29.10.2024, 19:28 ✶
Pokiwał głową bo takie wyjaśnienie miało sens, jakby ktoś ją zobaczył to pewnie zaraz by chciał z nią zamienić kilka słów o coś zapytać. Ale z drugiej strony nawet spiesząca się Brenna nie unikała innych zazwyczaj, jednak nie zamierzał dociekać, lubił wiedzieć dużo, jednak nie zamierzał być wścibskim, powiedział, że opowie mu o wszystkim za kilka dni. Poza tym nie zwykły wypytywać po co jest potrzebna konkretna pomoc. - Dobra, rozumiem - nie naciskał, skoro nie mogła mu mówić w tej danej chwili to Miałą swoje powody i Thomas to rozumiał.
- Powinienem mieć ich około trzydziestu kilku. Dwadzieścia wystarczy? Bo jak nie mogę dać wszystko, je się szybko robi - zapytał, bo skoro potrzebowała dla dużej ilości kotów to lepiej dać więcej, on zawsze mógł dość szybko zrobić kolejne, robiło się je bardzo prosto i szybko, ale to była taka monotonna praca, że zawsze robił je dużymi partiami.
- Nie wygłupiaj się, dla kotów to za darmo i żadnych zabawek nie przynoś, bo potem Karl i Pazur zachowują się jak rozwydrzona bachory - dobrze wiedział, że uwielbiają nowe zabawki, ale potem potrafili dopominać się o coś nowego CODZIENNIE, co był dość upierdliwe. - Jak już chcesz to w ramach odwdzięczania się możesz mi opowiedzieć o Millie - powiedział różowić się nieco na policzkach i uciekając wzrokiem. Czy w ten sposób oszukiwał? Być może, ale chciał mieć w głowie nieco pełniejszy jej obraz przed kolejną rozmową. Nie chciał znać jej wszystkich sekretów, po prostu wiedzieć nieco więcej poza tym, że była siostrą Alastora i była w Lecznicy Dusz.
- Nakręcacze? - zapytał zaciekawiony takim pomysłem, bo nie spotkał się z nim wcześniej. Coś co samodzielnie nakręcałoby daną mysz i umożliwiało kotom zabawę bez ingerencji właściciela. To niehalny pomysł, mógłby to nawet wykorzystać i potem kotom w Kocim Sanktuarium takie zamontować, żeby miały nową rzecz do zabawy.
- Samo nakręcanie myszy to prosty proces, ale zbudowanie czegoś takiego. - urwał widząc marszcząc brwi, Brenna nigdy nie nalegała na pośpiech, zazwyczaj dawała mu tyle czasu ile potrzebował, nie pytała jak szybko coś zrobi czy do danego dnia da rad to wykonać. Czyli sprawa była pilna? Na to wychodziło. Zerknął na zegarek, dzisiaj było jeszcze trochę czasu, to nie powinien być taki skomplikowany mechanizm, w głowie mu się kształtowało jak to wykonać.
- Myszy mogę ci dać od reki, ale nakręcacze... Bo rozumiem, że to niezwykle pilne? - zapytał przerywając dywagację, Jeśli teraz by zaczął pracę to dzisiaj by dał radę ich zrobić. Dwa, może trzy przy dobrych wiatrach, a pracując całą noc dwa razy tyle. - Dzisiaj myślę, że dałbym rade zrobić trzy jakby zaczął zaraz je robić, do jutra mógłbym mieć dwa jak nie trzy razy tyle - dodał jeszcze oczekując odpowiedzi na kiedy by je potrzebowała.
- Powinienem mieć ich około trzydziestu kilku. Dwadzieścia wystarczy? Bo jak nie mogę dać wszystko, je się szybko robi - zapytał, bo skoro potrzebowała dla dużej ilości kotów to lepiej dać więcej, on zawsze mógł dość szybko zrobić kolejne, robiło się je bardzo prosto i szybko, ale to była taka monotonna praca, że zawsze robił je dużymi partiami.
- Nie wygłupiaj się, dla kotów to za darmo i żadnych zabawek nie przynoś, bo potem Karl i Pazur zachowują się jak rozwydrzona bachory - dobrze wiedział, że uwielbiają nowe zabawki, ale potem potrafili dopominać się o coś nowego CODZIENNIE, co był dość upierdliwe. - Jak już chcesz to w ramach odwdzięczania się możesz mi opowiedzieć o Millie - powiedział różowić się nieco na policzkach i uciekając wzrokiem. Czy w ten sposób oszukiwał? Być może, ale chciał mieć w głowie nieco pełniejszy jej obraz przed kolejną rozmową. Nie chciał znać jej wszystkich sekretów, po prostu wiedzieć nieco więcej poza tym, że była siostrą Alastora i była w Lecznicy Dusz.
- Nakręcacze? - zapytał zaciekawiony takim pomysłem, bo nie spotkał się z nim wcześniej. Coś co samodzielnie nakręcałoby daną mysz i umożliwiało kotom zabawę bez ingerencji właściciela. To niehalny pomysł, mógłby to nawet wykorzystać i potem kotom w Kocim Sanktuarium takie zamontować, żeby miały nową rzecz do zabawy.
- Samo nakręcanie myszy to prosty proces, ale zbudowanie czegoś takiego. - urwał widząc marszcząc brwi, Brenna nigdy nie nalegała na pośpiech, zazwyczaj dawała mu tyle czasu ile potrzebował, nie pytała jak szybko coś zrobi czy do danego dnia da rad to wykonać. Czyli sprawa była pilna? Na to wychodziło. Zerknął na zegarek, dzisiaj było jeszcze trochę czasu, to nie powinien być taki skomplikowany mechanizm, w głowie mu się kształtowało jak to wykonać.
- Myszy mogę ci dać od reki, ale nakręcacze... Bo rozumiem, że to niezwykle pilne? - zapytał przerywając dywagację, Jeśli teraz by zaczął pracę to dzisiaj by dał radę ich zrobić. Dwa, może trzy przy dobrych wiatrach, a pracując całą noc dwa razy tyle. - Dzisiaj myślę, że dałbym rade zrobić trzy jakby zaczął zaraz je robić, do jutra mógłbym mieć dwa jak nie trzy razy tyle - dodał jeszcze oczekując odpowiedzi na kiedy by je potrzebowała.