-Jesteś tego pewien? - rzucił jeszcze do brata, rozbawiony jego reakcją.
Wszelkie docinki o sprawdzaniu pracy Theo przez ich mamę zostawił w swojej głowie, niech się młody cieszy z uwagi, póki jeszcze ma szanse ją otrzymać.
Teoria o spisku Jonathana i Anthony'ego (który został w ten domniemany spisek wplątany tylko ze względu na podróż) mocno mu nie podchodziła. Tak, Kraina Lodu z całą pewnością bardzo pasowałaby do ich matki, ale nie był to powód, dla którego całe mieszkanie miałoby się zmienić w Antarktydę. Według Jaspera prędzej zabraliby Charlotte do jakiejś Komnaty Lodu, czy czegoś podobnego, zamiast dawać im zaklęte meble.
-Wierzysz, że dałbyś radę ich przemienić? - spojrzał na brata z dezaprobatą.
Prędzej Theo oberwały rykoszetem. W sumie byłby to ciekawy widok. I tym razem Jessie upewnilby się, żeby wziąć aparat.
-Poza tym - kontynuował, zaglądając do ogłoszonego pokoju swojej bliźniaczki -naprawdę sądzicie, że Anthony zrobiłby taki żart Ricie? Nie wierzę, żeby Jonathan zrobił nam taki żart, ale udział Anthony'ego jest jeszcze bardziej niewiarygodny.
Bo gdyby faktycznie Jonathan maczał w tym palce, zapewne wspomniałby coś, że te meble były "niezwykłe", albo coś podobnego.
-Co to jest? - spytał, patrząc na szczątki przedmiotu, leżące na podłodze.
Benji zaczął jeszcze mocniej drżeć i popiskiwać, więc Jessie wycofał się z pokoju siostry. Bez różdżki i tak nie był w stanie za dużo zrobić, a nie chciał wystawiać psiaka na jeszcze większy stres i chłód.
-Zaniosę go do pokoju - powiedział do matki i wrócił do swojego pokoju.
Z początku, kiedy chciał położyć psiaka na swoim łóżku, Benji nie chciał go puścić i znowu zaskomlał, ale nie było to coś, czemu nie były w stanie zaradzić ulubiony kocyk i zabawka. Jessie zostawił psiaka na łóżku, obok poduszki, pod jego kocykiem i z zabawką przy pyszczku, wziął różdżkę i wrócił do matki i brata, zabierając jeszcze jeden ze swoich swetrów, który miał zamiar dać mamie.
-Mamy szczęście, że Rity nie ma - mruknął, oferując mamie ubranie.