Cóż, stała między osobami, które miały pomóc jej pozbyć się złego brata bliźniaka, a aktualnie chyba dążyły do tego, aby sobie wpierdolić. Nie tak miało być, ale powinna się spodziewać tego, że jej towarzysze będą mieli problemy z komunikacją. Najwyraźniej one były na tyle ciężkie, że postanowili zapomnieć o tym, po co się tutaj znaleźli.
Nie rzucili się na siebie, dzięki temu, że stała między nimi, to był całkiem spory sukces, przynajmniej jak na razie. Poczuła dłonie Edga, które zacisnęły się na jej ubraniu. To by oznaczało, że nie będzie miał możliwości wpierdolić nimi Ambroisowi, och, jakże była głupia. Nie wiedziała, że ten posiada inne ukryte talenty, które mogły pomóc mu to zrobić na odległość. Cóż, zawsze to było lepsze od walki na pięści do której mogło dojść chwilę temu.
Grzybie światło zamigotało, zauważyła to kątem oka. To wystarczyło, żeby druga ona, na którą wcześniej nie zwracała szczególnej uwagi rzuciła się na nią. Na szczęście stała dosyć pewnie na nogach i nie dała się przewrócić, wiedziała, że walkę jest zdecydowanie trudniej wygrać kiedy znajdujesz się pod swoim przeciwnikiem.
Znowu usłyszała głos w swojej głowie, po chuj właściwie to robił, skoro znajdował się tuż obok niej? Poczuła pazury, które jej dotykały, to było obrzydliwe, musiała zrobić wszystko, aby nie dopuścić do wizji z jej snu. Zdecydowanie nie chciała dzisiaj umierać, na szczęście była bardzo uparta i gdy jej na czym zależało, to była w stanie zrobić wszystko, aby to osiągnąć.
- Spierdalaj, chuju. - Jakże elokwentne słowa wymknęły się z jej ust. Miała dość tej pojebanej sytuacji, zamierzała po prostu to zakończyć i napić się z tej okazji zimnego piwa. Tak, to o tym myślała, kiedy próbowała odepchnąć od siebie potwora. Chciała to zrobić w taki sposób, żeby przypadkiem nie przewrócić przy okazji Edga, bo wolałaby nie kłaść swojego sojusznika na ziemi.
Przy okazji, gdy próbowała odepchnąć bestię, która aktualnie wyglądała jak ona starała się nie podeptać resztek naczynia, które znajdowało się pod jej nogami.
Nie miała za bardzo szansy na to, żeby kontrolować, co działo się z resztą jej towarzyszy, a szkoda, liczyła jednak na to, że ogarną, co się właściwie dzieje.
Sukces!
Sukces!