09.11.2024, 09:29 ✶
Z różdżką w dłoni czuł się pełniejszy, teraz już nie był bezużyteczną owcą przyprowadzoną na rzeź, mógł obronić się i zaatakować. Teraz mógł znaleźć ujście dla targających nim emocji, obrócił w dłoniach swoją różdżką i podniósł głowę w stronę reszty drużyny. Czując na torsie i plecach powiew chłodu stwierdził, że nie do końca przemyślał co zrobił pozbywając się koszuli, ale nie zamierzał nad tym rozpaczać. Teraz wręcz kipiał z wściekłości - ten demon, to oślizgłe coś, pokazało mu cierpienie bliskiej osoby. Wyimaginowane czy nie, zbudziło w nim te drugą część, pchnął go ku krawędzi zza której nie było powrotu. Gniew, który w nim się skumulował sprawił, że teraz słyszał szum w uszach i wzrok poszarzał, jakby nie był w stanie dojrzeć niczego poza szarością.
Stał zbyt daleko, aby dostrzec o jakim naczyniu mówi Geraldine, sam dopiero wracał "do walki" z Thoranem, a raczej bliźniaczką Yaxley'ówny. Warknął pod nosem nie wiedząc, gdzie rzucić zaklęciem. Ale widział kogo obrali na cel jedną z nich. W takim razie nie zamierzał się zastanawiać. Co prawda była groźba, że mogło coś pomieszać im w głowie, jednak Ger będąca wcześniej Millie zdawała się być tą mniej prawdziwą. To ona go tu przywiodła Na pewno w zastanawianiu się nad tym nie pomagała mu kipiąca w nim wściekłość.
- Gdzie dokładnie? - warknął w odpowiedzi, bo szukanie w półmroku jakichś rozsypanych naczyń nie było proste, szczególnie kiedy nie wiedziało się nawet jak ono wygląda.
Ruszył w ich stronę, żeby znaleźć to naczynie, o którym mówiła. Ale zanim to zrobi, na drodze stała mu ta druga Yaxley'ówna dlatego też poszukiwania rozwalonego garnka zeszły na drugi plan. Uniósł różdżkę, celując w Ger, którą jeszcze chwile temu trzymał w ramionach chcąc uratować jej życie. Cel był prosty i jasny, unieszkodliwić demona, chciał widzieć jego ból. Splótł magię z zamiarem rzucenia zaklęcia, którym miało pozbawić niby-Ger zdolności używania rąk, za pomocą translokacji chciał aby kości ramion wyskoczyły ze stawów i w bolesny sposób wykręciły młynka czy to pod skórą czy nawet ją rozrywając.
Translokacja ◉◉◉○○ + Nekromancja ◉○○○○ - na zrobienie z kości w ramionach spinera
Rzut K100
Stał zbyt daleko, aby dostrzec o jakim naczyniu mówi Geraldine, sam dopiero wracał "do walki" z Thoranem, a raczej bliźniaczką Yaxley'ówny. Warknął pod nosem nie wiedząc, gdzie rzucić zaklęciem. Ale widział kogo obrali na cel jedną z nich. W takim razie nie zamierzał się zastanawiać. Co prawda była groźba, że mogło coś pomieszać im w głowie, jednak Ger będąca wcześniej Millie zdawała się być tą mniej prawdziwą. To ona go tu przywiodła Na pewno w zastanawianiu się nad tym nie pomagała mu kipiąca w nim wściekłość.
- Gdzie dokładnie? - warknął w odpowiedzi, bo szukanie w półmroku jakichś rozsypanych naczyń nie było proste, szczególnie kiedy nie wiedziało się nawet jak ono wygląda.
Ruszył w ich stronę, żeby znaleźć to naczynie, o którym mówiła. Ale zanim to zrobi, na drodze stała mu ta druga Yaxley'ówna dlatego też poszukiwania rozwalonego garnka zeszły na drugi plan. Uniósł różdżkę, celując w Ger, którą jeszcze chwile temu trzymał w ramionach chcąc uratować jej życie. Cel był prosty i jasny, unieszkodliwić demona, chciał widzieć jego ból. Splótł magię z zamiarem rzucenia zaklęcia, którym miało pozbawić niby-Ger zdolności używania rąk, za pomocą translokacji chciał aby kości ramion wyskoczyły ze stawów i w bolesny sposób wykręciły młynka czy to pod skórą czy nawet ją rozrywając.
Translokacja ◉◉◉○○ + Nekromancja ◉○○○○ - na zrobienie z kości w ramionach spinera
Rzut Z 1d100 - 97
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 21
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut K100
Rzut 1d100 - 52