Ech, jak on ją denerwował. Na pewno zdawał sobie z tego sprawę, był tak okropnie irytujący... Ciągle odbijał piłeczkę, jakby nie mógł się zamknąć i zamilknąć na wieki. Naprawdę, co za typ. Yaxleyówna jedynie przewróciła oczami, bo nie miała zamiaru już ciągnąć tego tematu. To nie tak, że oddała mu wygraną, zdecydowanie nie, ale nie miała ochoty dalej się zupełnie bez potrzeby irytować. Zresztą on wyglądał jakby się przy tym dobrze bawił, więc nie chciała mu dać kolejnej możliwości na poprawę humoru.
- Nie zostałbym tutaj, przyczepiłabym się do ciebie i uprzykrzała ci życie do śmierci, żebyś miał pewność, że źle zrobiłeś pozwalając mi umrzeć. - Odparła uśmiechając się od ucha do ucha. Nie miała pojęcia jak to właściwie działało, czy było możliwe, żeby duchy przywiązywały się do ludzi, a nie do miejsc, ale nieszczególnie ją to aktualnie obchodziło. Na pewno udałoby się jej osiągnąć cel, gdyby tylko chciała. Zdecydowanie lepiej dla niego, żeby nie pozwolił jej kopnąć w kalendarz.
Zresztą tak właściwie to nie miała pewności, że zostałaby duchem, nie do końca zdawała sobie sprawę, co decydowało o tym, że niektórzy zostawali na tym świecie, a inni nie. Na pewno nie pozwoliłaby się przywiązać do kibla na wieczność tak jak Marta, nie była aż takim przegrywem.
Zresztą te rozważania były w ogóle bez sensu bo wiedziała, że nic jej się nie przytrafi, paliła szluga w szkolnym kiblu i tyle, tutaj nie było nic ryzykownego, na pewno nie umarłaby w taki głupi sposób, nie była aż taką pierdołą, żeby zakrztusiła się dymem, wręcz przeciwnie, zapewne bardzo szybko nauczy się palić i stanie się to jej nałogiem, zaczęło jej się to bowiem podobać, przede wszystkim dlatego, że zszedł z niej wkurw spowodowany podpaleniem kociołka.
Uśmiechnęła się do siebie, gdy wspomniał o tym, żeby się o tym przekonali. Nie trzeba jej było dwa razy namawiać, ba, sama chwilę wcześniej wpadła na to, żeby po prostu rzucić w niego śnieżką, która nie należała do najczystszych była bowiem mieszanką wszystkiego, co znajdowało się na parapecie. Nie było jej go wcale żal. Zasłużył sobie na to, tym wrednym zachowaniem. Była zadowolona ze swojego rzutu, chociaż nie był perfekcyjny, ale przecież liczył się efekt. Śnieg rozbryzgał się na jego twarzy i włosach, to był całkiem niezły sukces. Cóż, widać było, że ma cela. Może to nie był łuk, czy inna kusza, ale i tak radziła sobie z tym całkiem nieźle.
Uśmiechnęła się szeroko, sama do siebie zadowolona z efektu, jaki udało się jej osiągnąć, chłopak nie wyglądał na szczególnie zadowolonego z takiego obrotu sprawy, chyba nie do końca spodziewał się, że może zachować się w ten sposób. Cóż - Yaxleyówna nie należała do szczególnie myślących osób. Podejmowała decyzje pod wpływem chwili, nie zawsze rozsądne, wręcz przeciwnie raczej w drugą stronę. Czy bała się konsekwencji? Wcale, co mógł jej zrobić? Przecież ustalili, że jej nie zabije.
Na szczęście był to moment, w którym Marta postanowiła się dołączyć do rozmowy i zaczęła robić swoje przedstawienie, to całkiem skutecznie odwróciło uwagę od Geraldine. Idealny moment sobie na to wybrała. Wspaniale.
Wszystko więc układało się doskonale, chociaż jej jęki nieco denerwowały ucho. Nie był to jednak pierwszy raz, gdy blondynka musiała sobie radzić z tym jazgotem. Była na to gotowa.
- Dziwisz im się? Nie często spotyka się takie ciekawe elementy... - Cóż, nazwanie jej elementem może nie było najlepszym pomysłem, ale jakoś tak już poszło. Nie zamierzała się przejmować uczuciami kogoś, kto już nie żył. To nie miało sensu, czy duchy w ogóle miały jakieś uczucia? Czy ona po prostu była pierdolnięta.
- Dlaczego się tak nakręcasz? Po prostu chcieliśmy usłyszeć twoją wersję historii... - Próbowała z nią rozmawiać, ale to wcale nie było takie proste. Nie miała pojęcia ile właściwie może pamiętać z tamtego dnia, czy duchy wiedziały co się z nimi stało? Kto to właściwie wiedział.
Dostrzegła spojrzenie chłopaka, wpatrywała się w niego przez chwilę po czym tylko przewróciła oczami, najwyraźniej ich duch trochę się odpalił i postanowił pokazywać swoje niezadowolenie. Trudno, jakoś to przeżyją.
- Marto, a wiesz dlaczego umarłaś? - Postanowiła wejść w jej słowo, przerwać ten festiwal żalu i zapytać o konkrety. Była ciekawa dlaczego padło właśnie na nią. Czy na serio wkurzyła kogoś tak bardzo, że postanowił ją zabić?