30.10.2024, 02:37 ✶
Zbystrzał i wrócił spojrzeniem do Brenny, kiedy wspomniała o Lothlorien. - Naprawdę? - zapytał podekscytowany, ten las wręcz pachniał magią, dlatego też trochę nie dziwił się temu, że właśnie ta okolica natchnęła Tolkiena do stworzenia Lothlorien.
- Mogę zrozumieć dlaczego to miejsce dało mu inspirację - powiedział jeszcze chłonąć sobą piękno otaczającego go lasu. Nie miał tak bliskiej więzi z naturą jak Brenna, ba, wiedział o niej naprawdę mało i zapewne Mabel potrafiłaby go zawstydzić w wielu rzeczach. Znał trochę drzew, kwiatów, umiał rozróżnić niektóre zioła. Ale to co potrafił to docenić piękna tego miejsca, jego głęboką historię. Czuł to w powietrzu, widział to w drzewach i ziemi jak znaczący było to miejsce.
Wymieniła Knieje na ten las, ciebie też wymieni na innego przyjaciela
- Ale o Kniei wiedzą wszyscy, o tym miejscu raczej nie - odpowiedział, choć poniekąd rozumiał jej argumentację. Knieja była miejsce, z którymi byli związani podczas dorastania, znacząco więcej ich wspomnień wiązało się z tamtym lasem niż tym, w którym się znajdowali. - Tak, dostrzegam dlaczego jest wyjątkowe - uśmiechną się rozmarzony, ale czy gdyby był tu sam potrafiłby to docenić? - Cały czas mam wrażenie, że zaraz wyłonią się elfy i zaprowadzą nas do Galadrieli i Celeborna - rzucił nieco podekscytowany, choć wiedział, że nic takiego się nie wydarzy. Nie żyli w Śródziemiu i nie mieli szans na postkanie tolkienowskich elfów, nie ważne jak bardzo by tego pragnęli.
Poczuł delikatne ukłucie, kiedy stracił możliwość czucia ciepła jej dłoni, ale nie będzie przecież czepia się jej jak mały kociak, który za nic nie chce zostawić swojej matki i wczepią się w nią pazurami. Ochoczo pokiwa głową i ruszył powoli za Brenną.
- Koniecznie muszę zobaczyć to miejsce! - wyraził swoją ekscytację na moment całkowicie zapominając o tym wszystkim co działo się wcześniej tego dnia. Ostatnie bezpieczne schronienie Drużyny Pierścienia, już po opuszczeniu jej przez Gandalfa - takie miejsce brzmiało jak idealnie do ukrycia się przed światem. Wędrówka po leśnych ostępach przypomniała mu słowa Bilba.
- Czasem niebezpiecznie jest wyjść z domu, gdy staniesz na drodze, nigdy nie wiadomo, dokąd cię nogi poniosą - stwierdził wspinając się ochoczo w ślad za przyjaciółką. Jeszcze sobie radził. To było o wiele bardziej ekscytujące niż teleportowanie się wprost na miejsce, pozwalało im przeżyć przygodę! Co prawda przedzieranie się przez las może dla niektórych nie było pasjonujacą przygodą, ale dla Thomasa było.
- Mogę zrozumieć dlaczego to miejsce dało mu inspirację - powiedział jeszcze chłonąć sobą piękno otaczającego go lasu. Nie miał tak bliskiej więzi z naturą jak Brenna, ba, wiedział o niej naprawdę mało i zapewne Mabel potrafiłaby go zawstydzić w wielu rzeczach. Znał trochę drzew, kwiatów, umiał rozróżnić niektóre zioła. Ale to co potrafił to docenić piękna tego miejsca, jego głęboką historię. Czuł to w powietrzu, widział to w drzewach i ziemi jak znaczący było to miejsce.
Wymieniła Knieje na ten las, ciebie też wymieni na innego przyjaciela
- Ale o Kniei wiedzą wszyscy, o tym miejscu raczej nie - odpowiedział, choć poniekąd rozumiał jej argumentację. Knieja była miejsce, z którymi byli związani podczas dorastania, znacząco więcej ich wspomnień wiązało się z tamtym lasem niż tym, w którym się znajdowali. - Tak, dostrzegam dlaczego jest wyjątkowe - uśmiechną się rozmarzony, ale czy gdyby był tu sam potrafiłby to docenić? - Cały czas mam wrażenie, że zaraz wyłonią się elfy i zaprowadzą nas do Galadrieli i Celeborna - rzucił nieco podekscytowany, choć wiedział, że nic takiego się nie wydarzy. Nie żyli w Śródziemiu i nie mieli szans na postkanie tolkienowskich elfów, nie ważne jak bardzo by tego pragnęli.
Poczuł delikatne ukłucie, kiedy stracił możliwość czucia ciepła jej dłoni, ale nie będzie przecież czepia się jej jak mały kociak, który za nic nie chce zostawić swojej matki i wczepią się w nią pazurami. Ochoczo pokiwa głową i ruszył powoli za Brenną.
- Koniecznie muszę zobaczyć to miejsce! - wyraził swoją ekscytację na moment całkowicie zapominając o tym wszystkim co działo się wcześniej tego dnia. Ostatnie bezpieczne schronienie Drużyny Pierścienia, już po opuszczeniu jej przez Gandalfa - takie miejsce brzmiało jak idealnie do ukrycia się przed światem. Wędrówka po leśnych ostępach przypomniała mu słowa Bilba.
- Czasem niebezpiecznie jest wyjść z domu, gdy staniesz na drodze, nigdy nie wiadomo, dokąd cię nogi poniosą - stwierdził wspinając się ochoczo w ślad za przyjaciółką. Jeszcze sobie radził. To było o wiele bardziej ekscytujące niż teleportowanie się wprost na miejsce, pozwalało im przeżyć przygodę! Co prawda przedzieranie się przez las może dla niektórych nie było pasjonujacą przygodą, ale dla Thomasa było.