01.11.2024, 14:49 ✶
Naprawdę nie wiedziała jak odpowiedzieć na pytania brata. "Wtedy to wydawało się dobrym pomysłem." "Byliśmy najebani, kiedy wymyślaliśmy ten plan." "Ari i ja nakręcaliśmy się nawzajem." Żadne z tych wyjaśnień nie brzmiało satysfakcjonująco, zwłaszcza po tym jak Basil zwrócił uwagę na absurdalność ich planu. Aż dziwne, że na żadnym etapie przygotowań, któreś z nich się nie zatrzymało i pomyślało "Ej, co my w ogóle robimy?". Najlepsze, że Electra sama nie miała pojęcia co by zrobili, gdyby znaleźli idealną (ich zdaniem) dziewczynę. Prewettówna naiwnie wyobrażała sobie scenę zakochania od pierwszego wejrzenia, jak w mugolskich filmach albo w sztukach teatralnych. Życie nie było jednak przedstawieniem, a Basil nie był jakimś Selwynem odgrywającym rolę amanta.
— Sama nie wiem, przepraszam.— spojrzała na brata ze skruchą. Może i lepiej, że Prewett nie chciał znać szczegółów ich genialnego planu.
Odetchnęła z ulgą, gdy brat przyjął jej przeprosiny i zaczęła z niego schodzić złość. Była gotowa zrobić wszystko, by Basil jej przebaczył; nawet pójść na randkę z nieznajomym (pewnie i tak byłoby to przyjemniejsze doświadczenie od spotkania z tamtym piłkarzykiem graczem quidditcha). Gorsza od jakiejkolwiek kary była świadomość, że zraniła jego uczucia. Dlatego teraz chcąc pokazać, że wzięła sobie słowa Prewetta do serca, energicznie kiwała głową słuchając jego odpowiedzi.
— Tak, tak, tak. Zrozumiałam i obiecuję, że nie będę już więcej robić takich akcji. Słowo Gryfonki! — mówiąc to, położyła rękę na sercu. Nie przejęła się jakoś bardzo groźbą skierowaną w stronę Atreusa, bo uważała, że kuzyn zasłużył na nauczkę. Byleby tylko Basil nie wydał, że to ona nakablowała.
Kiedy brat powiedział, że będą przeszukiwać gabinet ojca, uniosła brwi ze zdziwienia.
— Jasne, ale... Po co? — nie rozumiała, jaki to miało związek z ich rozmową. Może chciał jej po prostu dać jakieś żmudne zajęcie w ramach kary?
— Sama nie wiem, przepraszam.— spojrzała na brata ze skruchą. Może i lepiej, że Prewett nie chciał znać szczegółów ich genialnego planu.
Odetchnęła z ulgą, gdy brat przyjął jej przeprosiny i zaczęła z niego schodzić złość. Była gotowa zrobić wszystko, by Basil jej przebaczył; nawet pójść na randkę z nieznajomym (pewnie i tak byłoby to przyjemniejsze doświadczenie od spotkania z tamtym piłkarzykiem graczem quidditcha). Gorsza od jakiejkolwiek kary była świadomość, że zraniła jego uczucia. Dlatego teraz chcąc pokazać, że wzięła sobie słowa Prewetta do serca, energicznie kiwała głową słuchając jego odpowiedzi.
— Tak, tak, tak. Zrozumiałam i obiecuję, że nie będę już więcej robić takich akcji. Słowo Gryfonki! — mówiąc to, położyła rękę na sercu. Nie przejęła się jakoś bardzo groźbą skierowaną w stronę Atreusa, bo uważała, że kuzyn zasłużył na nauczkę. Byleby tylko Basil nie wydał, że to ona nakablowała.
Kiedy brat powiedział, że będą przeszukiwać gabinet ojca, uniosła brwi ze zdziwienia.
— Jasne, ale... Po co? — nie rozumiała, jaki to miało związek z ich rozmową. Może chciał jej po prostu dać jakieś żmudne zajęcie w ramach kary?