Tutaj nie miał dobrej odpowiedzi. Mógł powiedzieć, że Jonathan po prostu się o nich martwił i nie chciał, żeby stała się im krzywda, ale czy nie oznaczało to, że po prostu nie wierzył, że byli w stanie się obronić, gdyby faktycznie doszło do jakiegoś ataku? Sam Jonathan nie wrócił jeszcze do swojego domu i Jessie niespecjalnie chciał go tu zostawiać. Nie chciał też zmuszać Rity, by została tu z nim. Oczywiście, mógłby powiedzieć, żeby deportowała się do domu bez niego, ale czy jego bliźniaczka by go posłuchała? No i gdyby faktycznie został, nieważne z jakiego powodu, Jonathan pewnie byłby na niego zły.
Zaklął cicho (oby Rita tego nie usłyszała), widząc spanikowany wyraz twarzy Brygadzisty, który wcześniej podrywał Ritę. Jeżeli niebezpieczeństwo dotyczyło nawet czystokrwistych, to oni, jako dzieci mugolaka i Zdrajczyni Krwi, mogli mieć przesrane. Kiwnął mu głową, werbalną odpowiedź pozostawiając siostrze
-Myślę…- powiedział po chwili, otaczając siostrę ramieniem -że chyba czas się zwijać.
Zbliżające się w ich stronę światełka nie wróżyły nic dobrego.