30.10.2024, 13:49 ✶
Dopiero w tym momencie do Electry naprawdę dotarło, że Basil był wkurzony. Bardzo, bardzo wkurzony. Dawno nie widziała go takiego i nie wiedziała, jak ma się zachować. Kiedy była młodsza, po tym jak brat ją upomniał, zawsze pytała się go "Basil, kochasz mnie?". Oczywiście, Prewett zapewniał wtedy, że ją kocha, co w oczach dziecka łagodziło reprymendę. Potem, kiedy już podrosła, nie musiała się pytać bo wiedziała, że brat kochał ją bezwarunkowo, niezależnie od tego, co nabroiła. Było to widać nawet teraz po jego podejściu; po tym jak starał się zachować spokój i najpierw upewnił się, że z siostrą wszystko w porządku. Zawsze był wobec niej taki wyrozumiały, a ona go zraniła. Chyba właśnie ta świadomość bolała najbardziej.
Otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale od razu je zamknęła. Przez chwilę po prostu siedziała w ciszy, zaciskając ręce na zamkniętym notatniku. Basil miał rację, że swoim spiskiem rodzeństwo tylko sprawiło mu więcej problemów, nawet jeśli ich intencje były dobre. Bo przecież nawet najlepsze zamiary nie usprawiedliwiały takiej ingerencji w życie prywatne brata. Zamiast planować wieczorek singli, Electra i Icarus powinni byli skupić się na tym, co najbardziej trapi najstarszego Prewetta na co dzień. Do tej pory brali Basila oraz jego stan psychiczny za pewnik, nie zwracając uwagi na to, jak bardzo sami go zamęczali. Może częściowo wynikało to z tego, że dziewczyna bardzo nie chciała myśleć o kiepskim zdrowiu brata i o tym, że kiedyś może go zabraknąć. Ale nie było to usprawiedliwienie dla ich zachowania, z czego bardzo dobrze zdawała sobie teraz sprawę.
— Ja... Przepraszam. — przełknęła ślinę. Nie mogąc znieść rozgniewanego spojrzenia Prewetta, wbiła wzrok w podłogę. — Przepraszam za to wszystko. Teraz rozumiem, że przesadziliśmy. Ale my naprawdę mieliśmy dobre intencje. Nie chcieliśmy robić żadnych głupich żartów, jak Atreus z tamtym ogłoszeniem. — dopiero po sekundzie zorientowała się, że właśnie wsypała kuzyna. W tej chili jednak nie miało to znaczenia. Zresztą, Basil pewnie i tak już się domyślił, kto stał za tamtym anonsem. — Wiem, że zrobiliśmy źle i to już się nie powtórzy, przysięgam. Jeśli chcesz, będę ci teraz pomagać z gotowaniem. Albo to ja będę przygotowywać kolację przez miesiąc. Mogę się nawet spotkać z tym typem, tylko proszę nie mów mamie o wieczorku singli. — mówiąc to, odważyła się spojrzeć na brata. Chciała, żeby nie miał wątpliwości co do szczerości jej słów.
Otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, ale od razu je zamknęła. Przez chwilę po prostu siedziała w ciszy, zaciskając ręce na zamkniętym notatniku. Basil miał rację, że swoim spiskiem rodzeństwo tylko sprawiło mu więcej problemów, nawet jeśli ich intencje były dobre. Bo przecież nawet najlepsze zamiary nie usprawiedliwiały takiej ingerencji w życie prywatne brata. Zamiast planować wieczorek singli, Electra i Icarus powinni byli skupić się na tym, co najbardziej trapi najstarszego Prewetta na co dzień. Do tej pory brali Basila oraz jego stan psychiczny za pewnik, nie zwracając uwagi na to, jak bardzo sami go zamęczali. Może częściowo wynikało to z tego, że dziewczyna bardzo nie chciała myśleć o kiepskim zdrowiu brata i o tym, że kiedyś może go zabraknąć. Ale nie było to usprawiedliwienie dla ich zachowania, z czego bardzo dobrze zdawała sobie teraz sprawę.
— Ja... Przepraszam. — przełknęła ślinę. Nie mogąc znieść rozgniewanego spojrzenia Prewetta, wbiła wzrok w podłogę. — Przepraszam za to wszystko. Teraz rozumiem, że przesadziliśmy. Ale my naprawdę mieliśmy dobre intencje. Nie chcieliśmy robić żadnych głupich żartów, jak Atreus z tamtym ogłoszeniem. — dopiero po sekundzie zorientowała się, że właśnie wsypała kuzyna. W tej chili jednak nie miało to znaczenia. Zresztą, Basil pewnie i tak już się domyślił, kto stał za tamtym anonsem. — Wiem, że zrobiliśmy źle i to już się nie powtórzy, przysięgam. Jeśli chcesz, będę ci teraz pomagać z gotowaniem. Albo to ja będę przygotowywać kolację przez miesiąc. Mogę się nawet spotkać z tym typem, tylko proszę nie mów mamie o wieczorku singli. — mówiąc to, odważyła się spojrzeć na brata. Chciała, żeby nie miał wątpliwości co do szczerości jej słów.