21.01.2023, 22:27 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.01.2023, 23:00 przez Morgana le Fay.)
Z czegokolwiek wynikało rozczarowanie ich przewodnika – miała to serdecznie w głębokim poważaniu. Nie znajdowała się tu po to, by spełniać czyjekolwiek oczekiwania, tylko po to, by zbadać sprawę, pochwycić trop i dojść po nitce do kłębka.
O ile to w ogóle było możliwe, w co w pierwszej chwili zwątpiła, gdy ujrzała gablotę zdającą się być całkowicie nietkniętą. Z drugiej strony… brak jakichkolwiek zniszczeń ukierunkowywał myśli na pewne tropy. Chyba że…?
- Zastaliście gablotę dokładnie w takim stanie, w jakim jest teraz? To znaczy, czy kłódka była zamknięta, tak jak i gablota czy może ktoś z państwa zamknął? Jeśli była zamknięta – gdzie są przechowywane klucze do niej i kto ma do nich dostęp? – dorzuciła swoje pytanie, okrążając gablotę i uważnie lustrując każdy jej detal. Skupiała się też na zapachach – być może jakaś woń mogłaby zwrócić uwagę Mavelle? Co nie było równoznaczne, oczywiście, iż oznaczało to, że dokładnie ten zapach miałby Bonesównę doprowadzić do celu. Ot, po prostu wstępne rozeznanie, zresztą, mając taki nos? Na dobrą sprawę trudno było ignorować wszystkie nuty „wiszące” w pobliżu, a z zatkanym przecież chodzić nie będzie. To niemalże jak ucięcie sobie ręki.
Ten element stanowił jedynie uzupełnienie; za wcześnie wszak, by w pełni się na nim opierać.
- Czy do tego pomieszczenia jest jakieś inne wejście? – kolejne pytanie. Oczywiście nie miała na myśli okien – o ile w ogóle się znajdowały w tej konkretnej sali – które na dobrą sprawę też znajdowały się na prywatnej liście Mav jako „do sprawdzenia”.
- I czy któraś z osób wiedzących o ich istnieniu mogłaby być na tyle nimi zainteresowana, żeby posunąć się do kradzieży? – uzupełniła pytanie Brenny. Och, szkoda, że wedle informacji, jakie miała, Shafiqowie sami niezbyt wiedzieli, co dokładnie mają w swoich zbiorach. To na dobrą sprawę też mogłoby dać jakieś konkretne wskazówki – znając przeznaczenie kamieni, być może dałoby się odgadnąć cel, jaki mógł przyświecać kradzieży jednego z nich.
O ile to w ogóle było możliwe, w co w pierwszej chwili zwątpiła, gdy ujrzała gablotę zdającą się być całkowicie nietkniętą. Z drugiej strony… brak jakichkolwiek zniszczeń ukierunkowywał myśli na pewne tropy. Chyba że…?
- Zastaliście gablotę dokładnie w takim stanie, w jakim jest teraz? To znaczy, czy kłódka była zamknięta, tak jak i gablota czy może ktoś z państwa zamknął? Jeśli była zamknięta – gdzie są przechowywane klucze do niej i kto ma do nich dostęp? – dorzuciła swoje pytanie, okrążając gablotę i uważnie lustrując każdy jej detal. Skupiała się też na zapachach – być może jakaś woń mogłaby zwrócić uwagę Mavelle? Co nie było równoznaczne, oczywiście, iż oznaczało to, że dokładnie ten zapach miałby Bonesównę doprowadzić do celu. Ot, po prostu wstępne rozeznanie, zresztą, mając taki nos? Na dobrą sprawę trudno było ignorować wszystkie nuty „wiszące” w pobliżu, a z zatkanym przecież chodzić nie będzie. To niemalże jak ucięcie sobie ręki.
Ten element stanowił jedynie uzupełnienie; za wcześnie wszak, by w pełni się na nim opierać.
- Czy do tego pomieszczenia jest jakieś inne wejście? – kolejne pytanie. Oczywiście nie miała na myśli okien – o ile w ogóle się znajdowały w tej konkretnej sali – które na dobrą sprawę też znajdowały się na prywatnej liście Mav jako „do sprawdzenia”.
- I czy któraś z osób wiedzących o ich istnieniu mogłaby być na tyle nimi zainteresowana, żeby posunąć się do kradzieży? – uzupełniła pytanie Brenny. Och, szkoda, że wedle informacji, jakie miała, Shafiqowie sami niezbyt wiedzieli, co dokładnie mają w swoich zbiorach. To na dobrą sprawę też mogłoby dać jakieś konkretne wskazówki – znając przeznaczenie kamieni, być może dałoby się odgadnąć cel, jaki mógł przyświecać kradzieży jednego z nich.
309/652