01.11.2024, 13:06 ✶
Westchnął, bo rozwój sytuacji sprawiał, że... W sumie to nie wiedział czego się spodziewał po tym co zrobili. Wtedy myślał, że robią dobrze, właściwie. Nie mogli przecież zostawić małego razem z pijanym ojcem. Nie znali pełni historii, poza tym, że uwięził jego matkę, ale jaki był naprawdę? Fakt faktem stary pijak, ale co dalej? Ależ by zapalił, dym pomagał mu oczyścić myśli, nerwowo zastukał palcami o kieszeń, w której spoczywała paczka papierosów. To chyba ostatni raz kiedy ktokolwiek zgodzi się przyjść na przygotowany przez niego obiad, bo jedyne co z niego wyszło to chaos.
Brawo Thomas, brawo. Zawiodłeś tyle osób na raz. Jestem pod wrażeniem
Oh zamknij się. Warknął w myślach do natrętnego głosu i wrócił spojrzeniem do siostry, która odrzuciła propozycję Brenny o rozmowach. Zmarszczył brwi zdziwiony jej decyzją pozostaniem tutaj, zamiast rozmowy z Samem - przecież on sam też mógł to wszystko wyjaśnić nie było potrzeby aby oboje w to brnęli. Ale patrzył na to przez swój pryzmat, najbliżsi byli zawsze na pierwszym miejscu i rzucał dla nich wszystko - ona znała go lepiej, wiedziała co robi, może Sam potrzebował chwili spokoju? Uderzyło go jak mało wie o narzeczonym Nory i zarazem ojcu Mabel.
Tak interesujesz się ich życiem? Nie znasz ludzi w ich otoczeniu... I ty chcesz ich bronić?
Nerwowo przeczesał włosy słuchając Mabel.
- Nikt cię od nas nie zabierze. Mama walczyłaby o ciebie jak rozjuszona lwica - zażartował, ale zaraz dodał. - To nie takie proste księżniczko, wyjaśnię ci to później - dodał jeszcze nim siostrzenica wypadła z pomieszczenia biegnąc do swojego pokoju.
- Karl, powiedz jej, że mam dla niej niespodziankę. Jak załatwimy wszystko to przyjdę do niej - zawołał jeszcze za kocurem niosącym sajgonki dla małej, choć bardziej to chyba dla siebie.
Teraz jednak mógł w pełni skupić się na rozmowie z resztą w celu rozwiązania sprawy dzieciaka. Przetarł dłońmi twarz.
- Trochę czasu. Matka jak tylko odzyskała skórę to uciekła do wody, młody nie był wstanie za nią podążyć, ojcem się nie przejmował i vice versa. To nie tak, że zobaczyliśmy, że ma dziecko i je zabraliśmy. Tamten rybak nie był w stanie zająć się sobą, a co dopiero tym maluchem - wytłumaczył, choć w sumie to powtarzał słowa Nory. - To nie tak, że zobaczyliśmy go z butelka piwa, on był tak pijany, że nie był w stanie wstać od stołu, przy którym spał. Nie zabieralibyśmy dzieciaka bo ktoś wypił jedno piwo. Chyba, że by się nad nim znęcał - popatrzył uważnie na Brennę, nie lubił tego uczucia, które w nim się kłębiło, dołożył jej kolejnych trosk i zajęcia.
Znowu w życiu ci nie wyszłoooo...
Czy gdyby mógł cofnąć czas to nie porwałby młodego? Raczej nie, raczej zrobiłby to nadal, tylko w nieco inny sposób niż wówczas. Może nie do końca przemyśleli wtedy te sprawę, ale była dość rozwojowa i musieli się spieszyć. Westchnął. - Nawet zbytnio nie będziemy mijać się z prawdą, bo za matką odbiegł dość daleko od domu - pokiwał głową, uśmiechnął się słabo do przyjaciółki. - Dziękuję i przepraszam, że znowu musisz sprzątać mój syf - dodał przepraszająco.
Kapitan pazur zbystrzał. Nos go zwiódł, bo poczuł znajomy zapach. Zaraz jednak podniósł się i usiadł patrząc bystro na ptaka. Odetchnął głęboko wodząc spojrzeniem za ptakiem. Dobrze, ze nie był byle kocurem, który od razu rzuca się na ptaka, bo w tym momencie zaczęłaby się zapewne epicka bitwa pomiędzy Samem przemienionym w krogulca, a koci towarzyszem Figga. Ale z drugiej strony Pazur powinien się cieszyć, że Sam nie zmienił się w niedźwiedzia, bo wtedy to on byłby w roli "ofiary" w tym pokoju.
Zaskoczył na podłogę powoli podchodząc na ani maga, jednak bez oznak skradania się czy próby ataku. Był ciekaw tego nowego stworzenia. Zapach był znajomy, ale wygląd. Chociaż już kiedyś widział w tym domu tego ptaka!
