31.10.2024, 03:10 ✶
namiot artystów
Atreus nie przystanął może, kiedy podszedł do niego Selwyn, ale zwolnił nieco kroku, przysłuchując się temu co ma do powiedzenia. Skrzywił się - lekko i ledwo zauważalnie, bez cienia zażenowania obracając w głowie pierwsze co mu przyszło do głowy, czyli że Brenna miała rację, idąc z miejsca do namiotu artystów, zamiast iść za jego sugestią i poświęcić nieco więcej uwagi na to co szeptał Burke.
- Dobrze. Właśnie tam idziemy - mruknął do Jonathana, mimowolnie uznając że albo zajmie się nim któryś z brygadzistów, albo ten będzie na tyle miły żeby dalej nie przeszkadzać i nie robić sztucznego tłumu pod, jak to sam określił, miejscem zbrodni.
Uchylił taśmę i wsunął się do wnętrza namiotu. Zguba się znalazła i teraz znajdowała się w objęciach Longbottom, ale dopiero parę kroków bliżej uświadomiło Atreusowi w jak złym stanie znajduje się Avery.
- Cholera - mruknął, rozglądając się ostrożnie dookoła, widząc przewrócony stół i rozsypane papiery. Odwrócił głowę - za siebie, na ewentualnych brygadzistów, których tu za sobą przywiódł, a którzy nagle wydali mu się nieco bardziej przydatni. - Ktoś do teleportacji? - zapytał, ale zaraz drgnął i zwrócił uwagę znowu na Brennę. - Trzyma się na tyle, żeby dało się ją szybko do opieki medycznej? - chociaż o wiele bardziej chciał się jej teraz zapytać kto to zrobił. Ale cóż, czasem trzeba było się zająć sprawami od mniej wygodnej strony.
Atreus nie przystanął może, kiedy podszedł do niego Selwyn, ale zwolnił nieco kroku, przysłuchując się temu co ma do powiedzenia. Skrzywił się - lekko i ledwo zauważalnie, bez cienia zażenowania obracając w głowie pierwsze co mu przyszło do głowy, czyli że Brenna miała rację, idąc z miejsca do namiotu artystów, zamiast iść za jego sugestią i poświęcić nieco więcej uwagi na to co szeptał Burke.
- Dobrze. Właśnie tam idziemy - mruknął do Jonathana, mimowolnie uznając że albo zajmie się nim któryś z brygadzistów, albo ten będzie na tyle miły żeby dalej nie przeszkadzać i nie robić sztucznego tłumu pod, jak to sam określił, miejscem zbrodni.
Uchylił taśmę i wsunął się do wnętrza namiotu. Zguba się znalazła i teraz znajdowała się w objęciach Longbottom, ale dopiero parę kroków bliżej uświadomiło Atreusowi w jak złym stanie znajduje się Avery.
- Cholera - mruknął, rozglądając się ostrożnie dookoła, widząc przewrócony stół i rozsypane papiery. Odwrócił głowę - za siebie, na ewentualnych brygadzistów, których tu za sobą przywiódł, a którzy nagle wydali mu się nieco bardziej przydatni. - Ktoś do teleportacji? - zapytał, ale zaraz drgnął i zwrócił uwagę znowu na Brennę. - Trzyma się na tyle, żeby dało się ją szybko do opieki medycznej? - chociaż o wiele bardziej chciał się jej teraz zapytać kto to zrobił. Ale cóż, czasem trzeba było się zająć sprawami od mniej wygodnej strony.