29.10.2024, 13:19 ✶
Siedział właśnie nad artykułem naukowym, który pisał pod nadzorem wujka Morpheusa. Temat sam w sobie nie był ani zbyt ciekawy, ani zbyt odkrywczy, jednak to kolejny krok ku Departamentowi Tajemnic jego ostatecznemu celowi w karierze. Dlatego nie narzekał, był sumienny i pracowity jak na puchona przystało. Zresztą czego to się nie robiło, żeby usłyszeć pochwałę z ust matki.
Zbystrzał i odłożył pióro, aby nie zrobić wielkiego kleksa na pergaminie, gdzie właśnie przepisywał początkową treść artykułu. Zamknął pospiesznie książki i wybiegł pospiesznie ze swojego pokoju.
- Ja jestem - krzyknął wjeżdżając do przedpokoju na skarpetkach i wyhamowując na framudze przejścia wgłąb domu. Oparł się o nią i skrzyżował ręce na piersi i zaśmiał się widząc jak Benji obskakuje matkę, cóż rozumiał jego radość, sam czuł się podobnie na jej widok, ale miał na tyle rozumu w głowie, że nie skakał jak opętany wokół niej. No i nie machał ogonem bo go nie miał.
- Jessie, zabierz Benjiego! - krzyknął do brata i sam spróbował zabrać psiaka. - No chodź tu, daj mamie wejść do domu - dodał jeszcze próbując przywołać czworonoga uderzając się dłońmi w uda, aby go przywołać do siebie i dać nieco głasków.
- Jadłaś już czy wracasz prosto z pracy? - to pytanie skierował już do Charlotte, bo jako jedyna wróciła do domu, Benji na pewno nie skalałby się czymś takim jak praca.
Zbystrzał i odłożył pióro, aby nie zrobić wielkiego kleksa na pergaminie, gdzie właśnie przepisywał początkową treść artykułu. Zamknął pospiesznie książki i wybiegł pospiesznie ze swojego pokoju.
- Ja jestem - krzyknął wjeżdżając do przedpokoju na skarpetkach i wyhamowując na framudze przejścia wgłąb domu. Oparł się o nią i skrzyżował ręce na piersi i zaśmiał się widząc jak Benji obskakuje matkę, cóż rozumiał jego radość, sam czuł się podobnie na jej widok, ale miał na tyle rozumu w głowie, że nie skakał jak opętany wokół niej. No i nie machał ogonem bo go nie miał.
- Jessie, zabierz Benjiego! - krzyknął do brata i sam spróbował zabrać psiaka. - No chodź tu, daj mamie wejść do domu - dodał jeszcze próbując przywołać czworonoga uderzając się dłońmi w uda, aby go przywołać do siebie i dać nieco głasków.
- Jadłaś już czy wracasz prosto z pracy? - to pytanie skierował już do Charlotte, bo jako jedyna wróciła do domu, Benji na pewno nie skalałby się czymś takim jak praca.