Widząc jej podejrzliwe spojrzenie czuł się dziwnie. Niby wyglądała jak Brenna, chodziła jak Brenna, mówiła jak ona, ale coś w jej słowach było dziwnie obce. Odłożył ciastka na biurko i wcisnął dłonie w kieszenie, bo czuł się tu niezręcznie. Jakby jej towarzystwo było obce. Nic nie wiedziała, nic nie pamiętała, nic nie rozumiała. On też nic nie rozumiał. Co było nie tak? On nie usiadł, nie mógł, denerwowało go to, że ta nie zamierzała się ruszyć. Umówili się, prawda? Wiedział, że Brenna często zmienia zdanie, albo coś może jej wypaść, ale nie sądził, że wystawi go w tak poważnej sprawie.
– W tym momencie to ty się zachowujesz dziwnie. Może ta herbatka nie była usypiająca, hm? – spojrzał na fotel, w którym usiadła i lekko parsknął – Nawet po tylu latach musisz nadal wszystko stroić w zieleń? – pokręcił głową z rozbawieniem, ale w sumie co miał ją winić, sam czasami pokusi się o czerwony akcent w swoim otoczeniu. Przywodziło to na myśl dom, w którym tyle lat się wychowywał, nie?
Zatrzymał się na chwilę i wpatrywał się w nią jak w nawiedzoną, albo opętaną przez jakieś dziwne moce. Czuł jak serce mu łomoce ze stresu, czuł niepokój i nie wiedział z jakiego powodu. Zrobił w jej kierunku krok, aby zobaczyć jej czoło.
– A jednak się walnęłaś. Może straciłaś pamięć, co? – zapytał i podrapał się w tył głowy. – Odrobinę mnie przerażasz – dodał jeszcze. Nazwiska, które wymieniła nie kojarzył, a w końcu powinien, bo jeśli ten człowiek był Aurorem to powinien go znać. – Może coś ci się pomerdało? Nie znam żadnego aurora o tym nazwisku, a znam ich dosyć sporo, nie? – w końcu to on był jej łącznikiem z ministerstwem. Sięgnął do marynarki, aby wyjąć z kieszonki mały notesik, gdzie miał kalendarz. Od razu podał jej datę i popatrzył na nią jakby mając nadzieję, że to jej coś wyjaśni. – Teraz już pamiętasz? Chodzi o sprawę włamania na Pokątnej, nad którą pracuję. Mówiłem ci o tym kilka dni temu. Powiązaliśmy to z Roderickiem, który się ukrywa. Miałaś mnie tam zaprowadzić – zaczynał się irytować tym, że znowu musiał jej wszystko wyjaśniać.