12.11.2024, 03:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.11.2024, 03:08 przez Thomas Figg.)
Przez moment wodził nieobecnym, wzrokiem wokół siebie, jak przerażony kot wyłowiony z jeziora i wysupłany z przemoczonego worka, który ujrzał słońce. Na moment opadła jego maska, rozglądał się jak zaszczute zwierzę nim odzyskał pewność siebie. Nie znajdował się w bezpiecznym miejscu, ba wśród osób, którym nie ufał, nie mógł więc pozwalać sobie na rozklejanie się i okazywanie słabości. Trudno jednak było przywołać do siebie maskę wesołka.
- Też to poczuliście? - mruknął zbierając się w sobie, odezwał się dopiero, gdy był pewien, że głos mu nie zadrży. Coś mu tu nie pasowało. Dlaczego tak nagle to wszystko go uderzyło, czy oni poczuli to samo? Czy może nie przyznają się. Mętlik w głowie narastał.
Tylko ty jesteś taki popaprany, wezmą cię za wariata
Usłyszał jak szyderczy głos się cieszy, ale czemu się dziwić, im bardziej był on pognębiony tym lepiej dla głosu. Westchnął sięgając do kieszeni po papierosy. Co z tego, że niedawno dopiero jednego skończył, potrzebował nikotyny, aby uspokoić nerwy, choć zapewne mu to nie pomoże. Poczuł jak drżą mu ręce, dlatego też nie wyjął ich z swoich kieszeni. Palenie musiało poczekać.
Czy to była wizja? Ale przecież nigdy żadnej w życiu nie miał, ale w takim razie co? Znał tylko jedną bestię, która potrafiła w tak nagły sposób odebrać całe szczęście. Zaniepokojony rozejrzał się, przecież nie mogli się tu pojawić dementorzy. Prawda? A może faktycznie Atreus miał racje i po Beltane wszystko zostało wywrócone do góry nogami w Dolinie...
Nie mógł teraz się wycofać, potrzebował wiedzieć co się stało - co takiego tak nagle wydobyło jego największe lęki na wierzch, aby nim zatrząść w posadach.
- Też to poczuliście? - mruknął zbierając się w sobie, odezwał się dopiero, gdy był pewien, że głos mu nie zadrży. Coś mu tu nie pasowało. Dlaczego tak nagle to wszystko go uderzyło, czy oni poczuli to samo? Czy może nie przyznają się. Mętlik w głowie narastał.
Tylko ty jesteś taki popaprany, wezmą cię za wariata
Usłyszał jak szyderczy głos się cieszy, ale czemu się dziwić, im bardziej był on pognębiony tym lepiej dla głosu. Westchnął sięgając do kieszeni po papierosy. Co z tego, że niedawno dopiero jednego skończył, potrzebował nikotyny, aby uspokoić nerwy, choć zapewne mu to nie pomoże. Poczuł jak drżą mu ręce, dlatego też nie wyjął ich z swoich kieszeni. Palenie musiało poczekać.
Czy to była wizja? Ale przecież nigdy żadnej w życiu nie miał, ale w takim razie co? Znał tylko jedną bestię, która potrafiła w tak nagły sposób odebrać całe szczęście. Zaniepokojony rozejrzał się, przecież nie mogli się tu pojawić dementorzy. Prawda? A może faktycznie Atreus miał racje i po Beltane wszystko zostało wywrócone do góry nogami w Dolinie...
Nie mógł teraz się wycofać, potrzebował wiedzieć co się stało - co takiego tak nagle wydobyło jego największe lęki na wierzch, aby nim zatrząść w posadach.