- To chyba niezbyt mądra forma w kocim domu - stwierdził mrucząc cicho i siadając w pobliżu ptaka, o ile ten przed nim nie uciekł. Pazur był ciekawskim stworzeniem, a ten pachnącym Samem ptaszor był niezwykle ciekawy. - Uciekasz przed nimi? - zapytał ciekawy i przekrzywił nieco głowę. Rozmowa z ptakiem, który nie jest w stanie mówić jak widać nie przeszkadzała kotu.
Brawo Thomas, brawo. Zawiodłeś tyle osób na raz. Jestem pod wrażeniem
Oh zamknij się. Warknął w myślach do natrętnego głosu i wrócił spojrzeniem do siostry, która odrzuciła propozycję Brenny o rozmowach. Zmarszczył brwi zdziwiony jej decyzją pozostaniem tutaj, zamiast rozmowy z Samem - przecież on sam też mógł to wszystko wyjaśnić nie było potrzeby aby oboje w to brnęli. Ale patrzył na to przez swój pryzmat, najbliżsi byli zawsze na pierwszym miejscu i rzucał dla nich wszystko - ona znała go lepiej, wiedziała co robi, może Sam potrzebował chwili spokoju? Uderzyło go jak mało wie o narzeczonym Nory i zarazem ojcu Mabel.
Tak interesujesz się ich życiem? Nie znasz ludzi w ich otoczeniu... I ty chcesz ich bronić?
Nerwowo przeczesał włosy słuchając Mabel.
- Nikt cię od nas nie zabierze. Mama walczyłaby o ciebie jak rozjuszona lwica - zażartował, ale zaraz dodał. - To nie takie proste księżniczko, wyjaśnię ci to później - dodał jeszcze nim siostrzenica wypadła z pomieszczenia biegnąc do swojego pokoju.
- Karl, powiedz jej, że mam dla niej niespodziankę. Jak załatwimy wszystko to przyjdę do niej - zawołał jeszcze za kocurem niosącym sajgonki dla małej, choć bardziej to chyba dla siebie.
Teraz jednak mógł w pełni skupić się na rozmowie z resztą w celu rozwiązania sprawy dzieciaka. Przetarł dłońmi twarz.
- Trochę czasu. Matka jak tylko odzyskała skórę to uciekła do wody, młody nie był wstanie za nią podążyć, ojcem się nie przejmował i vice versa. To nie tak, że zobaczyliśmy, że ma dziecko i je zabraliśmy. Tamten rybak nie był w stanie zająć się sobą, a co dopiero tym maluchem - wytłumaczył, choć w sumie to powtarzał słowa Nory. - To nie tak, że zobaczyliśmy go z butelka piwa, on był tak pijany, że nie był w stanie wstać od stołu, przy którym spał. Nie zabieralibyśmy dzieciaka bo ktoś wypił jedno piwo. Chyba, że by się nad nim znęcał - popatrzył uważnie na Brennę, nie lubił tego uczucia, które w nim się kłębiło, dołożył jej kolejnych trosk i zajęcia.
Znowu w życiu ci nie wyszłoooo...
Czy gdyby mógł cofnąć czas to nie porwałby młodego? Raczej nie, raczej zrobiłby to nadal, tylko w nieco inny sposób niż wówczas. Może nie do końca przemyśleli wtedy te sprawę, ale była dość rozwojowa i musieli się spieszyć. Westchnął. - Nawet zbytnio nie będziemy mijać się z prawdą, bo za matką odbiegł dość daleko od domu - pokiwał głową, uśmiechnął się słabo do przyjaciółki. - Dziękuję i przepraszam, że znowu musisz sprzątać mój syf - dodał przepraszająco.
***
Kapitan pazur zbystrzał. Nos go zwiódł, bo poczuł znajomy zapach. Zaraz jednak podniósł się i usiadł patrząc bystro na ptaka. Odetchnął głęboko wodząc spojrzeniem za ptakiem. Dobrze, ze nie był byle kocurem, który od razu rzuca się na ptaka, bo w tym momencie zaczęłaby się zapewne epicka bitwa pomiędzy Samem przemienionym w krogulca, a koci towarzyszem Figga. Ale z drugiej strony Pazur powinien się cieszyć, że Sam nie zmienił się w niedźwiedzia, bo wtedy to on byłby w roli "ofiary" w tym pokoju.
Zaskoczył na podłogę powoli podchodząc na ani maga, jednak bez oznak skradania się czy próby ataku. Był ciekaw tego nowego stworzenia. Zapach był znajomy, ale wygląd. Chociaż już kiedyś widział w tym domu tego ptaka!
- To chyba niezbyt mądra forma w kocim domu - stwierdził mrucząc cicho i siadając w pobliżu ptaka, o ile ten przed nim nie uciekł. Pazur był ciekawskim stworzeniem, a ten pachnącym Samem ptaszor był niezwykle ciekawy. - Uciekasz przed nimi? - zapytał ciekawy i przekrzywił nieco głowę. Rozmowa z ptakiem, który nie jest w stanie mówić jak widać nie przeszkadzała kotu.