A Jessie spał.
Korzystając z dnia wolnego, zaplanował sobie kilka rzeczy do zrobienia, z czego ostatecznie zrobił niewiele. Z rana umył samochód, dwa razy wyszedł z Benjim na dłuższy spacer, po którym psiak miał być wymęczony już do końca dnia (no cóż, nie był). Miał jeszcze wysłać sowę do Electry, ale Benji w pewnym momencie po prostu przyszedł do niego, położył łeb na jego kolanach i wlepił w niego swoje ślepia, powoli zamiatając ogonem podłogę. I pozostałe plany odeszły w zapomnienie, bo przecież jak to tak, odmówić pieskowi głaskania? Jessie wpierw siedział na swoim łóżku, a w następnej minucie już leżał, Benji obok niego, i leniwie głaskał psa po grzbiecie i drapał za uchem i pod pyszczkiem. W pewnym momencie po prostu zasnął.
Drzwi jego pokoju nie były domknięte. Póki rzeczy psiaka wciąż były w jego pokoju, starał się nie zamykać drzwi za dnia, w razie, gdyby jego rodzeństwo nagle zachciało albo z psem wyjść (może Theo miałby okazję zastosować podryw na psa), albo się z nim pobawić, albo poćwiczyć jakieś sztuczki. Co prawda Jonathan dał psiaka Jasperowi, ale najstarszy z dzieci Kelly wciąż uważał go za ich psa. Tak więc drzwi były lekko uchylone i Benji w którymś momencie po prostu wyszedł i skorzystał z okazji, kiedy Rity nie było i mógł bezkarnie wejść do jej zawsze czystego pokoju.
Obudził go trzask upadającego przedmiotu, strąconego przez zderzenie psa z szafką. W pierwszej sekundzie miał zamiaru odwrócić się na drugi bok i znowu zasnąć, bo nie był to pierwszy raz, kiedy Benji coś stłukł, prostym zaklęciem można było przecież to naprawić, a ani mama, ani Theo nie zaczęli kląć na wszystkich znanych z historii bogów, że "co ten psiak znowu narobił". Niestety, musiał się zwlec z łóżka i wyjść ze swojego pokoju.
-Czy wy naprawdę - zasłonił usta dłonią i ziewnął - musicie tak krzyczeć? Benji, chodź tutaj.
Zawołany wpierw przez Theo, psiak podbiegł najpierw do najmłodszego z dzieci Charlotte i dał mu się pogłaskać, a potem podbiegł do Jaspera, który kucnął przy nim, żeby trochę się z nim pobawić.
-Rity jeszcze nie ma? - spytał, trochę zaspanym jeszcze wzrokiem patrząc na młodszego brata. -Jak było w pracy? - tu pytanie skierował do matki.