Słyszała, że się zbliża. Zdążyła nawet doczytać ten nieszczęsny artykuł do końca, nim pojawił się w kuchni. Przywitała go promiennym uśmiechem, policzki już miała nieco różane od wina, które w siebie wlewała. Nietsty, a może wręcz przeciwnie naprawdę jej posmakowało, więc nie do końca panowała nad tym, jakie ilości trafiły do jej ust.
- Obawiam się, że nie, aleee mogę zrobić więcej. - Chociaż tyle mogła mu zaoferować, skoro nie udało jej się zostawić mu ani kropli. Niegrzecznie, chociaż miała nadzieję, że jej wybaczy.
Musnęła delikatnie opuszkiem palca jego policzek, kiedy nachylił się, aby pocałować ją na przywitanie. Jego skóra była dosyć chłodna, co zapewne było spowodowane tym śniegiem, który sobie całkiem uroczo pruszył.
- To nie tak, że mnie dopadło, nie miałam już co robić, więc stwierdziłam, że nadrobię zaległości towarzyskie. - Nie przyznałaby mu się, że robi to dla przyjemności, była to jej słodka tajemnica.
Przesunęła się na parapecie, żeby zrobić mu nieco miejsca, na spokojnie mógł się zmieścić obok niej, gdyby tylko miał ochotę. - Chcesz trochę? - Sięgnęła po swój kubek, był jeszcze prawie pełny, więc mogła się podzielić swoim winem, o ile tylko miał na nie ochotę. To był naprawdę bardzo hojny gest, zważając na to, że raczej niezbyt chętnie to robiła. Szczególnie, gdy chodziło o grzane wino.
Przyglądała mu się, gdy stawiał ciasto na blat. Cóż, najwyraźniej kolację też mieli z głowy, wieczór zapowiadał się na naprawdę przyjemny, tylko wino, potrzebowali więcej wina!
- Chyba ktoś taki nie powinien za bardzo szczycić się swoimi podbojami, czy coś. - Wzruszyła ramionami, bo w sumie nie miała pojęcia, czy wypada, czy nie. Właściwie, co kogo obchodziło to, co ktoś robił w swoim wolnym czasie? - Każdy może mieć swoje własne zainteresowania, niektórzy lubią bawić się w ten sposób. - Zresztą niech pierwszy rzuci kamieniem ten, kto chociaż raz nie zaliczył szybkiego numerku z nieznajomym na jakimś przyjęciu...
- Chociaż jako pierwszy mugolak na tym stanowisku wypadałoby, aby się pilnował, i tak samo jego pochodzenie przynosi wiele kontrowersji. - Dodała jeszcze. Właściwie to nie miała jakiejś szczególnie określonej opinii na temat tego ministra, trochę za dużo o nim plotkowano, powinien to ucinać, a najwyraźniej nie do końca sobie radził z tym, co działo się wokół niego. Może faktycznie nieszczególnie nadawał się do piastowania takiego urzędu? Cóż, pewnie po raz kolejny nie popełnią takiego błędu i nie obsadzą kogoś podobnego na takim stanowisku. Może to i lepiej?
- Chodziły plotki, że korzystał z magii wśród mugoli, wiesz? - Powiedziała nieco niepewnie przyglądając się swojemu ukochanemu, nie, żeby interesowała się szczególnie tym co ludzie gadają... może jednak trochę, dobrze było wiedzieć, co się dzieje w magicznym świecie, szczególnie gdy było się jego częścią. Sama była ciekawa, czy Ambroise też coś słyszał na jego temat, miał niezłe źródełko informacji tam u siebie w pracy, może doszło do jego uszu coś interesującego.
- Nie wiem w sumie, czy to dobrze, że pozwolili mu zostać ministrem, wiesz, jakby wśród naszych czystokrwistych rodzin nie byli w stanie znaleźć kandydata, to trochę słabo wygląda, co on wie o czarodziejskiej tradycji? Nie został wychowany wśród nas, sam wiesz, jak to wygląda. - Nie, żeby Yaxleyówna miała coś do mugolaków, no ale dobrze by było, żeby faktycznie znaleźli dla siebie odpowiednie miejsca pośród czarodziejów, a nie od razu lądowali na samym szczycie.