05.11.2024, 16:37 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.11.2024, 16:38 przez Jonathan Selwyn.)
– Clemy, ja naprawdę rozumiem potrzebę praktyczności, ale wiesz, że ona i styl mogą iść w parze, prawda? To nie tak, że jeśli nie założyć czapki, za przeproszeniem gumki, to będziesz musiał zamiast tego odziać się w barokową perukę. – Mówił to oczywiście żartobliwie, ale gdzieś jednak w tym wszystkim oczy Selwyna patrzyły się na Woody'ego z nadzieją, że ten naprawdę to wiedział.
– Ah, i czy to ten wybuch testosteronu przyniósł ci zazdrość o mojego szefa, gdy zabierał ci włosy? – odkrzyknął jeszcze zdecydowanie jednak bardziej skupiając się na torze przed nim, niż gadaniu Woody'ego, bo naprawdę, rozumiał wszystko, ale co akurat miał on do Shafiqa? A potem nagle, tuż przed pierwszym "zakleciem" usłyszał, kolejne słowa czarodzieja i naprawdę cudem potrafił skupić się na unikaniu przeszkód.
I chyba to szok wywołany przez tamte słowa sprawił, że pierwszy z kolorowych pocisków niemal trafił go w ramię, gdyby nie to, że odskoczył w ostatniej sekundzie. Ramię, które, podobnie jak całe barki, co mógł widzieć od tyłu Woody, drżały jakoś dziwnie, gdy Selwyn próbował powstrzymać śmiech.
Jeśli on ożeni się z Tessą, to będzie wasza wina!
Kolejny unik, tym razem był niemal przekonany, że naprawdę wybitny, co zawdzięczał chyba głównie świadomości, że im szybciej i sprawniej wydostanie się z tego tunelu, tym szybciej będzie mógł wybuchnąć śmiechem.
Anthony miałby żenić się z Tessą. Już pomijając fakt preferencji Shafiqa, bo przecież jego przyjaciel, aż tak znowu od posiadania żony nie uciekał, to naprawdę? Czy naprawdę sądził, że Anthony zalecał się do Tessy i to z wzajemnością? Oh, gdyby tylko Woody widział jej nici do niego i nawzajem. Nie wspominając już o całej skomplikowanej relacji Tony'ego z Longbottomami. Oj, Morpheus pewnie miałby coś do powiedzenia na taki ślub. Oj, Erik pewnie miałby coś do powiedzenia na taki ślub.
Iiii... Kolejny świetny unik! Jednak rzeczywiście pewnych rzeczy po prostu się nie zapominało. Albo była to kwestia tych krótkich porannych ćwiczeń, które robił w tajemnicy przed wszystkimi już od jakiegoś czasu. W każdym razie, był świetny!
A gdy tylko wydostali się z tunelu, Jonathan spojrzał na Woody'ego I wreszcie roześmiał się na głos, bynajmniej nie ze względu na białą plamę na czole kolegi.
– Na... bogów... Co? – Mówił, próbując jakkolwiek złapać oddech. – Merlinie, Woody ty naprawdę jesteś o niego zazdrosny! Nie wierzę! Im pewnie nawet taki pomysł nie przyszedł do głowy, a ty już sobie pewnie wyobrażasz, jak dramatycznie wyrzucasz ich zaproszenie na ślub! Skąd w ogóle ten pomysł? Ze wszystkich mężczyzn, z którymi pewnie rozmawia Tessa, czemu akurat uwziąłeś się na niego?