01.11.2024, 01:09 ✶
W zasadniczo pozbawionym zmartwień życiu Electry, wszelkie "cienie" stawały się jeszcze bardziej wyraziste. Zwłaszcza, jeśli tym "cieniem" była świadomość, że jej matka i brat mogą umrzeć w każdej chwili. Może to z tego powodu Prewettówna wolała skupić się na teraźniejszości zamiast zamartwiać się tym, co przyniesie przyszłość.
Fascynacja w oczach dziewczyny faktycznie była prawdziwa. Nawet jeśli Electra nie miała zielonego pojęcia o jasnowidzeniu, to nie uważała Scylli za dziwadło. Ta tolerancja wynikała nie tylko z pokrewieństwa z obdarzonymi Trzecim Okiem Bulstrode'ami, ale też z doświadczeń Prewettówny w niemagicznym Londynie. Przekonała się wtedy, że to właśnie osoby uznawane za dziwaków albo po prostu niewpasowujące się w ramy społeczne, mają do opowiedzenia najciekawsze historie.
— O wow, serio? — nie spodziewała się, że Greyback miała powiązania z taką szychą. Dziewczyna musiała być naprawdę obiecującą wieszczką. — W takim razie nie mogłabyś chyba być pod lepszą opieką.
Odetchnęła z ulgą, kiedy towarzyszka nie odrzuciła propozycji pomocy, ale jednocześnie poczuła ukłucie w sercu, słysząc jej odpowiedź. "To jest coś, czego nie słyszę na co dzień." Na brodę Merlina, jak zła była sytuacja Scylli? Czy miała w swoim otoczeniu kogokolwiek, kto by o nią dbał? Sama ta myśl przerażała Electrę.
— Tak, też tak uważam. — spróbowała odwzajemnić uśmiech. Rozmawiając z Greyback czuła się, jak gdyby obie podróżowały pociągami jadącymi w przeciwnych kierunkach, które na chwilę zatrzymały się na tej samej stacji. Po tym krótkim spotkaniu każda z nich wróci do swojego życia i istniało małe prawdopodobieństwo, że kiedykolwiek jeszcze się zobaczą. Ale mimo to Prewettówna nie chciała tracić kontaktu z nowopoznaną koleżanką. Zamierzała też dotrzymać słowa i być do dyspozycji towarzyszki, gdyby ta potrzebowała kiedyś pomocy.
— Masz rację, że brzmi to adekwatnie, ale wciąż jest to dość... niepokojące. — Electra nie miała do tej pory tak bezpośredniej styczności z wizjami, a to, co właśnie zobaczyła, trochę napawało ją lękiem. Nie chodziło jednak o samą jasnowidzkę, a raczej o świadomość, że nikt nie ma wpływu na swój los. Jakaś część dziewczyny nawet nie chciała w to uwierzyć, chociaż nie wątpiła w zdolności Scylli.
— Ta, zobaczymy, jaka będzie jego reakcja. Ale jestem dobrej myśli. — mówiąc to, kąciki jej ust się uniosły. W tamtym momencie Prewettówna była absolutnie przekonana, że znajdą na wieczorku singli idealną dziewczynę dla Basila. Nie zdawała sobie sprawy, że w rzeczywistości przepowiednia dotyczyła jej drugiego brata, a spotkanie Icarusa z dawną miłością miało skończyć się niezbyt przyjemnie.
— Nie wtargnęłaś w mój dzień; to ja spadłam z miotły w twojej okolicy. A może los chciał, żebym cię teraz znalazła? — zastanowiła się na głos. Czyżby wszystko, co do tej pory zrobiła, było zaplanowane przez jakiś wyższy byt? — Wcześniej mówiłam serio, że mogę ci pomóc z szukaniem żuka. Ale jeśli już nie chcesz, możemy razem teleportować się do Londynu. — wyciągnęła rękę w stronę towarzyszki.
Fascynacja w oczach dziewczyny faktycznie była prawdziwa. Nawet jeśli Electra nie miała zielonego pojęcia o jasnowidzeniu, to nie uważała Scylli za dziwadło. Ta tolerancja wynikała nie tylko z pokrewieństwa z obdarzonymi Trzecim Okiem Bulstrode'ami, ale też z doświadczeń Prewettówny w niemagicznym Londynie. Przekonała się wtedy, że to właśnie osoby uznawane za dziwaków albo po prostu niewpasowujące się w ramy społeczne, mają do opowiedzenia najciekawsze historie.
— O wow, serio? — nie spodziewała się, że Greyback miała powiązania z taką szychą. Dziewczyna musiała być naprawdę obiecującą wieszczką. — W takim razie nie mogłabyś chyba być pod lepszą opieką.
Odetchnęła z ulgą, kiedy towarzyszka nie odrzuciła propozycji pomocy, ale jednocześnie poczuła ukłucie w sercu, słysząc jej odpowiedź. "To jest coś, czego nie słyszę na co dzień." Na brodę Merlina, jak zła była sytuacja Scylli? Czy miała w swoim otoczeniu kogokolwiek, kto by o nią dbał? Sama ta myśl przerażała Electrę.
— Tak, też tak uważam. — spróbowała odwzajemnić uśmiech. Rozmawiając z Greyback czuła się, jak gdyby obie podróżowały pociągami jadącymi w przeciwnych kierunkach, które na chwilę zatrzymały się na tej samej stacji. Po tym krótkim spotkaniu każda z nich wróci do swojego życia i istniało małe prawdopodobieństwo, że kiedykolwiek jeszcze się zobaczą. Ale mimo to Prewettówna nie chciała tracić kontaktu z nowopoznaną koleżanką. Zamierzała też dotrzymać słowa i być do dyspozycji towarzyszki, gdyby ta potrzebowała kiedyś pomocy.
— Masz rację, że brzmi to adekwatnie, ale wciąż jest to dość... niepokojące. — Electra nie miała do tej pory tak bezpośredniej styczności z wizjami, a to, co właśnie zobaczyła, trochę napawało ją lękiem. Nie chodziło jednak o samą jasnowidzkę, a raczej o świadomość, że nikt nie ma wpływu na swój los. Jakaś część dziewczyny nawet nie chciała w to uwierzyć, chociaż nie wątpiła w zdolności Scylli.
— Ta, zobaczymy, jaka będzie jego reakcja. Ale jestem dobrej myśli. — mówiąc to, kąciki jej ust się uniosły. W tamtym momencie Prewettówna była absolutnie przekonana, że znajdą na wieczorku singli idealną dziewczynę dla Basila. Nie zdawała sobie sprawy, że w rzeczywistości przepowiednia dotyczyła jej drugiego brata, a spotkanie Icarusa z dawną miłością miało skończyć się niezbyt przyjemnie.
— Nie wtargnęłaś w mój dzień; to ja spadłam z miotły w twojej okolicy. A może los chciał, żebym cię teraz znalazła? — zastanowiła się na głos. Czyżby wszystko, co do tej pory zrobiła, było zaplanowane przez jakiś wyższy byt? — Wcześniej mówiłam serio, że mogę ci pomóc z szukaniem żuka. Ale jeśli już nie chcesz, możemy razem teleportować się do Londynu. — wyciągnęła rękę w stronę towarzyszki.