31.10.2024, 15:18 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.10.2024, 15:24 przez Mabel Figg.)
Karl oczywiście od razu znalazł się przy Mabel, zawsze gotowy na kolejne dramaty i afery rodziny Figg. Czasem mówił swojej małej przyjaciółce, że gdyby potrafił pisać napisałby o nich wszystkich książkę tytując ją Moja rodzina i inne zwierzęta i młoda Figg chyba powoli zaczynała pojmować jego rozumowanie.
Dziewczynka wpatrywał się w matkę i wujka w całkowitym osłupieniu w pierwszej chwili w ogóle nie rejestrując tego, że czarownica kazała im iść do pokoju, mrugając przy tym bardzo intensywnie.
– Ale... – wymamrotała, powstrzymując łzy, składając sobie powoli w głowie wszystko, co powiedzieli właśnie dorośli. Wzięła głęboki oddech I ponownie zamrugała, próbując zaradzić coś na coraz to bardziej wilgotne oczy. – Mamo, ale ty też czasem pijesz, nie? W sensie no dorośli chyba ogólnie piją. Mogą mnie za to zabrać bez pytania?
Wujek Thomas powiedział, że tata tamtego dziecka był pijakiem, ale ciocia Brenna zauważyła, że jej wujek też czasem pił, to mama pewnie też i... Jak się oceniało, czy ktoś pił za dużo, czy nie? Co jeśli ktoś wypił raz za dużo i przez to ktoś wyciągnął złe wnioski?
– Czy wtedy zabiera się dzieci od całej rodziny? Nie chcę by obcy ludzie mnie zabrali! Chcę chociaż iść do babci! – A potem wreszcie dotarło do niej, że mama prosiła ją, aby wyszła, więc nie powstrzymując już płaczu po prostu wybiegła do swojego pokoju, obiecując sobie, że jak tylko dorośli nie będzie patrzeć wyrzuci z domu wszystko co mogło przypominać butelki alkoholu.
Karl natomiast został jeszcze chwilę dłużej i wskoczył na stół, wpatrując się w jedną z papierowych torebek, zawierających sajgonki.
– Ja... Porwę to dla niej, by miała co przekąsić. Zawołajcie mnie, jakbyście znowu łamali prawo – oznajmił, złapał uchwyt torby i ruszył za Mabel.
Dziewczynka wpatrywał się w matkę i wujka w całkowitym osłupieniu w pierwszej chwili w ogóle nie rejestrując tego, że czarownica kazała im iść do pokoju, mrugając przy tym bardzo intensywnie.
– Ale... – wymamrotała, powstrzymując łzy, składając sobie powoli w głowie wszystko, co powiedzieli właśnie dorośli. Wzięła głęboki oddech I ponownie zamrugała, próbując zaradzić coś na coraz to bardziej wilgotne oczy. – Mamo, ale ty też czasem pijesz, nie? W sensie no dorośli chyba ogólnie piją. Mogą mnie za to zabrać bez pytania?
Wujek Thomas powiedział, że tata tamtego dziecka był pijakiem, ale ciocia Brenna zauważyła, że jej wujek też czasem pił, to mama pewnie też i... Jak się oceniało, czy ktoś pił za dużo, czy nie? Co jeśli ktoś wypił raz za dużo i przez to ktoś wyciągnął złe wnioski?
– Czy wtedy zabiera się dzieci od całej rodziny? Nie chcę by obcy ludzie mnie zabrali! Chcę chociaż iść do babci! – A potem wreszcie dotarło do niej, że mama prosiła ją, aby wyszła, więc nie powstrzymując już płaczu po prostu wybiegła do swojego pokoju, obiecując sobie, że jak tylko dorośli nie będzie patrzeć wyrzuci z domu wszystko co mogło przypominać butelki alkoholu.
Karl natomiast został jeszcze chwilę dłużej i wskoczył na stół, wpatrując się w jedną z papierowych torebek, zawierających sajgonki.
– Ja... Porwę to dla niej, by miała co przekąsić. Zawołajcie mnie, jakbyście znowu łamali prawo – oznajmił, złapał uchwyt torby i ruszył za Mabel.