• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[15.08.1972] the nonsense has escalated || Ambroise & Roselyn

[15.08.1972] the nonsense has escalated || Ambroise & Roselyn
Czarodziej
Każde drzewo, to okruch wieczności.
wiek
24
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Magibotanik
Szczupła, wysoka dziewczyna (175 cm) o długich ciemnych włosach i dużych, niebieskich oczach. Na pierwszy rzut oka miła i dobrze wychowana, z nienagannymi manierami i pięknym, przyjemnym uśmiechem.

Roselyn Greengrass
#4
03.11.2024, 00:34  ✶  
Roześmiała się, chociaż odrobinę sztucznie. Chciałaby powiedzieć, że nie wierzy w te bajki - ale łapała się na tym, że nie potrafiła. Być może nie była wiekową staruszką, ale mimo młodego wieku widziała naprawdę wiele. Widziała osoby z Departamentu Tajemnic w akcji, widziała wróżbitów, którymi z początku pogardzała. Ba, większość z nich uważała za hochsztaplerów, którzy żerowali na ludzkiej naiwności. Czy skoro mieli magię, to musieli wierzyć w to, co widzieli w fusach? Nie. Ale jak mieli nie wierzyć osobom, które na ich oczach się zmieniały? Wizja ludzi, którym zmieniały się oczy, jakby nagle cofały się w głąb siebie, była zbyt żywa w jej wspomnieniach, by tak po prostu sobie z tego żartować. Odchrząknęła.
- Czy przypadkiem to nie były trzy pełne doby? - zapytała poważnie, takiż sam wzrok kierując w stronę brata. Zmarszczyła brwi w łagodnym ostrzeżeniu. Wiedziała doskonale, że mogła sobie gadać - ba, mogłaby nawet tupnąć nogą i na siłę próbować wlać w niego eliksir nasenny. Nie była jasnowidzem, ale wiedziała jedno: gówno by to dało. Wiedziała, że on to wie, wiedziała, że nie jest głupi, ale... Czasem najciemniej było pod latarnią. Gdy zadał pytanie, milczała. Podążyła wzrokiem za jego spojrzeniem. Nie westchnęła: nabrała powietrza w płuca i trzymała je tam przez chwilę, jakby rozkoszowała się mieszaniną ziemi, nawozów i oparów. - Tak - odpowiedziała krótko, na moment zapominając kompletnie o roślinie i o tym, co mówił jej przed chwilą Ambroise. Odłożyła notatnik i podeszła do niego, by zamknąć tę wymęczoną, rozbieganą głowę w uścisku. Niezbyt mocnym, ale na tyle wyczuwalnym, by przywrócić go do rzeczywistości. - Nie chcę być czarnowidzem, ale... Będzie gorzej.
Powiedziała cicho, gładząc brata po włosach. W uspokajającym, siostrzanym geście. I chociaż powinno być na odwrót, bo przecież to on był tym starszym, to on był tym mądrzejszym, to on był tym lepszym, to w tej chwili role się odwróciły. Roselyn drgnęła, jakby usłyszała jakiś głos. Ale nie powiedziała nic na ten temat.
- Ale właśnie po to to robię, wiesz? - powiedziała, odsuwając się. Posłała bratu lekki, ale cholernie zmęczony uśmiech. - Będziemy potrzebować pomocy. To jest pierwszy krok do tego, by stworzyć coś, co nam pomoże. Coś, co jest silniejsze, rośnie szybciej. Coś, co pomoże nam w walce z tym, co ma nadejść.
To była dość mroczna wizja, ale nie była ona pozbawiona podstaw. Roselyn dopiero teraz zdecydowała się na głębokie westchnięcie, powracając dłońmi do notatnika.
- Swoją drogą - kiedy ostatnio myłeś włosy? Mam wrażenie, że skrzaty mogłyby usmażyć na twojej głowie jajecznicę - mruknęła, wcale nie dyskretnie wycierając dłoń o spodnie. - Co mówisz?
Uniosła głowę, marszcząc brwi. Wita się? Jest podekscytowana? Roselyn przeniosła spojrzenie na drzewko, zagryzając dolną wargę. Mocno, do krwi.
- Roise, przestań... - odrobinę zbladła. Nie była okrutna, nigdy nie kroiłaby na żywca niczego, co ma takie cechy. Zwierzęce, niemal ludzkie. Ramiona dziewczyny lekko opadły. - Mówisz że jest... Jak zwierzę?
Chciała, by to powiedział, ale jednocześnie sama podeszła do drzewka i wyciągnęła raz jeszcze dłoń w jego stronę. Na próbę przesunęła palcami po jego korze i ze zgrozą odkryła, że drzewko reaguje na dotyk. Zbladła jeszcze bardziej.

I oto stali we dwójkę w szklarni - ona i on, rodzeństwo Greengrass. Przed ROŚLINĄ, którą mieli pokroić, ale żadne z nich nie chciało tego robić. Bo żyło, bo czuło, bo było inne. Bo reagowało na otoczenie i, co najważniejsze, na nich samych. Rose spojrzała na brata. Nie wiedziała, co robić.
- I zareagowało tak na swoich "towarzyszy"? - upewniła się, kreśląc odpowiednie zdania w notesie. Jasna cholera...
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ambroise Greengrass-Yaxley (4940), Roselyn Greengrass (1591)




Wiadomości w tym wątku
[15.08.1972] the nonsense has escalated || Ambroise & Roselyn - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.10.2024, 02:33
RE: [15.08.1972] the nonsense has escalated || Ambroise & Roselyn - przez Roselyn Greengrass - 20.10.2024, 11:21
RE: [15.08.1972] the nonsense has escalated || Ambroise & Roselyn - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 20.10.2024, 15:53
RE: [15.08.1972] the nonsense has escalated || Ambroise & Roselyn - przez Roselyn Greengrass - 03.11.2024, 00:34
RE: [15.08.1972] the nonsense has escalated || Ambroise & Roselyn - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 05.11.2024, 19:29
RE: [15.08.1972] the nonsense has escalated || Ambroise & Roselyn - przez Roselyn Greengrass - 08.11.2024, 23:22
RE: [15.08.1972] the nonsense has escalated || Ambroise & Roselyn - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 13.11.2024, 23:09
RE: [15.08.1972] the nonsense has escalated || Ambroise & Roselyn - przez Roselyn Greengrass - 15.11.2024, 09:45
RE: [15.08.1972] the nonsense has escalated || Ambroise & Roselyn - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 16.11.2024, 18:14
RE: [15.08.1972] the nonsense has escalated || Ambroise & Roselyn - przez Roselyn Greengrass - 18.11.2024, 10:45
RE: [15.08.1972] the nonsense has escalated || Ambroise & Roselyn - przez Ambroise Greengrass-Yaxley - 18.11.2024, 13:50

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa