26.10.2024, 16:35 ✶
Kontynuuje z Atreusem drogę do Jenkins i zagaduję do niej, gdy tylko nadarza się ku temu pierwsza okazja.
Cóż, każdy zespół miał swoje wady i zalety. Mieli eksperta od teleportacji łącznej, ale mieli też tutaj specjalistę od składników do eliksirów i minerałów. Taka pomoc była im jednak w tym momencie zbędna. A reszta zespołu? Cóż, byli dobrymi funkcjonariuszami, ale żeby faktycznie pokazać swoją siłę przebicia podczas ewentualnego starcia z napastnikami, musieliby działać grupowo, żeby szybko spacyfikować swoich przeciwników.
— Może się zgubił — mruknął przekornie do Atreusa na wzmiankę o starym Fortinbrasie. — Jeśli o mnie chodzi, to możesz go od razu ewakuować prosto do Malfoy Manor. Albo znaleźć jego krewnych.
Może wydaje mu się, że przysługuje mu ten sam poziom ochrony, co obecnej Ministrze, dodał w myślach Erik, zatrzymując jednak tę informację dla siebie. Nie miał o ojcu Eden i Elliotta najlepszej opinii, ale na pewno nie miał zamiaru pozwolić na zrobienie tutaj jakiejś burdy, tak jak to miało miejsce w przypadku starszych Mulciberów na niedawnym festynie. Tam to się dopiero zrobiło zbiegowisko.
— Madame Jenkins? — zaczął Erik, darując sobie wszelkiego rodzaju uroczyste wstępy do tej rozmowy. Władze departamentu urwą mu głowę (i kilka innych części ciała), jeśli na jego warcie Ministra wejdzie pod różdżkę jakimś sabotażystom. Trzeba było się stąd jak najszybciej pozbyć VIPów. — Bariera blokująca teleportację została naruszona. Zalecam natychmiastowe przeniesienie się wraz ze swoimi towarzyszami w bezpieczne miejsce. Mogę przydzielić wam maksymalnie dwójkę funkcjonariuszy w ramach eskorty.
Naprawdę liczył, że kobieta stosunkowo szybko pojmie powagę ich obecnej sytuacji. Naiwnie sądził, że pomimo brawury, jaką się wykazała, zjawiając się na tym wydarzeniu muzycznym, będzie aż nadto świadoma tego, że jeśli będzie się tutaj kręcić podczas potencjalnego ataku, to nie tylko narazi na niebezpieczeństwo siebie, ale także innych gości kręcących się dalej w okolicy. Longbottom strzelił oczami na boki. Chociaż wokół nich dalej było całkiem sporo ludzi, tak wydawało mu się, że parę osób zdążyło już ewakuować się na własną rękę. Brutalna nauczka po wydarzeniach Beltane wymogła na ludziach to, aby faktycznie zadbali o swoje zdrowie i życie.
Nie wiedział, gdzie w takiej sytuacji wolałaby udać się obecna Ministra Magii. Do głównej siedziby rządu, czyli Ministerstwa Magii? Prywatnej posiadłości czy mieszkania w mieście? A może jej ''zespół'' miał przygotowane dla niej jakieś utajnione lokum na wypadek szybkiej ewakuacji? Pytanie, czy Bones i Harper cokolwiek o tym wiedzą, pomyślał przelotnie. Bądź co bądź, to właśnie ten duet był odpowiedzialny za kwestie bezpieczeństwa, ale czy w ogóle wiedzieli, że Ministra zdecyduje się uświetnić dzisiejsze wydarzenie swoją obecnością? Nawet jeśli, to na pewno nie przewidzieli sabotażu, pomyślał, zerkając kątem oka na Atreusa, jakby fakt, że mu towarzyszył, przekona Eugenię do tego, aby stąd jak najszybciej zniknąć.
Cóż, każdy zespół miał swoje wady i zalety. Mieli eksperta od teleportacji łącznej, ale mieli też tutaj specjalistę od składników do eliksirów i minerałów. Taka pomoc była im jednak w tym momencie zbędna. A reszta zespołu? Cóż, byli dobrymi funkcjonariuszami, ale żeby faktycznie pokazać swoją siłę przebicia podczas ewentualnego starcia z napastnikami, musieliby działać grupowo, żeby szybko spacyfikować swoich przeciwników.
— Może się zgubił — mruknął przekornie do Atreusa na wzmiankę o starym Fortinbrasie. — Jeśli o mnie chodzi, to możesz go od razu ewakuować prosto do Malfoy Manor. Albo znaleźć jego krewnych.
Może wydaje mu się, że przysługuje mu ten sam poziom ochrony, co obecnej Ministrze, dodał w myślach Erik, zatrzymując jednak tę informację dla siebie. Nie miał o ojcu Eden i Elliotta najlepszej opinii, ale na pewno nie miał zamiaru pozwolić na zrobienie tutaj jakiejś burdy, tak jak to miało miejsce w przypadku starszych Mulciberów na niedawnym festynie. Tam to się dopiero zrobiło zbiegowisko.
— Madame Jenkins? — zaczął Erik, darując sobie wszelkiego rodzaju uroczyste wstępy do tej rozmowy. Władze departamentu urwą mu głowę (i kilka innych części ciała), jeśli na jego warcie Ministra wejdzie pod różdżkę jakimś sabotażystom. Trzeba było się stąd jak najszybciej pozbyć VIPów. — Bariera blokująca teleportację została naruszona. Zalecam natychmiastowe przeniesienie się wraz ze swoimi towarzyszami w bezpieczne miejsce. Mogę przydzielić wam maksymalnie dwójkę funkcjonariuszy w ramach eskorty.
Naprawdę liczył, że kobieta stosunkowo szybko pojmie powagę ich obecnej sytuacji. Naiwnie sądził, że pomimo brawury, jaką się wykazała, zjawiając się na tym wydarzeniu muzycznym, będzie aż nadto świadoma tego, że jeśli będzie się tutaj kręcić podczas potencjalnego ataku, to nie tylko narazi na niebezpieczeństwo siebie, ale także innych gości kręcących się dalej w okolicy. Longbottom strzelił oczami na boki. Chociaż wokół nich dalej było całkiem sporo ludzi, tak wydawało mu się, że parę osób zdążyło już ewakuować się na własną rękę. Brutalna nauczka po wydarzeniach Beltane wymogła na ludziach to, aby faktycznie zadbali o swoje zdrowie i życie.
Nie wiedział, gdzie w takiej sytuacji wolałaby udać się obecna Ministra Magii. Do głównej siedziby rządu, czyli Ministerstwa Magii? Prywatnej posiadłości czy mieszkania w mieście? A może jej ''zespół'' miał przygotowane dla niej jakieś utajnione lokum na wypadek szybkiej ewakuacji? Pytanie, czy Bones i Harper cokolwiek o tym wiedzą, pomyślał przelotnie. Bądź co bądź, to właśnie ten duet był odpowiedzialny za kwestie bezpieczeństwa, ale czy w ogóle wiedzieli, że Ministra zdecyduje się uświetnić dzisiejsze wydarzenie swoją obecnością? Nawet jeśli, to na pewno nie przewidzieli sabotażu, pomyślał, zerkając kątem oka na Atreusa, jakby fakt, że mu towarzyszył, przekona Eugenię do tego, aby stąd jak najszybciej zniknąć.