11.11.2024, 22:13 ✶
Oczywiście, że kiedy jesteś jakimś posranym demonem, to zamienisz się w kogoś takiego jak Geraldine. Tam, gdzie nie możesz poruszyć głową, porusz siłą mięśni, z którą niżsi do ciebie będą musieli sobie poradzić, ale... tak się składało, że Crow miał z pokonywania takich oprychów magisterium przestępcze, bo jak smacka kochał - każdy z kim ostatecznie kazała bić mu się Fontaine, przerastał go o głowę. W takich sytuacjach liczył się spryt. Liczył się też plan, którego nie posiadał, bo przecież niezastąpioną planistką tegoż wydarzenia była cholerna Yaxley - czyli plan nie istniał wcale.
Teraz im kurwa mówiła o jakimś garnku... Nie wiedział, co wkurwiło go bardziej - ten garnek i to, że nawet nie wziął tu ze sobą żadnej torby, żeby to spakować, czy ciskanie w jego kierunku czarnomagicznym zaklęciem mogącym ujebać mu głowę, bo przecież znajdował się tuż obok. Dokładnie w tej sekundzie permanentnie wykreślił Geraldine z grona znajomych. Żadne listy pozostawione w The Loft, żadne skarby tego świata, nic już kurwa nie sprawi, że Crow kiedykolwiek poda jej rękę. Wydał z siebie głośne warknięcie i nie wiedział do końca co miałby zrobić - instynkt zdradzonego przyjaciela mówił mu teleportuj się do domu, instynkt zabójcy kazał mu trzymać tę maszkarę w miejscu, ale ten trzeci - najgłośniejszy z nich wszystkich instynkt przetrwania przypominał mu, że mimo głębokiej melancholii rujnującej mu życie i pewnej akceptacji ewentualnej śmierci, on... wcale nie chciał umierać. Chciał żyć. Miał dla kogo i dla czego żyć i pierwszy raz od chuj wie kiedy nie było to urojone poczucie obowiązku i ekscytacja kolejną dawką opiatów. Chciał żyć, a ta wredna kurwa nawet się nie zawahała. Odraza sytuacją, w jakiej się znalazł i głęboka gorycz wywołały w nim konwulsję obrzydzenia, od której ledwo powstrzymał odruch wymiotny. Cofnął się o krok, ściągając materiał z ust na wypadek, gdyby coś jednak miało opuścić jego ciało i próbował złożyć to w jakąś logiczną całość - to nie mogło istnieć, skoro miał zakrytą szyję i ucho - mimo wszystko obmacywał się po uchu, jakby chciał coś z niego wyciągnąć, tak dla pewności.
Świat się załamywał. Z samej biografii był tu niby najgorszym człowiekiem z zebranych, ale w obliczu tej ludzkiej katastrofy jedynym o czym myślał, było bezpieczeństwo. Jego i Thomasa.
Teraz im kurwa mówiła o jakimś garnku... Nie wiedział, co wkurwiło go bardziej - ten garnek i to, że nawet nie wziął tu ze sobą żadnej torby, żeby to spakować, czy ciskanie w jego kierunku czarnomagicznym zaklęciem mogącym ujebać mu głowę, bo przecież znajdował się tuż obok. Dokładnie w tej sekundzie permanentnie wykreślił Geraldine z grona znajomych. Żadne listy pozostawione w The Loft, żadne skarby tego świata, nic już kurwa nie sprawi, że Crow kiedykolwiek poda jej rękę. Wydał z siebie głośne warknięcie i nie wiedział do końca co miałby zrobić - instynkt zdradzonego przyjaciela mówił mu teleportuj się do domu, instynkt zabójcy kazał mu trzymać tę maszkarę w miejscu, ale ten trzeci - najgłośniejszy z nich wszystkich instynkt przetrwania przypominał mu, że mimo głębokiej melancholii rujnującej mu życie i pewnej akceptacji ewentualnej śmierci, on... wcale nie chciał umierać. Chciał żyć. Miał dla kogo i dla czego żyć i pierwszy raz od chuj wie kiedy nie było to urojone poczucie obowiązku i ekscytacja kolejną dawką opiatów. Chciał żyć, a ta wredna kurwa nawet się nie zawahała. Odraza sytuacją, w jakiej się znalazł i głęboka gorycz wywołały w nim konwulsję obrzydzenia, od której ledwo powstrzymał odruch wymiotny. Cofnął się o krok, ściągając materiał z ust na wypadek, gdyby coś jednak miało opuścić jego ciało i próbował złożyć to w jakąś logiczną całość - to nie mogło istnieć, skoro miał zakrytą szyję i ucho - mimo wszystko obmacywał się po uchu, jakby chciał coś z niego wyciągnąć, tak dla pewności.
Świat się załamywał. Z samej biografii był tu niby najgorszym człowiekiem z zebranych, ale w obliczu tej ludzkiej katastrofy jedynym o czym myślał, było bezpieczeństwo. Jego i Thomasa.
Translokacja ◉◉◉○○ - Jeżeli cokolwiek spróbuje lecieć w kierunku Crowa lub Thomasa, Crow przekierowuje to na najbliższą ścianę (jeżeli nie uszkodzi przy tym siebie, lub Tomka - przekierowuje to na Doppelgangera). Nie przejmuje się Yaxley i Greengrassem.
Rzut Z 1d100 - 43
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Rzut Z 1d100 - 70
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 28
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut Z 1d100 - 9
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut 1d100 - 54
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.