31.10.2024, 15:44 ✶
- Tak jest - udał salut i wyszczerzył się, ale nie miał czasu na dalsze wygłupy, bo musiał pogłaskać Benjiego, nie mógł zostawić psiaka bez nagrody, skoro do niego podbiegł. Nie odmówił sobie pogłaskania psiaka i podrapania go za uszami. Był naprawdę uroczy, zawsze cieszył się z czyjegoś powrotu jakby ten ktoś wyszedł i wrócił po dziesięciu latach do domu. Może to po prostu urok tego psa?
- Czyżbyś spał braciszku? Tak w środku dnia? - zapytał niewinnym głosem z jeszcze bardziej niewinnym uśmieszkiem., kiedy Jessie wyszedł od siebie z pokoju i zajął się psem. Przyglądał się temu przez chwilę, bo to właśnie z Jessie psina wytworzyła najsilniejszą wieź. Ale zaraz wrócił swoją uwagą i spojrzeniem do gwiazdy (w jego mniemaniu) obecnej (jak i każdej innej) sceny, czyli matki.
- No to idealnie, akurat myślałem czy nie zrobić sobie przerwy przy pisaniu artykułu bo już mi głowa paruje - głupio przyznać się było ,ale tak go wciągnęło pisanie, że zapomniał o śniadaniu i w sumie jedzeniu jako takim, dzisiejszy dzień miał wolny od zajęć w ministerstwie, dlatego też zaraz po porannym prysznicu zabrał się za swoją pracę naukową.
- Ale co? Co któryś z nas? - zmarszczył brwi patrząc na brata, bo przecież oni wyjątkowo nic nie zrobili, nawet nie mógł powiedzieć, że to Jessie, bo nie miał pojęcia co takiego mógłby na niego zrzucić, a nie robił bezmyślnych rzeczy. Zaczął się rozglądać po przedpokoju, jakby oczekiwał wskazówki. Aż brwi uniósł kiedy wzrokiem dojrzał lustro. Podszedł do niego i delikatnie przeciągnął po nim palcem.
- Emmm, Jessie, ty naprawdę spałeś czy coś robiłeś u siebie? - zapytał odwracając się do brata, bo ewidentnie był coś nie tak, był sierpień poza tym byli w domu
- Czyżbyś spał braciszku? Tak w środku dnia? - zapytał niewinnym głosem z jeszcze bardziej niewinnym uśmieszkiem., kiedy Jessie wyszedł od siebie z pokoju i zajął się psem. Przyglądał się temu przez chwilę, bo to właśnie z Jessie psina wytworzyła najsilniejszą wieź. Ale zaraz wrócił swoją uwagą i spojrzeniem do gwiazdy (w jego mniemaniu) obecnej (jak i każdej innej) sceny, czyli matki.
- No to idealnie, akurat myślałem czy nie zrobić sobie przerwy przy pisaniu artykułu bo już mi głowa paruje - głupio przyznać się było ,ale tak go wciągnęło pisanie, że zapomniał o śniadaniu i w sumie jedzeniu jako takim, dzisiejszy dzień miał wolny od zajęć w ministerstwie, dlatego też zaraz po porannym prysznicu zabrał się za swoją pracę naukową.
- Ale co? Co któryś z nas? - zmarszczył brwi patrząc na brata, bo przecież oni wyjątkowo nic nie zrobili, nawet nie mógł powiedzieć, że to Jessie, bo nie miał pojęcia co takiego mógłby na niego zrzucić, a nie robił bezmyślnych rzeczy. Zaczął się rozglądać po przedpokoju, jakby oczekiwał wskazówki. Aż brwi uniósł kiedy wzrokiem dojrzał lustro. Podszedł do niego i delikatnie przeciągnął po nim palcem.
- Emmm, Jessie, ty naprawdę spałeś czy coś robiłeś u siebie? - zapytał odwracając się do brata, bo ewidentnie był coś nie tak, był sierpień poza tym byli w domu