04.11.2024, 23:09 ✶
Nie poczuł tego tak jak oni, jego dusza nie należała do lasu, jak bardzo by sobie tego życzył. Jego skóra tylko w niektórych miejscach pokrywała się korą, jej skóra, ich skóra stanie się twardym włóknem. Powinni żyć wiecznie. A jednak istniało coś, co potrafiło je zgasić.
Zabić drzewo.
W sposób absolutny i ostateczny. W sposób obrzydliwy.
Zrzucił furto, nie trzeba było jej chronić, ich chronić. Dopadł do skulonego ciała i otulił je zwykłymi szczupłymi ramionami stolarza, ucznia różdżkarza, który nie potrafił objąć czuciem tego co się działo, ale rozum i serce podpowiadały mu zbyt wiele, by cierpieć wraz z nią.
Przylgnął ciało do ciała, w uścisku, który miał przynieść jej choć trochę komfortu, choć trochę ukojenia w koszmarze, którego stali się świadkiem.
– Cyt, nic nie mów – szepnął cicho w jej czoło. – Wracajcie, a ja ruszę jego śladem. Musimy wiedzieć, gdzie ma leże.
O ile Greengrassówna mocno powątpiewała w siłę sprawczą Ministerstwa, on ufał swojej przyjaciółce, swoim dobrodziejom, którzy dali mu dom. Matka przestrzegała go przed Systemem, ale Matka kłamała mu całe życie, więc i tu mogła się mylić. Musiał dać znać obrońcom, musiał zdobyć informacje, bo wiedział, że sami nie dadzą rady, wątli wobec prastarej magii mordującej Knieję. Jego knieję. Ich Knieję.
Otulał ją wciąż rękoma, choć w prawej poprawił chwyt na różdżce i podjął próbę przemiany. Krogulczy samiec był mniejszy od samicy, szybki i zwinny, a też mały i trudno uchwytny. Musiał podjąć to ryzyko, aby żaden dąb nie umarł więcej. Aby Roselyn nie musiała się bać, że kiedykolwiek taki los spotka ją. Chciał zbić się w powietrze
Transmutacja III, przemiana w Krogulca
Zabić drzewo.
W sposób absolutny i ostateczny. W sposób obrzydliwy.
Zrzucił furto, nie trzeba było jej chronić, ich chronić. Dopadł do skulonego ciała i otulił je zwykłymi szczupłymi ramionami stolarza, ucznia różdżkarza, który nie potrafił objąć czuciem tego co się działo, ale rozum i serce podpowiadały mu zbyt wiele, by cierpieć wraz z nią.
Przylgnął ciało do ciała, w uścisku, który miał przynieść jej choć trochę komfortu, choć trochę ukojenia w koszmarze, którego stali się świadkiem.
– Cyt, nic nie mów – szepnął cicho w jej czoło. – Wracajcie, a ja ruszę jego śladem. Musimy wiedzieć, gdzie ma leże.
O ile Greengrassówna mocno powątpiewała w siłę sprawczą Ministerstwa, on ufał swojej przyjaciółce, swoim dobrodziejom, którzy dali mu dom. Matka przestrzegała go przed Systemem, ale Matka kłamała mu całe życie, więc i tu mogła się mylić. Musiał dać znać obrońcom, musiał zdobyć informacje, bo wiedział, że sami nie dadzą rady, wątli wobec prastarej magii mordującej Knieję. Jego knieję. Ich Knieję.
Otulał ją wciąż rękoma, choć w prawej poprawił chwyt na różdżce i podjął próbę przemiany. Krogulczy samiec był mniejszy od samicy, szybki i zwinny, a też mały i trudno uchwytny. Musiał podjąć to ryzyko, aby żaden dąb nie umarł więcej. Aby Roselyn nie musiała się bać, że kiedykolwiek taki los spotka ją. Chciał zbić się w powietrze
Transmutacja III, przemiana w Krogulca
Rzut Z 1d100 - 100
Krytyczny sukces!
Krytyczny sukces!
Rzut Z 1d100 - 7
Akcja nieudana
Akcja nieudana