08.11.2024, 15:19 ✶
Celem była więc bez wątpienia Avery: jej historia, zdjęcie bariery, napis, wszystko wskazywało na to, że zrobiono to aby ją ukarać za przemówienie, wygłoszone na początku występu, za poparcie, jakiego Muza udzieliła mugolakom. Przesłanie było jasne – skończcie z tym i żyjcie w strachu. Na razie jeszcze Brenna nie miała podstaw podejrzewać, że tkwiło w tym coś więcej. Przyjrzała się obrażeniom Raphaeli, głowie, o której wspomniała – uderzenie musiało boleć, i tak miała szczęście… – ścisnęła lekko rękę w pocieszającym geście, ale nie próbowała zatrzymywać dziewczyny dłużej.
– Brygadzista, który ją tam zabiera, powinien z nią zostać, podeślemy potem kogoś z Ministerstwa – rzuciła jeszcze, powstrzymując nerwowy odruch szarpnięcia za kosmyk włosów, bo znaleźli się w dość problematycznej sytuacji, gdy śledztwo było Brygady, Ministra wysłała aurora, dowództwa tej zmiany znikł i ogółem to nikt nic za bardzo nie wiedział. Ale Raphaela zostawiona sama sobie w szpitalu mogłaby stać się ofiarą kolejnej napaści.
Rozwiązana płachta uzupełniała historię – ktokolwiek na nią napadł, wyszedł tędy. Opcje były dwie, albo kogoś wpuszczono na teren wcześniej (mało prawdopodobne), albo był to któryś z gości lub artystów i wrócił do bawiących się. Brenna wiedziała o przynajmniej czterech osobach, które oddaliły się od terenu imprezy, ale nie mogła być pewna, czy nie zrobił tego ktoś jeszcze.
– Każdy z obstawy będzie musiał zrobić listę, co do których osób jest pewien… prawie pewien… że nie oddalały się na bok albo zobaczyły, że znikły w pojedynkę na dłużej – mruknęła, zerkając na listę osób, które gościły na przyjęciu. W tej chwili każdy właściwie był tutaj podejrzany, przynajmniej w teorii: bo w praktyce Brenna była w sumie pewna, że Jonathana, Morpheusa i Jaspera można wykluczyć, a Ministra Magii, ilekroć ku niej zerkała, była zbyt okupywana. Zresztą, po co miałaby się w to bawić? – Sprawdzę to zaraz – dodała, tę uwagę rzucając w stronę Atreusa i jednocześnie ręką wskazując na płachtę. Miała zamiar poszukać tropów, ale to… za momencik.
– Cedric – powiedziała, zwracając spojrzenie na Brygadzistę, który nadbiegł przed namiot chwilę wcześniej. Miała ochotę powiedzieć: gdzieś ty do cholery był, co ty wyprawiasz – bo najpierw rozmawiał z hrabią, gdy zdecydowanie nie powinien. Wrócił do gości, wiedziała o tym, bo wróciła z nim, porzucając Francuza w ciemnościach, by porozmawiać z Atreusem. Ale potem rozglądając się konkretnie za nim, znowu nigdzie go nie widziała. Ale w ten sposób nie krzyczysz na kolegów, gdy ich o coś podejrzewasz, i nie tylko dlatego, że nie musisz mieć racji. – Miałeś chyba stanowisko blisko jeziora. A przynajmniej tam podchodził, kiedy ona odchodziła z widowni. - Widziałeś kogoś w pojedynkę, z dala od reszty bawiących, kto nie nadszedł od strony bankietu i tam nie wrócił, w ciągu ostatnich… tak hm, piętnastu, dwudziestu minut?
Bardzo pilnowała, by mówić spokojnie, nie napastliwie.
I nie pytała o to, co naprawdę ją interesowało, pytając o to jednocześnie. Bo była ciekawa, czy Cedric w ogóle się przyzna, że wcale go nie było blisko zabawy i gdzie do cholery był.
