29.10.2024, 17:27 ✶
Thomas był nawykły do ucieczek, przecież te wszystkie wyjazdy nie były tylko dlatego, że chciał rozwijać się pod kątem kariery. No dobra, to też było powodem, ale stanowiło idealny powód, żeby nigdzie nie zagrzać na długo miejsca. Pozwalało mu w walce z demonami, które w nowych miejscach nie były aż tak skore do ataku. W każdym nowym kraju znajdował miejsca, które niosły ukojenie, choćby przez krótki czas, dopóki nie zdawał sobie sprawy, że tak naprawdę nic się nie zmienia, że stoi w nowym miejscu ale sam jak palec i nie zdołał. Tym razem jednak było inaczej, podczas tej ucieczki nie był sam, to przywoływało te milsze wspomnienia - jak podczas pobytu w Lecznicy Dusz wymykał się, aby spędzić czas z Norą i Brenną. Po prostu położyć się w trawie i mieć odwagę nie mówić nic - czasami to wręcz wystarczało, czyjaś obecność. Mimo tamtych okoliczności te właśnie momenty wspominał dobrze, to wtedy znalazł na nowo siłę, żeby móc dalej iść przez życie.
Ścisnął mocniej jej dłoń zanim świat przed mini zawirował kalejdoskopem barw. Jej obecność pomagała pozbyć się rozterek i uporządkować myśli. Rozejrzał się po miejscu, w którym się znaleźli, było w nim coś znajomego, kojącego, ale zarazem czegoś obcego, nowego.
- Och, słyszałem o nim, Lizzy często opowiadała legendy o tym jak druidzi odprawiali tu swoje rytuały na każde ze świąt. Jeżeli to prawda to ta magia zapewne nadal żyje w tym miejscu - powiedział zaaferowany podczas rozglądania się po okolicy. Wiekowe drzewa porastające ten teren z majestatycznie rozłożonymi koronami, wszechobecny mech. Zaciągnął się powietrzem czując wilgotną woń lasu, tak pachniała wolność.
Stare miejsca są dobre dla pożegnań
Zignorował głos w głowie i zerknął badawczo na Brennę, która opowiadała mu o tym miejscu.
- Pokazujesz mi swoje sekretne miejsce, prawda Brenn? - zapytał miękko zdając sobie sprawę z tego, że nie pojawili się tutaj przypadkiem. Znała go lepiej niż on sam chyba, normalnie tłamsiłby w sobie te wszystkie emocje i przemyślenia, a on z każdym momentem pozwalała mu poczuć się lepiej, oczyścić umysł i poukładać sobie w głowie to wszystko.
Ścisnął mocniej jej dłoń zanim świat przed mini zawirował kalejdoskopem barw. Jej obecność pomagała pozbyć się rozterek i uporządkować myśli. Rozejrzał się po miejscu, w którym się znaleźli, było w nim coś znajomego, kojącego, ale zarazem czegoś obcego, nowego.
- Och, słyszałem o nim, Lizzy często opowiadała legendy o tym jak druidzi odprawiali tu swoje rytuały na każde ze świąt. Jeżeli to prawda to ta magia zapewne nadal żyje w tym miejscu - powiedział zaaferowany podczas rozglądania się po okolicy. Wiekowe drzewa porastające ten teren z majestatycznie rozłożonymi koronami, wszechobecny mech. Zaciągnął się powietrzem czując wilgotną woń lasu, tak pachniała wolność.
Stare miejsca są dobre dla pożegnań
Zignorował głos w głowie i zerknął badawczo na Brennę, która opowiadała mu o tym miejscu.
- Pokazujesz mi swoje sekretne miejsce, prawda Brenn? - zapytał miękko zdając sobie sprawę z tego, że nie pojawili się tutaj przypadkiem. Znała go lepiej niż on sam chyba, normalnie tłamsiłby w sobie te wszystkie emocje i przemyślenia, a on z każdym momentem pozwalała mu poczuć się lepiej, oczyścić umysł i poukładać sobie w głowie to wszystko.