• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise

[14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#23
31.10.2024, 16:13  ✶  

Trochę bała się tego, że odrzuci jej prośbę, że wyjdzie za drzwi, że zostawi ją w tych pustych, szpitalnych ścianach. Zdecydowanie tego nie chciała. Nie chciałą czuć się samotna. To było ostatnie, czego aktualnie potrzebowała. Tym bardziej po tej rozmowie, którą mieli za sobą, zresztą niedokończoną.

Chciała mieć pewność, że nadal będzie przy niej trwać, bez względu na to, jak głupio się nie zachowała. Potrzebowała jego obecności, jego ciepła, niczego więcej.

To nie była ich pierwsza kłótnia, przy ich charakterach one zdarzały się dość często, ale dawno nie czuła takiej goryczy po tym, co się wydarzyło. Żal dotyczył przede wszystkim jej samej, jej zachowania, durnych decyzji, które podejmowała. Nie chciała być osobą, która zniszczy to, co budowali przez te wszystkie lata, a czuła, że właśnie tak się może zdarzyć. Bała się o to, że może go kiedyś stracić, to był chyba jej największy lęk. Nie straszni jej byli śmierciożercy, potwory, tylko to, że obudzi się kiedyś, a go nie będzie po drugiej stronie łóżka. To byłaby jej klęska, wiedziała o tym. Nie mogła więc pozwolić sobie na to, aby znowu doprowadzić go do takiego wkurwienia, nie chciała, żeby się o nią martwił. Nie chciała, aby przejmował się jej losem, nie zamierzała powtórzyć swoich błędów. Będzie musiała znaleźć na to wszystko jakąś metodę, która faktycznie się sprawdzi.

Miała świadomość, że był to dopiero początek, że wojna ledwie się rozpoczęła, nie przywykli do tego do końca, ale wypadałoby, aby się z tym oswoili. Musieli odnaleźć się w tej nowej rzeczywistości. Nie było innego wyjścia, powinni przygotować się na najgorsze, a nie żyć w swojej bańce, bo tak się nie dało.

Ulżyło jej kiedy się wrócił. Gdy zmierzał w kierunku tego łóżka. Może wcale nie było tak źle jak się jej wydawało.

Czekała, aż wreszcie znajdzie się tuż obok niej, obejmie ją ramieniem i będzie mogła faktycznie poczuć jego obecność. Potrzebowała tego bardziej niż wszystkiego innego. Do tej rozmowy bedą musieli wrócić, miała tego pewność, aczkolwiek nie chciała tego robić w najbliższym czasie. Potrzebowała odpoczynku, zresztą wydawało jej się, że mu również było to potrzebne. Nie wyglądał najlepiej, zresztą siedział tutaj najprawdopodobniej wiele godzin czekając aż ona się obudzi. Nie pamiętała, kiedy właściwie zasnęła, czy straciła przytomność, ani jak się tutaj znaleźli. Wczorajszy wieczór dosyć mocno jej się rozmywał, bo nie panowała nad tym, co działo się wokół niej. To nie było przyejmne uczucie, utrata świadomości, brak kontroli, wiedziała, że nie chce tego powtórzyć.

Przesunęła się na brzeg materaca, aby zrobić mu chociaż odrobinę więcej miejsca. Nie ma się co oszukiwać warunki były raczej średnie, aczkolwiek cieszyła się, że postanowił do niej dołączyć. Mogłaby chociaż na chwilę zapomnieć o tym, co się wydarzyło.

Przymknęła oczy dpiero wtedy, gdy znalazł sie tuż obok niej, kiedy poczuła jego ciepło przy swojej osobie, kiedy zbliżył swój policzek do jej twarzy. Wtedy całkowicie uszły z niej te wszystkie negatywne emocje, które ją wypełniały. Dokładnie tego potrzebowała, zresztą za każdym razem, gdy coś się pierdoliło w jej życiu było na to tylko jedno lekarstwo - on. Jego obecność. Nie potrzebowała niczego więcej, aby mieć pewność, że jakoś się ułoży. Byli w tym razem, mogli na siebie liczyć, co by się nie działo. Powinna o tym pamiętać, stali po tej samej stronie przeciwko wszystkim innym, razem byli przecież niezwyciężeni. Jak mogła o tym zapomnieć?

