- Wygląda na to, że ona posilia się wszystkim, co jest w tym piasku, i zostawia go bez żadnych składników odżywczych. - Rzuciła jedynie do Ambroisa, właściwie to doszli do podobnych wniosków, więc nie było już za bardzo nad czym dywagować. Zżerała wszystko, co dostawała podane. Jeśli braknie im ziemi, to pewnie zdechnie, szkoda by było tego kwiatka, bo był całkiem ciekawym okazem.
Norka pożegnała Camerona machnięciem dłoni, szkoda, że musiał się już zbierać, bo lubiła tego chłopaka, wydawał się jej być całkiem bystry, szkoda, że nie mógł tutaj dłużej z nimi zostać, bo na pewno był nadzieją dla kolejnego pokolenia młodych naukowców.
Wróciła jednak do Ambroisa, nie miała pojęcia, czy mają właściwie po co jeszcze grzebać w tej ziemi, bo chyba już wszystko wiedzieli. - Nie wiem, masz jeszcze jakieś pomysły? W sumie to niczego ciekawego się nie dowiedzieliśmy poza tym, że wysysa wszystko, co może jej dać jakieś składniki odżywcze. - Nie czuła woni nekromantycznej, to znaczy zapewne czuła jakiś zapach, ale nie znała nekromancji, więc nie miała pojęcia, że to ona. Panna Figg była niewinna niczym nieobesrana łąka, więc nie bardzo potrafiła to ze sobą połączyć.
- Nie powinno się tak z nią dziać, może coś w niej mieszka, co żre to wszystko? - Szukała jakichś opcji, ale średnio miała pomysł dlaczego tak się działo, może Ambroise okaże się być bardziej natchniony i coś wymyśli.