29.10.2024, 17:36 ✶
— Szczerze mówiąc, nie zastanawiałam się nad tym wcześniej... — słowa Charlotte trochę wybiły ją z rytmu, ale musiała przyznać, że było w nich sporo racji. Swoją obecną pracę dostała tak naprawdę dzięki łutowi szczęścia i jako, że nie miała do tej pory żadnych większych problemów, żyła w przekonaniu, że "jakoś to będzie". Nie rozmyślała na temat tego, jakie mogą być konsekwencje jej akcji w przyszłości. Oczywiście, nie chciała, żeby któryś z jej wybryków wpłynął negatywnie na reputację rodu Prewettów, ale uważała, że czystorwiste elity raczej nie interesowały się poczynaniami jakiejś kuzynki z pobocznej linii. Zwłaszcza, że ostatecznie (choć niechętnie) matka i bracia pozwolili jej pracować dla mugoli. Nie mówiąc nawet o tym, że Dedalus Prewett zdradził swoją żonę czystej krwi z mugolką i nie spotkały go za to praktycznie żadne konsekwencje. Jednak niezależnie od tego, jak bardzo Electry by nie obchodziło co o niej myśleli konserwatywni czarodzieje, ich opinia faktycznie mogłaby kiedyś zaważyć na jej karierze. Tak samo zyskanie sławy pośród mugoli niosło za sobą spore ryzyko, nawet jeśli Prewettówna nigdy nie liczyła na to, że stanie się znana.
Zastanawiając się nad tymi kwestiami, dziewczyna wyraźnie spochmurniała. Nie wiedziała, co jeszcze może odpowiedzieć pani Kelly, więc po prostu wpatrywała się w trzymaną w rękach filiżankę.
Szybko jednak uwolniła się od tych ponurych myśli, ponieważ musiała przenieść całą swoją uwagę na zbieranie pierdół, które wypadły jej z torebki. Na brodę jebanego Merlina, co za przypał! Na szczęście błyskawicznie udało jej się ogarnąć ten bałagan, ale wiedziała, że Charlotte i Anthony na pewno zauważyli paczkę prezerwatyw, która wylądowała centralnie przed nimi. Electra nie wstydziła się swojego wyuzdania, o ile sama decydowała co inni o niej wiedzieli. A zdecydowanie wolałaby, żeby akurat ta dwójka dorosłych czarodziejów nie wiedziała nic. Co, jeśli przez tę gafę uznają ją za nieodpowiednie towarzystwo dla Jessiego? Bogowie, nie chciała niszczyć ich przyjaźni przez taką głupotę. Zwłaszcza, że Kelly nawet teraz próbował jej pomóc i odwrócić uwagę na niewinnego Benjiego. Ten chłopak naprawdę miał niesamowitą tolerancję na jej wybryki.
— Nie. — odpowiedziała cicho przyjacielowi, kiedy już wrzuciła wszystkie przedmioty do torebki i zasunęła zamek. Była bardzo wdzięczna całej trójce, za to, że nie skomentowali na głos zawartości jej torebki. — Yyy… Tak. Jestem chyba jedyną Gryfonką w rodzinie, reszta to sami Krukoni i Ślizgoni… — mimo tego, że pan Shafiq próbował rozładować atmosferę zarzucając neutralny temat, Prewettówna była wyraźnie zawstydzona. Nie patrzyła wprost na rozmówcę, tylko na jakiś punkt na ścianie koło niego. Uwadze Charlotte na pewno nie umknęło też to, że policzki dziewczyny były prawie tak czerwone jak barwa jej domu.
Zastanawiając się nad tymi kwestiami, dziewczyna wyraźnie spochmurniała. Nie wiedziała, co jeszcze może odpowiedzieć pani Kelly, więc po prostu wpatrywała się w trzymaną w rękach filiżankę.
Szybko jednak uwolniła się od tych ponurych myśli, ponieważ musiała przenieść całą swoją uwagę na zbieranie pierdół, które wypadły jej z torebki. Na brodę jebanego Merlina, co za przypał! Na szczęście błyskawicznie udało jej się ogarnąć ten bałagan, ale wiedziała, że Charlotte i Anthony na pewno zauważyli paczkę prezerwatyw, która wylądowała centralnie przed nimi. Electra nie wstydziła się swojego wyuzdania, o ile sama decydowała co inni o niej wiedzieli. A zdecydowanie wolałaby, żeby akurat ta dwójka dorosłych czarodziejów nie wiedziała nic. Co, jeśli przez tę gafę uznają ją za nieodpowiednie towarzystwo dla Jessiego? Bogowie, nie chciała niszczyć ich przyjaźni przez taką głupotę. Zwłaszcza, że Kelly nawet teraz próbował jej pomóc i odwrócić uwagę na niewinnego Benjiego. Ten chłopak naprawdę miał niesamowitą tolerancję na jej wybryki.
— Nie. — odpowiedziała cicho przyjacielowi, kiedy już wrzuciła wszystkie przedmioty do torebki i zasunęła zamek. Była bardzo wdzięczna całej trójce, za to, że nie skomentowali na głos zawartości jej torebki. — Yyy… Tak. Jestem chyba jedyną Gryfonką w rodzinie, reszta to sami Krukoni i Ślizgoni… — mimo tego, że pan Shafiq próbował rozładować atmosferę zarzucając neutralny temat, Prewettówna była wyraźnie zawstydzona. Nie patrzyła wprost na rozmówcę, tylko na jakiś punkt na ścianie koło niego. Uwadze Charlotte na pewno nie umknęło też to, że policzki dziewczyny były prawie tak czerwone jak barwa jej domu.