Charyzma (pani MG mówi, że na to)
Akcja eee… przesłuchiwania? Co próbuję się dowiedzieć
1. Czy Cedrick będzie kręcił, że był tam, gdzie być powinien
2. Czy tam gdziekolwiek był zobaczył jeszcze kogoś
3. …w sumie to nie mam pomysłu na trzecie do niego poza tym z czym do ludzi z tą charyzmą, więc czy któryś z Brygadzistów widział, żeby ktoś w pojedynkę znikł na dłużej.
– Brygadzista, który ją tam zabiera, powinien z nią zostać, podeślemy potem kogoś z Ministerstwa – rzuciła jeszcze, powstrzymując nerwowy odruch szarpnięcia za kosmyk włosów, bo znaleźli się w dość problematycznej sytuacji, gdy śledztwo było Brygady, Ministra wysłała aurora, dowództwa tej zmiany znikł i ogółem to nikt nic za bardzo nie wiedział. Ale Raphaela zostawiona sama sobie w szpitalu mogłaby stać się ofiarą kolejnej napaści.
Rozwiązana płachta uzupełniała historię – ktokolwiek na nią napadł, wyszedł tędy. Opcje były dwie, albo kogoś wpuszczono na teren wcześniej (mało prawdopodobne), albo był to któryś z gości lub artystów i wrócił do bawiących się. Brenna wiedziała o przynajmniej czterech osobach, które oddaliły się od terenu imprezy, ale nie mogła być pewna, czy nie zrobił tego ktoś jeszcze.
– Każdy z obstawy będzie musiał zrobić listę, co do których osób jest pewien… prawie pewien… że nie oddalały się na bok albo zobaczyły, że znikły w pojedynkę na dłużej – mruknęła, zerkając na listę osób, które gościły na przyjęciu. W tej chwili każdy właściwie był tutaj podejrzany, przynajmniej w teorii: bo w praktyce Brenna była w sumie pewna, że Jonathana, Morpheusa i Jaspera można wykluczyć, a Ministra Magii, ilekroć ku niej zerkała, była zbyt okupywana. Zresztą, po co miałaby się w to bawić? – Sprawdzę to zaraz – dodała, tę uwagę rzucając w stronę Atreusa i jednocześnie ręką wskazując na płachtę. Miała zamiar poszukać tropów, ale to… za momencik.
– Cedric – powiedziała, zwracając spojrzenie na Brygadzistę, który nadbiegł przed namiot chwilę wcześniej. Miała ochotę powiedzieć: gdzieś ty do cholery był, co ty wyprawiasz – bo najpierw rozmawiał z hrabią, gdy zdecydowanie nie powinien. Wrócił do gości, wiedziała o tym, bo wróciła z nim, porzucając Francuza w ciemnościach, by porozmawiać z Atreusem. Ale potem rozglądając się konkretnie za nim, znowu nigdzie go nie widziała. Ale w ten sposób nie krzyczysz na kolegów, gdy ich o coś podejrzewasz, i nie tylko dlatego, że nie musisz mieć racji. – Miałeś chyba stanowisko blisko jeziora. A przynajmniej tam podchodził, kiedy ona odchodziła z widowni. - Widziałeś kogoś w pojedynkę, z dala od reszty bawiących, kto nie nadszedł od strony bankietu i tam nie wrócił, w ciągu ostatnich… tak hm, piętnastu, dwudziestu minut?
Bardzo pilnowała, by mówić spokojnie, nie napastliwie.
I nie pytała o to, co naprawdę ją interesowało, pytając o to jednocześnie. Bo była ciekawa, czy Cedric w ogóle się przyzna, że wcale go nie było blisko zabawy i gdzie do cholery był.
Charyzma (pani MG mówi, że na to)
Rzut N 1d100 - 14
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut N 1d100 - 39
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Akcja eee… przesłuchiwania? Co próbuję się dowiedzieć
1. Czy Cedrick będzie kręcił, że był tam, gdzie być powinien
2. Czy tam gdziekolwiek był zobaczył jeszcze kogoś
3. …w sumie to nie mam pomysłu na trzecie do niego poza tym z czym do ludzi z tą charyzmą, więc czy któryś z Brygadzistów widział, żeby ktoś w pojedynkę znikł na dłużej.