26.10.2024, 21:30 ✶
Lepszy taki pomysł niż żaden, skomentował bezgłośnie, gdy Florence zaczęła wprowadzać go w meandry swojej strategii co do Thorana i tego, jaką rolę w jego unieszkodliwieniu powinno odegrać Ministerstwo Magii. Nie miał nic przeciwko temu, aby puścić obie kobiety przodem, aby w tym czasie powiadomić odpowiednie służby o tym, gdzie powinny się stawić. W końcu dogonienie ich nie powinno mu zająć długo, czyż nie?
— Skontaktuję się z Departamentem Przestrzegania Prawa Czarodziejów — zdecydował Erik, zdając sobie jednak szybko sprawę, że podjął tę decyzję raczej ze względu na potencjalne konsekwencje starcia z Thoranem niźli własne chęci. — To jest, o ile macie tutaj jakiś kominek podłączony pod sieć Fiuu.
Ktoś tutaj na pewno będzie miał do drugiej strony pretensje, zauważył z niesmakiem, aż za dobrze zdając sobie sprawę z tego, że relacje między Geraldine Yaxley, a obecnym liderem Brygady Uderzeniowej były... Cóż, nieco napięte. Głównie ze względu na niedawną interwencję Erika w sprawie błotoryja, w której brała udział młoda łowczyni potworów. Och, tak. Bones na pewno nie będzie zadowolony, że nazwisko Yaxley ponownie ląduje na jego biurku w zgłoszeniu związanym z jego pracownikiem z rodu Longbottomów.
Ostatnio twierdził, że Geraldine jest cywilem i jako osoba niepowiązana z Departamentem Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami nie powinna się w ogóle zbliżać do miejsca zdarzenia. Tym razem zapewne padnie komentarz odnośnie do tego, że kobieta weszła w to bagno bez zawiadomienia Departamentu Tajemnic lub jakiegoś wydziału Egzorcystów. Erik pokręcił powoli głową. Nawet jeśli Ministerstwo Magii przymknie oko na samowolne działania Geraldine w sprawie demonicznego bytu, o którym praktycznie nic nie było wiadomo, to nie wiedział, jak zareaguje głównie zainteresowana.
Ewidentnie chciała pozbyć się Thorana raz na zawsze. Gdyby mogła odłowić go samodzielnie, nie staliby tu teraz. Zdawała sobie sprawę z czyhającego na nią niebezpieczeństwa i to właśnie dlatego wezwała ''ekspertów'' ze swojego grona znajomych. Co się stanie, jeśli Brygada i Biuro Aurorów zareaguje na tyle szybko, aby pokrzyżować jej plany? Ująć Thorana i zamknąć go w podziemnej sali, w której będzie obiektem niejawnych badań Niewymownych? Longbottom westchnął ciężko. Pozostawało tylko liczyć, że zebrani w okolicy wioski sojusznicy Geraldine zdołają pomóc jej uporać się z niebezpieczeństwem, a posiłki nadejdą w porę, aby zabezpieczyć teren po całej akcji lub pomóc w finale.
— Proszę prowadzić — zwrócił się do kapłanki, mając nadzieję, że ta faktycznie ma kominek podpięty do magicznej sieci komunikacyjnej. — Ale to ty — zerknął na Florence — powiesz o wszystkim Geraldine. Odnoszę takie dziwne wrażenie, że ma bardzo konkretne plany co do swojego przyszywanego brata, a włączenie w to wszystko Ministerstwa Magii może nią nieco... wstrząsnąć.
— Skontaktuję się z Departamentem Przestrzegania Prawa Czarodziejów — zdecydował Erik, zdając sobie jednak szybko sprawę, że podjął tę decyzję raczej ze względu na potencjalne konsekwencje starcia z Thoranem niźli własne chęci. — To jest, o ile macie tutaj jakiś kominek podłączony pod sieć Fiuu.
Ktoś tutaj na pewno będzie miał do drugiej strony pretensje, zauważył z niesmakiem, aż za dobrze zdając sobie sprawę z tego, że relacje między Geraldine Yaxley, a obecnym liderem Brygady Uderzeniowej były... Cóż, nieco napięte. Głównie ze względu na niedawną interwencję Erika w sprawie błotoryja, w której brała udział młoda łowczyni potworów. Och, tak. Bones na pewno nie będzie zadowolony, że nazwisko Yaxley ponownie ląduje na jego biurku w zgłoszeniu związanym z jego pracownikiem z rodu Longbottomów.
Ostatnio twierdził, że Geraldine jest cywilem i jako osoba niepowiązana z Departamentem Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami nie powinna się w ogóle zbliżać do miejsca zdarzenia. Tym razem zapewne padnie komentarz odnośnie do tego, że kobieta weszła w to bagno bez zawiadomienia Departamentu Tajemnic lub jakiegoś wydziału Egzorcystów. Erik pokręcił powoli głową. Nawet jeśli Ministerstwo Magii przymknie oko na samowolne działania Geraldine w sprawie demonicznego bytu, o którym praktycznie nic nie było wiadomo, to nie wiedział, jak zareaguje głównie zainteresowana.
Ewidentnie chciała pozbyć się Thorana raz na zawsze. Gdyby mogła odłowić go samodzielnie, nie staliby tu teraz. Zdawała sobie sprawę z czyhającego na nią niebezpieczeństwa i to właśnie dlatego wezwała ''ekspertów'' ze swojego grona znajomych. Co się stanie, jeśli Brygada i Biuro Aurorów zareaguje na tyle szybko, aby pokrzyżować jej plany? Ująć Thorana i zamknąć go w podziemnej sali, w której będzie obiektem niejawnych badań Niewymownych? Longbottom westchnął ciężko. Pozostawało tylko liczyć, że zebrani w okolicy wioski sojusznicy Geraldine zdołają pomóc jej uporać się z niebezpieczeństwem, a posiłki nadejdą w porę, aby zabezpieczyć teren po całej akcji lub pomóc w finale.
— Proszę prowadzić — zwrócił się do kapłanki, mając nadzieję, że ta faktycznie ma kominek podpięty do magicznej sieci komunikacyjnej. — Ale to ty — zerknął na Florence — powiesz o wszystkim Geraldine. Odnoszę takie dziwne wrażenie, że ma bardzo konkretne plany co do swojego przyszywanego brata, a włączenie w to wszystko Ministerstwa Magii może nią nieco... wstrząsnąć.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