10.11.2024, 15:02 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.11.2024, 15:03 przez Theo Kelly.)
- Co? W życiu, odziedziczyłem urodę po mamie, nie potrzebuje kremu - obruszył się nadymając policzki patrząc w stronę brata. Jak on mógł sugerować, że jemu by się przydał krem pod oczy! Czyżby faktycznie miał podkrążone oczy?! Będzie musiał sprawdzić potem w lustrze.
Uśmiechnął się szeroko na pochwałę ze ust matki i tylko zimno ogarniające pomieszczenie powstrzymało go przed napuszeniem się niczym paw. - Nadal, będę się lepiej czuł jak zerkniesz na nią - dodał jeszcze o swojej pracy, wolał, aby ktoś mądrzejszy od niego na to zerknął, a że dodatkowo był to jego mama, cóż to był za zbieg okoliczności, któż to mógł przewidzieć.
- No wiem - nagle zamarł bo ich wymiana zdań dała mu coś do myślenia. A co jeśli... Nie, to nie możliwe, nawet jeśli Anthony i Jonathan się zmówili, żeby ich przygotować przed kolejną podróżą.
- Chyba nie myślicie, że to jakiś pokrętny sposób na przygotowanie nas do wyprawy w jakieś mroźne miejsce? Jeśli tak to zmieńmy ich na kilak godzin w pingwiny za takie knucia - mruknął pod nosem, bardziej do siebie, bo jednak wątpił, żeby którykolwiek z nich uknuł aż taką intrygę. Zresztą do podróży w północne rejony Norwegii czy Finlandii nie potrzebowali się przygotowywać inaczej niż kupując odpowiednie ubranie i opanowując zaklęcia ogrzewające, a nie bawiąc się w pingwiny w mieszkaniu.
Otwierając drzwi poczuł dojmujący chłód zarówno z klamki jak i wyzierający z pokoju Rity, jakby otworzył drzwi przenoszące na Antarktydę, a nie do pokoju ich siostry. W sumie było tam tyle lodu, że jeszcze trochę tym stanie się to pomieszczenie. Zrobił jeden krok w tamtą stronę unosząc dłonie i chcą rzucić zaklęcie tworzące podmuch ciepłego powietrza, aby nie czuć był tego dojmującego chłodu.
Magia bezróżdżkowa + Kształtowanie ◉◉○○○
Czując jak ciepłe powietrze otacza go i tworzy barierę dla zimna postawił pierwszy krok w pokoju Rity, chciał zbadać szczątki na podłodze, co to takiego było? To stąd to całe ochłodzenie?
- Coś tu faktycznie się stłukło, to chyba stąd to całe zimno, jest tu więcej lodu niż na błoniach Hogwartu zimą - skomentował kto co widział, wchodząc głębiej środka, jeżeli coś powodowało ten mróz to musiało tutaj być, tylko co to było? Rozglądał się uważnie szukając źródła tak niskiej temperatury.
Uśmiechnął się szeroko na pochwałę ze ust matki i tylko zimno ogarniające pomieszczenie powstrzymało go przed napuszeniem się niczym paw. - Nadal, będę się lepiej czuł jak zerkniesz na nią - dodał jeszcze o swojej pracy, wolał, aby ktoś mądrzejszy od niego na to zerknął, a że dodatkowo był to jego mama, cóż to był za zbieg okoliczności, któż to mógł przewidzieć.
- No wiem - nagle zamarł bo ich wymiana zdań dała mu coś do myślenia. A co jeśli... Nie, to nie możliwe, nawet jeśli Anthony i Jonathan się zmówili, żeby ich przygotować przed kolejną podróżą.
- Chyba nie myślicie, że to jakiś pokrętny sposób na przygotowanie nas do wyprawy w jakieś mroźne miejsce? Jeśli tak to zmieńmy ich na kilak godzin w pingwiny za takie knucia - mruknął pod nosem, bardziej do siebie, bo jednak wątpił, żeby którykolwiek z nich uknuł aż taką intrygę. Zresztą do podróży w północne rejony Norwegii czy Finlandii nie potrzebowali się przygotowywać inaczej niż kupując odpowiednie ubranie i opanowując zaklęcia ogrzewające, a nie bawiąc się w pingwiny w mieszkaniu.
Otwierając drzwi poczuł dojmujący chłód zarówno z klamki jak i wyzierający z pokoju Rity, jakby otworzył drzwi przenoszące na Antarktydę, a nie do pokoju ich siostry. W sumie było tam tyle lodu, że jeszcze trochę tym stanie się to pomieszczenie. Zrobił jeden krok w tamtą stronę unosząc dłonie i chcą rzucić zaklęcie tworzące podmuch ciepłego powietrza, aby nie czuć był tego dojmującego chłodu.
Magia bezróżdżkowa + Kształtowanie ◉◉○○○
Rzut N 1d100 - 96
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 42
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Czując jak ciepłe powietrze otacza go i tworzy barierę dla zimna postawił pierwszy krok w pokoju Rity, chciał zbadać szczątki na podłodze, co to takiego było? To stąd to całe ochłodzenie?
- Coś tu faktycznie się stłukło, to chyba stąd to całe zimno, jest tu więcej lodu niż na błoniach Hogwartu zimą - skomentował kto co widział, wchodząc głębiej środka, jeżeli coś powodowało ten mróz to musiało tutaj być, tylko co to było? Rozglądał się uważnie szukając źródła tak niskiej temperatury.