Doszli z Greengrassem do tych samych wniosków obserwując próbki ziemi. Nie, żeby ją to zdziwiło, bo wiedzieli co robią. Tyle co z tego, skoro właściwie to nie przyniosło im żadnych odpowiedzi poza tym, że ziemia była wyjałowiona, roślina najwyraźniej czerpała z niej wszystkie składniki, co było nie do końca naturalne, znaczy nie w takiej ilości.
- Tak, Cameron na pewno uprzedziłby nas przed wyjściem, gdyby znalazł coś istotnego. - Nie wiedzieć czemu panna Figg bardzo ufała temu młodemu człowiekowi (nie, żeby był dużo młodszy od niej, ale jakoś tak trochę traktowała go jak młodszego brata). Może to przez to, że czuła, że połączyła ich pewna więź, kiedy razem wywiało ich w świat podczas Beltane.
- To jest bardzo dobre pytanie, czym ona się teraz żywi? - Skoro ziemia, która znajdowała się w doniczce była zupełnie pozbawiona składników odżywczych, to czym się odżywiała, jakim cudem dalej rosła? To pozostawało zagadką. Liczyła na to, że wkrótce poznają odpowiedź na to pytanie.
- Może czerpie pożywienie z zewnątrz, nie tylko korzeniami, chociaż to byłoby raczej nietypowe. - Znała rośliny, które żywiły się chociażby owadami, może i ta mandragora zachowywała się podobnie, tyle, że teraz chyba nie miała ku temu okazji, co by trochę przeczyło jej teorii. Było w tym wszystkim wiele niewiadomych.
- W jaki sposób niby mogłaby się żywić nekromancją, ktoś miałby ją nią karmić? - Nie do końca potrafiła to sobie zwizualizować.
Jej usta drgneły w uśmiechu gdy Ambroise nasunął jej różowe, kocie nuszniki na uszy. Zapomniała o tym, że wypadałoby to zrobić, a kopuła przy roślinie opadła więc był to zdecydowanie odpowiedni moment. Kiwnęła jeszcze głową w podziękowaniu. - Mhm. - Mruknęła cicho, chociaż pewnie tego nie słyszał, ale udała się wraz z mężczyzną w stronę pozostałych osób.
Nie miała nic do powiedzenia na słowa ciotki. Zsunęła jedynie delikatnie nauszniki, żeby usłyszeć całą wymianę zdań. Zresztą nie czuła się też na siłach, aby asekurować kogokolwiek podczas tych działań, bo nie chciała być odpowiedzialna za żadne niepowodzenie. Figgówna nie była szczególnie wprawioną czarownicą jeśli chodzi o czarowanie, zdecydowanie lepiej szło w innych dziedzinach związanych z magią bardziej pośrednio.