08.11.2024, 21:17 ✶
Kwestii przeprowadzki do Anglii z rozmysłem nie skomentował w żaden sposób. Jeśli miałby wybierać między Anglią a Norwegią, bez zmrużenia oka wybrałby Norwegię. Niestety, los nie zawsze układał się w taki sposób, jaki sobie tego czarodziej życzył. Dla bezpieczeństwa własnej psychiki wolał więc pozostać w Londynie. Może na kolejne dziesięć lat? Oby do tego czasu ich 'droga' siostra znalazła sobie chłopa, który ją zechce i wyprowadziła się z ich rodzinnego domu w Oslo, bo zamierzał tam kiedyś wrócić.
- Jeśli mnie pytasz, złożyło się najlepiej, jak tylko mogło - odparł, bardzo przy tym pewny swojego zdania. W duchu obawiał się, że jego brat skończy w jakimś nędznym, podrzędnym sklepiku z magicznymi gratami drugiego sortu. Dowiadując się więc, że otrzyma godną posadę i szansę na coś większego, niż tylko lepienie w wosku do końca życia, odczuwał swego rodzaju dumę. Głęboko w środeczku, ma się rozumieć. No i gdyby ktoś robił mu tam problemy... Zawsze był na miejscu i miał pokaźny zapas potencjalnie trujących składników.
Spoglądając znowu na wuja, uśmiechnął się nieznacznie. Teraz kiedy w ich rodzinie wciąż czuć było swego rodzaju kwasem, czuł prawie niezdrową satysfakcję, że nie poszedł w ślady ojca.
- Tak, jak lubię przesiadywanie w zimnych, podziemnych pomieszczeniach, tak wolę jednak robić to nad kociołkami. Wyszło więc, że wylądowałem w zatruciach eliksirami i roślinami - dopełnił odpowiedź brata. - O jakich swoją drogą suplementach mowa, wuju? - dopytał z ciekawości.
- Jeśli mnie pytasz, złożyło się najlepiej, jak tylko mogło - odparł, bardzo przy tym pewny swojego zdania. W duchu obawiał się, że jego brat skończy w jakimś nędznym, podrzędnym sklepiku z magicznymi gratami drugiego sortu. Dowiadując się więc, że otrzyma godną posadę i szansę na coś większego, niż tylko lepienie w wosku do końca życia, odczuwał swego rodzaju dumę. Głęboko w środeczku, ma się rozumieć. No i gdyby ktoś robił mu tam problemy... Zawsze był na miejscu i miał pokaźny zapas potencjalnie trujących składników.
Spoglądając znowu na wuja, uśmiechnął się nieznacznie. Teraz kiedy w ich rodzinie wciąż czuć było swego rodzaju kwasem, czuł prawie niezdrową satysfakcję, że nie poszedł w ślady ojca.
- Tak, jak lubię przesiadywanie w zimnych, podziemnych pomieszczeniach, tak wolę jednak robić to nad kociołkami. Wyszło więc, że wylądowałem w zatruciach eliksirami i roślinami - dopełnił odpowiedź brata. - O jakich swoją drogą suplementach mowa, wuju? - dopytał z ciekawości.