28.10.2024, 07:57 ✶
Przedzierali się przed zręby, przedzierali się przez Knieje, a on nie mógł wyzbyć się wrażenia, że coś jest bardzo nie tak. Powinien się cieszyć za możliwość poczucia ściółki swojego domu pod łapami, powinien ruszyć niedźwiedzim cwałem przed siebie, ekscytując się ponownym wejściem w stare kąty. Ale był czujny i napięty do bólu, choć napięcie potrafiło złamać drzewo, gdy trawa tańczyła pośród huraganów. Może to była zła forma, może powinien być krogulcem, ale tak łatwiej byłoby mu wziąć ją na grzbiet i uciec, uciec co sił w łapach.
Bał się, że to co może spotkać Rose w lesie może pozbawić jej nie tylko życia, ale też duszy i była to myśl na wskroś przerażająca.
Ambroise nie robił na nim takiego wrażenia, dumny i patrzący nań z tym samym politowaniem co niektórzy klienci z Little Hangleton. Nijak nie zależało mu na jego akceptacji, nie czuł z nim tej samej więzi co z Roselin, ale próżno było szukać teraz przestrzeni na myśli o tym co to właściwie dla niego znaczyło.
Przedzierali się przez dęby i buki, gnietli ściółkę swoimi stopami i łapami, czujni i cisi, wyczekujący najgorszego - tego co nękało sny, odbierało spokój. Tego co nie pozwalało odpoczywać wiekowym drzewom.
!Kołysanka
Bał się, że to co może spotkać Rose w lesie może pozbawić jej nie tylko życia, ale też duszy i była to myśl na wskroś przerażająca.
Ambroise nie robił na nim takiego wrażenia, dumny i patrzący nań z tym samym politowaniem co niektórzy klienci z Little Hangleton. Nijak nie zależało mu na jego akceptacji, nie czuł z nim tej samej więzi co z Roselin, ale próżno było szukać teraz przestrzeni na myśli o tym co to właściwie dla niego znaczyło.
Przedzierali się przez dęby i buki, gnietli ściółkę swoimi stopami i łapami, czujni i cisi, wyczekujący najgorszego - tego co nękało sny, odbierało spokój. Tego co nie pozwalało odpoczywać wiekowym drzewom.
!Kołysanka