Nie oczekiwała przeprosin, wiedziała, że zasłużyła na to, aby wypowiedział te wszystkie słowa. Nie była ślepa, widziała, że to wszystko było jej winą. Nie powinien traktować jej ulgowo tylko dlatego, że to ona leżała teraz w tym szpitalnym łóżku - stało się to przecież na jej własne życzenie.

Cieszyło ją jednak, że mieli za sobą te pierwszą, dosyć trudną konfrontację. Jakoś udało im się przy tym nie pozabijać, więc wcale nie było tak źle, jakby się mogło wydawać, znaczy dobrze też nie - bo właściwie to nic nie wymyślili, do niczego nie doszli, ale mieli na to jeszcze czas. Zawsze udawało im się znajdować odpowiednie rozwiązania, tym razem nie mogło być inaczej, tylko potrzebowali odpoczynku, wypadałoby złapać oddech po tej nie do końca lekkiej dla ich dwójki nocy. Nie byli w najlepszej formie. Zdecydowanie.

Ułożyła się wygodnie, oplotła nawet nogami jego ciało, aby jeszcze bardziej się do niego zbliżyć, chciała czuć tę bliskość jak najbardziej, wczepić się w niego, przykleić do tak bardzo, jak tylko się dało.

Nie zamierzała komentować jego słow, nie oczekiwała tych przeprosin, nie był jej ich winny, naprawdę było to zupełnie niepotrzebne, miała świadomość, że to ona tym razem zawiodła. Nie dziwił jej jego wybuch, wręcz przeciwnie, dobrze, że dał upust emocjom, przynajmniej wiedziała, że faktycznie było tak, jak zakładała.

Zamierzała się teraz skupić na spokojnym oddechu tuż przy jej twarzy, dzięki temu całkowicie mogła ochłonąć, czuła spokój, którego potrzebowała.

Dotarły do niej jego kolejne słowa, nie mówił jej nie, nie całkowicie, droga nie była zamknięta, gdyby faktycznie było źle, to będzie mogła skorzystać z jego pomocy. Może nie było to szczególnie pocieszające, ale zawsze pozostawało jakąś opcją. Najlepiej, aby nigdy nie musiała z niej korzystać - tego była świadoma, aż za bardzo, szczególnie po jego pierwszej reakcji.

- Wszystko będzie dobrze. - Powiedziała jeszcze szeptem, po czym nie mówiła już nic. Trwała po prostu w tym, co mieli teraz razem, pozwoliła sobie odpłynąć na chwilę gdzieś daleko, z dala od tych wszystkich problemów, które zaczęły ją trochę za mocno naciskać.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (12073), Geraldine Greengrass-Yaxley (9933)




Wiadomości w tym wątku
[14.01.1972] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.10.2024, 12:30
RE: [14.01.1972] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.10.2024, 14:18
RE: [14.01.1972] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.10.2024, 15:02
RE: [14.01.1972] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.10.2024, 17:16
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.10.2024, 20:17
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 28.10.2024, 22:12
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 28.10.2024, 23:32
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.10.2024, 01:31
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.10.2024, 10:31
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.10.2024, 12:07
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.10.2024, 13:47
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.10.2024, 14:56
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 29.10.2024, 21:17
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 29.10.2024, 23:03
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.10.2024, 00:00
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.10.2024, 01:27
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.10.2024, 09:43
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 30.10.2024, 16:07
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 30.10.2024, 23:35
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 31.10.2024, 00:46
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 31.10.2024, 11:32
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 31.10.2024, 14:11
RE: [14.01.1971] Changes | Geraldine & Ambroise - przez Geraldine Greengrass-Yaxley - 31.10.2024, 16:13

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa