30.10.2024, 20:38 ✶
- Spokojnie, możesz wziąć wszystkie, one mają pełno innych zabawek i jak na chwilę im ich zabraknie to nawet nie zauważą - powiedział z delikatnym uśmiechem, bo żaden z kotów nie miał pojęcia, jak wiele nakręcanych myszy Thomas przygotował, wolał aby to byłą tajemnica, bo jeszcze Karl i Pazur by zabrali się za testy pod tytułem jak dużo myszy mogą zepsuć podczas jednego dnia, a tego wolałbym uniknąć. Zaśmiał się i pokręcił głową. - Tylko im o tym nie mówmy, bo jeszcze... - urwał patrząc na nią badawczo. Bardzo dobrze znał to co u niej zobaczył, choć bardziej z własnych doświadczeń niż poprzez obserwację innych, jednak był wstanie określić spadek nastroju i odzyskiwanie maski.
Nie zastanawiał się długo bo w sumie mógł teraz zgadywać czy mu się coś aby nie przywidziało, ale cóż, przecież to nie tak że się wygłupi czy coś, a nawet jeśli. Wyciągnął ku niej ręce i zamknął ją w uścisku swoich ramion. Co prawda nie pchania najlepiej, ale mógł dać ukojenie w nerwach swoją bliskością. Nie miał pojęcia co ją trapiło, co wprawiało ją w pośpiech i jednocześnie
- Pamiętaj, że masz przy sobie osoby, które są gotowe ci pomóc nie ważne co - powiedział miękko nim wypuścił ją z uścisku i delikatnie poklepał po ramieniu. Nie był zbyt dobry w pocieszeniu na ślepo, w innym pocieszaniu wcale nie był, ale się starał i próbował z całych sił być oparciem dla najbliższych.
- Dlatego jestem tu ja, tym mówisz co potrzebujesz a jak to zrobię to już mój problem - zażartował na jej wspomnienie o niewiedzy na temat budowania mechanizmów. Jej rolą nie było posiadanie wszelkich lewych zdolności, w sumie to nikt nie miał narzuconych przecież ról i zajmował się tym co potrafił najlepiej. To co było najważniejsze to wiedzieć kiedy prosić o pomoc innych, a potem sprawy mogły rozwiązywać się już same. Ile przecież było szans, ze gdyby udała się do jakiegoś zakładu konstruktora to nie zdarłby z niej majątku i jeszcze wykonał fuszerkę? Thomas zawsze przykładał się do tego co robił dla rodziny, nawet jeśli finalnie te rzeczy nie miały służyć im tylko komuś innemu.
- Dwa, potrzebne są dwa - potworzył niczym, niezbyt dokładne echo i jeszcze raz zerknął na zegarek. Wyścig z czasem? Mówiła, że to pilne, a on nie porzucał bliskich w potrzebie. Wszystko inne musi poczekać.
- Dobra, wiesz co... - zastanawiał się przez chwilę przesuwając dłonią po brodzie. Powinien wyrobić się w kilka godzin, skoro czas był najważniejszy, nie lubił działać w pośpiechu, ale życie nie było takie jak sobie zakładali.
Na pewno dasz radę zrobić bubel, który rozpadnie się przy pierwszym użyciu
- Daj mi kilka godzin, mam cię szukać tutaj, zostawić wszystko w altanie czy przyjdziesz po to? - musiał wiedzieć gdzie potem się z tym udać. - Materiały powinienem mieć, a jak nie to będę wiedział szybciej gdzie ich szukać, tak wiem oddasz potem za wszystko, naprawdę, uporządkujemy to na spokojnie jak już rozwikłasz swój problem - powiedział unosząc rękę i sięgnął po różdżkę, czekał już tylko na jej odpowiedź na temat tego gdzie ma się udać z gotowymi mechanizmami po uzyskaniu tej wiedzy zamierzał się teleportować, aby zacząć pracę od razu.
Nie zastanawiał się długo bo w sumie mógł teraz zgadywać czy mu się coś aby nie przywidziało, ale cóż, przecież to nie tak że się wygłupi czy coś, a nawet jeśli. Wyciągnął ku niej ręce i zamknął ją w uścisku swoich ramion. Co prawda nie pchania najlepiej, ale mógł dać ukojenie w nerwach swoją bliskością. Nie miał pojęcia co ją trapiło, co wprawiało ją w pośpiech i jednocześnie
- Pamiętaj, że masz przy sobie osoby, które są gotowe ci pomóc nie ważne co - powiedział miękko nim wypuścił ją z uścisku i delikatnie poklepał po ramieniu. Nie był zbyt dobry w pocieszeniu na ślepo, w innym pocieszaniu wcale nie był, ale się starał i próbował z całych sił być oparciem dla najbliższych.
- Dlatego jestem tu ja, tym mówisz co potrzebujesz a jak to zrobię to już mój problem - zażartował na jej wspomnienie o niewiedzy na temat budowania mechanizmów. Jej rolą nie było posiadanie wszelkich lewych zdolności, w sumie to nikt nie miał narzuconych przecież ról i zajmował się tym co potrafił najlepiej. To co było najważniejsze to wiedzieć kiedy prosić o pomoc innych, a potem sprawy mogły rozwiązywać się już same. Ile przecież było szans, ze gdyby udała się do jakiegoś zakładu konstruktora to nie zdarłby z niej majątku i jeszcze wykonał fuszerkę? Thomas zawsze przykładał się do tego co robił dla rodziny, nawet jeśli finalnie te rzeczy nie miały służyć im tylko komuś innemu.
- Dwa, potrzebne są dwa - potworzył niczym, niezbyt dokładne echo i jeszcze raz zerknął na zegarek. Wyścig z czasem? Mówiła, że to pilne, a on nie porzucał bliskich w potrzebie. Wszystko inne musi poczekać.
- Dobra, wiesz co... - zastanawiał się przez chwilę przesuwając dłonią po brodzie. Powinien wyrobić się w kilka godzin, skoro czas był najważniejszy, nie lubił działać w pośpiechu, ale życie nie było takie jak sobie zakładali.
Na pewno dasz radę zrobić bubel, który rozpadnie się przy pierwszym użyciu
- Daj mi kilka godzin, mam cię szukać tutaj, zostawić wszystko w altanie czy przyjdziesz po to? - musiał wiedzieć gdzie potem się z tym udać. - Materiały powinienem mieć, a jak nie to będę wiedział szybciej gdzie ich szukać, tak wiem oddasz potem za wszystko, naprawdę, uporządkujemy to na spokojnie jak już rozwikłasz swój problem - powiedział unosząc rękę i sięgnął po różdżkę, czekał już tylko na jej odpowiedź na temat tego gdzie ma się udać z gotowymi mechanizmami po uzyskaniu tej wiedzy zamierzał się teleportować, aby zacząć pracę od razu.