Zauważyła kota siedzącego na drzewie, to wcale nie było takie trudne. Kamień spadł jej z serca, bo przecież raczej spodziewała się, że go nie znajdą, a tu zdarzyła się całkiem pozytywna niespodzianka.
Oczywiście nie zamierzała uniemożliwiać Ginny wejście na górę, miała ona chyba najlepsze predyspozycje z nich wszystkich. Właśnie dlatego wręczyła jej ulubione przysmaki kota, który siedział na drzewie, cóz, liczyła na to, że to pomoże jej przekonać do siebie zwierzaka. Nie było lepszej opcji niż ta. Smaczki zawsze działały.
Zresztą nie wydawało jej sie, aby którekolwiek z nich mogłoby zrobić to lepiej od tej wspaniałej animażki. No, niesamowite zdolności im pokazała.
Norka stała więc tuż przy drzewie, wręczyła Ginny pod postacią kota kocie smaczki i wpatrywała sie w drzewo, gdyby pojawiła się potrzeba, to spróbowałaby zareagować - nie wydawało jej się jednak, aby miało się tak stać. Kotka, kobieta sprawiała wrażenie mającej wszystko pod kontrolą.
- Oczywiście, wzięłam smaczki od wszystkich. - Taka już była Nora, była przygotowana na każdą ewentualność, jak przystało na bardzo przewidywalną osobniczkę.
- Tak, niech Ginny idzie po nią, nikt się do tego lepiej nie nadaje. - Dlatego właśnie wręczyła jej smaczka dla kota. Nie sądziła, żeby ktoś poradził sobie lepiej od niej.
- Uważaj na siebie, słodzino. - Tak, wypadałoby aby ona również się wypowiedziała na ten temat. Mimo, że Ginny była kotem, to powinna na siebie uważać.