29.10.2024, 14:19 ✶
najpierw przy ministrze a potem idę w stronę namiotu artystów z moimi nowymi... podwładnymi (:
Bardzo powstrzymywał się, żeby nie spojrzeć na Fortinbrasa z rozbawioną satysfakcją, kiedy temu przerwano raz i drugi. Szczególnie kiedy jego wcześniejsze próby zerknięcia na aurę Malfoya okazały się niepotrzebne. Umysł byłego ministra magii był tak samo niedostępny jak ten Bletcheya, co odrobinkę tylko drażniło Atreusa.
Uśmiechnął się lekko do Jenkins i skinął głową, słysząc jej decyzję. Obdarował też p0rzelotnym spojrzeniem Eden, która najwyraźniej słysząc jak gadanina jego ojca została ukrócona, bawiła się teraz szampańsko, a następnie odwrócił się, zerkając na pozostałych przy nim brygadzistów.
Pierwsze co zrobił, to pozbył się tych przeklętych uszu.
- Niech ktoś sprawdzi kto jeszcze tu został i przepytajcie ich, póki się nie teleportowali i nie zdążyli sobie przemyśleć niektórych rzeczy. Może ktoś coś widział - zwrócił się do nich, ruszając przed siebie sprężystym krokiem w stronę namiotu artystów. Czyli dokładnie tam gdzie wcześniej widział że udała się Brenna. Machnął też ręką, wskazując im żeby w razie czego któryś poszedł za nim. - Jakie są dalsze procedury ustalone na wypadek, gdyby bariera znikła? - dłońmi zaczął przeszukiwać kieszenie, czując jak rozluźnienie powodowane imprezą spływa z niego i teraz musi zająć czymś ręce. Najlepiej papierosem, który wyłuskał i odpalił, przypatrując się skupisku ludzi, które znajdowało się przy miejscu gdzie teraz się celował, a które z każdym krokiem zdawało się coraz wyraźne. I równie niepokojące.
Widział odsuwających się od tamtego miejsca Malfoyów i Selwyna, ale sam nie przystanął żeby ich zaczepić, zamiast tego przeprawiając się przez oddzielającą wysepkę kałużę.