieni u niedoli swej proga
by się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga
by się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga