Nicholas nie odniósł się w żaden sposób do tych słów. Tych komentarzy. Wiedział może więcej, a może tyle ile powinien. Robert też wszystkiego mu nie mógł. A Nicholas, nie dociekał. Wiedział, gdzie jest ta odpowiednia granica, której nigdy nie przekroczył. Nie testował. Być może dlatego, jemu Robert ufał bardziej. Powierzał mu wiele, a Nicholas dawał tyle samo od siebie. W końcu jak inaczej może wyglądać więź między uczniem a nauczycielem?
Teraz został sam. Będzie musiał zastanowić się, co zrobić z tym pomieszczeniem w piwnicy. Będzie musiał ze Stanleyem porozmawiać w tej sprawie. Ale to w odpowiednim czasie. Nie teraz.
Ten mroczny znak ostatnio stawał się być kłopotliwy. Ta ostatnia popierdolona misja, była tak upierdliwa, że ogarnęły go w tym wszystkim wątpliwości. Nie bez przyczyny. Jeszcze to, że Robert odszedł. Jedyna osoba, która odpowiednio wszystkim zarządzała. Nie ma jej.
Oderwał się od zamyślenia, przenosząc wzrok na Rodolphusa, który zaznaczył, że idzie wziąć prysznic. Chciał zmienić pościel i jeszcze zrobić mu herbatę na sen. Tak. Nie zaśnie już ponownie, bez wspomagacza.
- Pościelą sam się zajmę. Pójdzie szybciej. Idź wziąć prysznic i zrób herbatę.Zaproponował takie rozwiązanie. Kompromisowe. Bo co innego ma robić? Siedzieć i gapić się w ścianę?
Jeżeli Rodolphus przystał na tę propozycję, Nicholas wstał z łóżka po paru minutach. Zdjął całą pościel, wyciągnął z szafki nową i ubrał.