28.10.2024, 12:56 ✶
Zaciągnął się papierosem i powoli wypuszczając dym usłyszał kogoś z boku. Zerknąwszy w stronę skąd przychodziła kolejna osoba dojrzał Atreusa, które poznał niedawno na plaży. Posłał mu słaby uśmiech w odpowiedzi.
- Pewnie, to nie zamknięta impreza - i wyciągnął ku niemu paczkę, oferują mężczyźnie papierosa. - O ile nie masz nic przeciwko temu, że poświęcamy uwagę zaginionym futrzakom - wolał stawiać sprawę jasno od początku niż zwodzić Bulstrode'a, kocia sprawa dotykała go wyjątkowo, miał poczucie obowiązku z próbowaniu uratowaniu wszelkich futrzaków które zaginęły.
Odwrócił się na razie uprzejmie tak, aby nie dmuchać im w twarz dymem, dopiero potem powrócił do rozmowy z Isaaciem.
- Niektórzy są już poirytowani, bo sprawa się ciągnie i ciągnie. Jakiś czas temu z Norą i Ginny znaleźliśmy jednego z zaginionych Szyszka. Ale on po prostu utknął na drzewie. Ale możemy spróbować, może dowiemy się czegoś nowego? - nie wiedział co o tym myśleć, czy faktycznie to pomoże? Niektóre koty zaginęły dość dawno. Nadal nie było to naturalne, że koty znikały, zupełnie jakby stały się czymś naturalnym wrogiem. Ale przecież myszy nie były na tyle potężne, aby pozbywać się kotów. Tutaj zdecydowanie potrzebny był ktoś ze smykałką do łączenia faktów i dochodzenia prawdy. Dlatego zerknął z nadzieją na Atreusa, że im pomoże.
- To trochę nie ma sensu, koty się nie zachowują tak, ani w okresie godowym, ani gdy jakiś uzurpator wejdzie na ich teren. Szczególnie, że nie znikały jedynie samice, ale to są ich domy, koty są przywiązane do miejsc - zauważył wzdychając, bo nie wiedział już co jest z tym wszystkim. Czuł dziwne zmęczenie i nie wiedział już czy bierze ostatnio za dużo na głowę czy po prostu dopada go zmartwienie, że to co dzieje się z kotami to tylko wstęp do czegoś poważniejszego. Nie mając już nic mądrego do dodania po prostu zaciągnął się po raz kolejny papierosem.
- Pewnie, to nie zamknięta impreza - i wyciągnął ku niemu paczkę, oferują mężczyźnie papierosa. - O ile nie masz nic przeciwko temu, że poświęcamy uwagę zaginionym futrzakom - wolał stawiać sprawę jasno od początku niż zwodzić Bulstrode'a, kocia sprawa dotykała go wyjątkowo, miał poczucie obowiązku z próbowaniu uratowaniu wszelkich futrzaków które zaginęły.
Odwrócił się na razie uprzejmie tak, aby nie dmuchać im w twarz dymem, dopiero potem powrócił do rozmowy z Isaaciem.
- Niektórzy są już poirytowani, bo sprawa się ciągnie i ciągnie. Jakiś czas temu z Norą i Ginny znaleźliśmy jednego z zaginionych Szyszka. Ale on po prostu utknął na drzewie. Ale możemy spróbować, może dowiemy się czegoś nowego? - nie wiedział co o tym myśleć, czy faktycznie to pomoże? Niektóre koty zaginęły dość dawno. Nadal nie było to naturalne, że koty znikały, zupełnie jakby stały się czymś naturalnym wrogiem. Ale przecież myszy nie były na tyle potężne, aby pozbywać się kotów. Tutaj zdecydowanie potrzebny był ktoś ze smykałką do łączenia faktów i dochodzenia prawdy. Dlatego zerknął z nadzieją na Atreusa, że im pomoże.
- To trochę nie ma sensu, koty się nie zachowują tak, ani w okresie godowym, ani gdy jakiś uzurpator wejdzie na ich teren. Szczególnie, że nie znikały jedynie samice, ale to są ich domy, koty są przywiązane do miejsc - zauważył wzdychając, bo nie wiedział już co jest z tym wszystkim. Czuł dziwne zmęczenie i nie wiedział już czy bierze ostatnio za dużo na głowę czy po prostu dopada go zmartwienie, że to co dzieje się z kotami to tylko wstęp do czegoś poważniejszego. Nie mając już nic mądrego do dodania po prostu zaciągnął się po raz kolejny papierosem.